Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > W. Maroszek: Kiedy tylko mam możliwość, przyjeżdżam na Kinder+Sport

W. Maroszek: Kiedy tylko mam możliwość, przyjeżdżam na Kinder+Sport

fot. Przemysław Rokitowski

– Mamy tutaj głównie młodych sędziów, dla nich to jest wielka nauka, bo każdego dnia mają po kilka meczów przegwizdanych, w trzydniowym turnieju. To bardzo ciężka praca, od rana do wieczora, praktycznie bez przerwy – o innym spojrzeniu na Kinder+Sport Strefie Siatkówki opowiada jeden z czołowych polskich sędziów – Wojciech Maroszek.

Turnieje finałowe Kinder+Sport to przede wszystkim dobra zabawa i rywalizacja młodych adeptów polskiej siatkówki. Trudno jednak nie wspomnieć o ważnej roli sędziów. Tegoroczne finały zgromadziły około 80 sędziów, którym przyszło rozstrzygać czasem kontrowersyjne sytuacje. W tym gronie mogliśmy zobaczyć Wojciecha Maroszka, sędziego nie tylko znanego z parkietów polskiej ekstraklasy, ale również mogącego się pochwalić międzynarodowym doświadczeniem. Przed tygodniem jeszcze Wojciech Maroszek sędziował mecze turnieju finałowego Ligi Narodów Kobiet, a już w piątek pojawił się w Zabrzu, aby obserwować poczynania finalistów turnieju Kinder+Sport. – Nie jest łatwo się przestawić, tym bardziej że tutaj staram się przechodzić pomiędzy poszczególnymi boiskami: „dwójkami”, „trójkami”, „czwórkami”, rozgrywkami chłopców i dziewcząt. Straszna różnica i rzeczywiście zadanie jest dość trudne – o różnicach, ale i dynamice, i zmienności, szczególnie przy rywalizacji rozgrywanej na 24. boiskach, charakteryzującej turniej minisiatkówki mówił Strefie Siatkówki.




Jak przyznał arbiter, jedną stroną jest zabawa siatkówką, drugą natomiast poziom sportowy, o jakim można mówić w przypadku rywalizacji nawet tych najmłodszych grup wiekowych. – Dobra zabawa się oczywiście liczy, ale jest ten poziom sportowy. Już w kategoriach „dwójek”, a więc tych najmłodszych, widzimy, że chłopcy próbują robić zagrania tzw. pancakes, czyli podkładanie rąk ratujące piłkę. Na „czwórkach” ta gra jest bardziej poukładana, grają bardziej technicznie. Jak na ten wiek jest też kilkoro dzieci bardzo wysokich, także jest co oglądać – podkreślił.

Całe przedsięwzięcie nie mogłoby się odbyć bez zaangażowania arbitrów. Mimo że Wojciech Maroszek jest jednym z bardziej zapracowanych polskich sędziów, także tym razem znalazł czas, aby pojawić się w Zabrzu. – Za każdym razem, kiedy tylko mam możliwość, przyjeżdżam na Kinder+Sport. To jest też nasza siatkarska sędziowska rodzina śląska, zawsze stawiamy się tutaj bardzo licznie, około 80 osób zaangażowanych przez trzy dni, także jest szansa, aby się ze wszystkimi zobaczyć, posędziować z młodzieżą, z którą na co dzień w sezonie się nie widzę, także dla mnie to też świetna sprawa – kontynuował, zwracając uwagę, że tego typu turnieje często są tzw. poligonem doświadczalnym dla młodych sędziów. – Mamy tutaj głównie młodych sędziów, dla nich to jest wielka nauka, bo każdego dnia mają po kilka meczów przegwizdanych w trzydniowym turnieju. To bardzo ciężka praca, od rana do wieczora, praktycznie bez przerwy i myślę, że powinniśmy im wszyscy za to podziękować. Oczekiwania są, że nie będzie żadnych uchybień, błędów. Rozmawialiśmy z sędziami, że jeżeli będą sytuacje wątpliwe, to powtarzamy wymianę. I z tego co słyszę, wszyscy są zadowoleni, więc dobrze się starają. Ogromny szacunek dla nich za wykonaną pracę – zakończył Wojciech Maroszek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-07-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved