Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Jesteśmy inną drużyną niż przed rokiem

Mariusz Wlazły: Jesteśmy inną drużyną niż przed rokiem

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze PGE Skry Bełchatów wygrali pierwsze starcie w wielkim finale PlusLigi. Największy wkład w to zwycięstwo miał kapitan miejscowych, Mariusz Wlazły. Atakujący bełchatowian zdobył 16 punktów i zarówno swoją zagrywką, jak i pewnymi atakami przyćmił swojego odpowiednika, Maurice Torresa. – Myślę, że mecz mógł się podobać kibicom. To było spotkanie pełne walki, emocji. Nie do końca wiadomo było, kto będzie prowadził w danym secie, bo w ciągu jednego seta zmieniało się to kilkukrotnie. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale szanujemy przeciwnika i czekamy na mecz w Kędzierzynie-Koźlu – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego atakujący Skry Bełchatów.

Pierwszy mecz finału Plusligi pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle zgodnie z przewidywaniami był widowiskiem stojącym na bardzo wysokim poziomie. Górą w meczu na szczycie byli bełchatowianie i to oni są odrobinę bliżej złotego medalu. – Myślę, że mecz mógł się podobać kibicom. To było spotkanie pełne walki, emocji. Nie do końca wiadomo było, kto będzie prowadził w danym secie, bo w ciągu jednego seta zmieniało się to kilkukrotnie. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale szanujemy przeciwnika i czekamy na mecz w Kędzierzynie-Koźlu – mówił po meczu MVP tego pojedynku, Mariusz Wlazły.



Choć atakujący Skry Bełchatów był wyróżniającym się zawodnikiem meczu, każdy z podopiecznych Roberto Piazzy zaliczy ten występ do udanych. – Mamy na tyle kompletną drużynę, że każdy z nas ma swoje momenty, kiedy bardzo pomaga drużynie. Oczywiście popełniamy też czasami błędy, ale koledzy z całego zespołu, też sztabu i kwadratu pomagają nam, próbują znaleźć rozwiązania na sytuacje, które nam nie leżą. Cieszymy się, że w trudnych chwilach znajdujemy receptę i zdobywamy ważne punkty. Jednak ten jeden mecz jeszcze nic nie znaczy. Mam nadzieję, że przygotowując się jak najlepiej do pierwszego meczu w Kędzierzynie, wykorzystamy nadarzającą się okazję, ale każdy z nas zna rywali na tyle, że wie, jak trudno będzie ich pokonać na ich parkiecie – zauważył Wlazły.

Rok temu skład pary finałowej był dokładnie taki sam, ale kędzierzynianie w bardzo przekonującym stylu wygrali rywalizację do dwóch zwycięstw 2:0. Wiemy już, że w tym sezonie powtórki tego wyczynu nie będzie. – Myślę, że jesteśmy inną drużyną i to jest największa różnica. Szykujemy się na trudne spotkanie, bo ono takie będzie – zapewnił mistrz świata. Z kolei przyczyn porażki starał się dopatrzeć po meczu były zawodnik bełchatowskiego klubu, Paweł Zatorski.Nie potrafiliśmy utrzymać przewagi, którą mieliśmy prawie w każdym z setów, do końca partii. Skra pokazała swoją siłę. Pojedynczymi blokami na skrzydłach zaciemniali naszym skrzydłowym przestrzeń do ataku. Zaprezentowali swoją ogromną siłę fizyczną i końcówki należały do nich – przyznał libero kędzierzynian. – Mam jednak nadzieję, że efekt końcowy finału będzie podobny jak przed rokiem – dodał Zatorski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved