Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Nie można osiąść na laurach

Mariusz Wlazły: Nie można osiąść na laurach

fot. Aleksandra Twardowska

Hitowe spotkanie 4. kolejki PlusLigi nie przyniosło zbyt wielu emocji. PGE Skra Bełchatów na własnym terenie pewnie pokonała Asseco Resovię 3:0. – Dwa sety były wygrane przez nas dość łatwo, ale nie zapominajmy, że drużyna z Rzeszowa to jest bardzo dobry zespół i jeśli tylko na chwilę da się mu pograć… Zobaczmy tylko na wynik trzeciego seta, już nie było tak prosto jak w dwóch pierwszych – przyznał po meczu kapitan bełchatowian, Mariusz Wlazły.

Przewaga zespołu z Bełchatowa zarysowała się bardzo szybko, co było zasługą świetnej dyspozycji gospodarzy w polu zagrywki. – Drużyna z Rzeszowa nie mogła rozgrywać sobie piłki tak, jakby tego chciała, co ułatwiło nam zadanie. Każdy z nas dawał z siebie 100 proc. w polu zagrywki, chociaż nie uniknęliśmy też błędów, bo ich trochę było. Pomimo tych pomyłek nasz serwis był jednak dość mocny. Na tym poziomie zagrywka jest istotnym elementem i jeżeli funkcjonuje, to ustawia ona pozostałe elementy i gra się zupełnie inaczej, niż kiedy przeciwnik dobrze dogrywa sobie piłki – ocenił Mariusz Wlazły. W spotkaniu, które rozstrzygnęło się w trzech setach, PGE Skra Bełchatów popisała się aż 9 asami serwisowymi, a w polu zagrywki rywali nękał przede wszystkim Srećko Lisinac, punktując tym elementem aż 5 razy.

Pomimo tego, że spotkanie z zespołem z Podkarpacia zakończyło się po 76 minutach, atakujący bełchatowian podkreślał, że kosztowało ono jednak jego ekipę sporo sił. – Każdy z nas stracił naprawdę dużo siły, bo przygotowanie przede wszystkim psychiczne i taktyczne jest dosyć istotne. Te wszystkie rzeczy, które oglądamy na tych spotkaniach, trzeba przełożyć na boisko, więc koncentracja musi być non stop stuprocentowa, a to również jest wysiłek fizyczny. Dwa sety były wygrane przez nas dość łatwo, ale nie zapominajmy, że drużyna z Rzeszowa to jest bardzo dobry zespół i jeśli tylko na chwilę da się im pograć… Zobaczmy tylko na wynik trzeciego seta, już nie było tak prosto jak w dwóch pierwszych – podsumował Wlazły, który był jednocześnie najlepiej punktującym zawodnikiem tego meczu, kończąc pojedynek z 16 oczkami. To on oraz Srećko Lisinac i Milad Ebadipour byli liderami teamu z Bełchatowa. – Każdy z nas dołożył cegiełkę do tego zwycięstwa i jako zespół możemy cieszyć z tego, że tych błędów nie było dużo. Zagrywka ustawiła wiele akcji, kiedy jest bardzo mocna i można odrzucić przeciwnika od siatki, to wtedy i lepiej się blokuje i wypadają pewne opcje. W tym meczu było nam prościej w grze na siatce niż na przykład w spotkaniu z Jastrzębskim Węglem – dodał bombardier PGE Skry.



Wydaje się, że bełchatowianie zagrali perfekcyjny mecz. Atakowali na poziomie 70 proc., dokładając do tego 9 asów serwisowych i 10 punktowych bloków. – To nie jest tak, że mamy sobie coś do zarzucenia. Wiele rzeczy możemy poprawić, nie można osiąść na laurach i potraktować ten wygrany mecz w kategoriach, że wszystko już umiemy i jesteśmy w tak wysokiej formie, że nikt nam już nie podskoczy. Wręcz przeciwnie, trzeba cały czas myśleć kilka kroków do przodu. Oczywiście ten mecz ułożył się dla nas całkiem nieźle, ale błędy, które popełnialiśmy, trzeba eliminować i cały czas pracować – zapowiedział kapitan bełchatowskiej drużyny.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved