Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Mariusz Wiktorowicz: Na naukę nigdy nie jest za późno

Mariusz Wiktorowicz: Na naukę nigdy nie jest za późno

fot. orlenliga.pl

– Budujemy zespół z myślą taką, że nie chcemy mieć najlepszych, najdroższych zawodniczek. Chcemy mieć te właściwe, by w przyszłym sezonie zrobić kolejny mały progres w całym klubie – mówi szkoleniowiec BKS-u Bielsko-Biała, Mariusz Wiktorowicz.

Sezon 2015/2016 dobiegł końca. Nadszedł czas podsumowań i ocen. Jak pan oceni ostatnie kilka miesięcy w wykonaniu bielskiego zespołu?



Mariusz Wiktorowicz: – Zakończyliśmy sezon na 7. miejscu, co oznacza, że zrobiliśmy mały progres zarówno w porównaniu z rundą zasadniczą, po której byliśmy na 8. pozycji, jak i sezonem ubiegłym. Obecny sezon był bardzo trudny zarówno dla mnie, jak i dla zespołu. W drużynie pojawiłem się przecież dopiero w połowie sezonu, co zwykle nie jest sprawą łatwą, ani dla trenera, ani dla drużyny. Przez całą rundę rewanżową było sporo zawirowań i niespodzianek zarówno tych na plus, jak i na minus. Ważne jest jednak to, że z kimkolwiek bym nie rozmawiał, to bardziej pamięta te przyjemne chwile, czyli wygrane z Chemikiem i PGE Atomem Treflem niż porażki z drużynami teoretycznie słabszymi.

Przychodząc do klubu, zmienił pan ustawienie drużyny. Z perspektywy czasu była to pana zdaniem dobra decyzja?

– Myślę, że tak. Na pozycję atakującej wróciła Hela Horka, za którą na przyjęcie wskoczyła Emilia Mucha. O jej dobrej grze w naszej drużynie świadczyć może m.in. powołanie jej do reprezentacji Polski. Natomiast Hela, dzięki temu, że nie musiała przyjmować, mogła skupić się wyłącznie na ataku, co też wyszło na dobre. Do wyjściowego składu wróciła też Aleksandra Trojan, która wcześniej grała mniej. Zresztą starałem się dać szansę wszystkim dziewczynom, w większym lub mniejszym wymiarze czasowym. Zawsze jest tak, że cały zespół pracuje na jakiś efekt, czy to na treningach, czy w meczach. Wszyscy w klubie jesteśmy odpowiedzialni za ten wynik końcowy. Przez solidną pracę na treningach zawodniczki zgłaszały gotowość do zagrania w meczu, a ja starałem się ten potencjał całego zespołu wykorzystać. W większości ten plan został zrealizowany.

Siódme miejsce to dla zespołu dobry wynik?

– Tak jak wspomniałem wcześniej, jest progres, ale oczywiście zawsze może być lepiej. Trzeba zaakceptować to, co mamy na koniec sezonu. Teraz trzeba wyciągać wnioski na przyszłość. Był taki moment sezonu, że byliśmy już na 6. pozycji i niewiele brakowało nam do 5. miejsca. Zabrakło czasu, który pozwoliłby nam na spokojną pracę. Zdarzyły się też mikrourazy i choroby, które dezorganizowały nasze zajęcia. Nie byliśmy w stanie przeprowadzić wtedy wszystkich treningów na 100%. Gdybym jednak miał ocenić całość wdrożonego planu, to ta ocena na pewno byłaby pozytywna. To daje nam dobrą podstawę do przyszłego sezonu, o którym już myślimy. Chcemy zbudować zespół, na miarę naszych możliwości i solidnie wszyscy pracować, by było lepiej. Budujemy zespół z myślą taką, że nie chcemy mieć najlepszych, najdroższych zawodniczek. Chcemy mieć te właściwe, by w przyszłym sezonie zrobić kolejny mały progres w całym klubie

Co do najlepszego meczu w sezonie, chyba wszyscy jesteśmy zgodni, że było to spotkanie z Chemikiem Police, które wygraliście 3:0. A jaki mecz, pana zdaniem, był najgorszym w wykonaniu bielskiej drużyny?

– Myślę, że ten z ŁKS w Pucharze Polski. To był mecz, który nie powinien się zdarzyć. Już w pierwszym meczu zakończyliśmy zmagania w Pucharze Polski i to przegrywając w fatalnym stylu z pierwszoligowcem. W tamtym czasie byliśmy w dołku, przegraliśmy kilka spotkań z drużynami słabszymi. Poświęciliśmy sporo czasu na rozmowy z zawodniczkami i udało nam się ten kryzys pokonać. Wygrane z Policami, Sopotem czy Muszynianką były tego doskonałym przykładem.

Nad czym można jeszcze popracować, żeby bielska drużyna w przyszłym sezonie osiągała lepsze wyniki?

– Moim zdaniem na naukę nigdy nie jest za późno, dlatego, tak jak w tym sezonie, dużą wagę będziemy przykładać do techniki indywidualnej. W tym sezonie dało to efekty. Było widać, że dziewczyny w miarę upływu czasu grały mądrzej i cierpliwiej. O końcówce rundy zasadniczej i naszych zwycięstwach z Chemikiem czy Sopotem już wspominałem, ale nasze mecze w play-off też nie wyglądały źle. Z Budowlanymi w Bielsku-Białej zagraliśmy dobrze, ale przegraliśmy po walce. W Łodzi chcieliśmy wygrać i dać sobie szansę na powalczenie w ostatnim meczu rywalizacji. Graliśmy lepiej niż w spotkaniu u siebie, ale nie udało nam się zrealizować naszego planu. Dało nam to jednak sporo pewności siebie, którą wykorzystaliśmy w meczach z PTPS-em. W rundzie zasadniczej z Piłą przegrywaliśmy dwukrotnie. W play-off wygraliśmy dwa mecze i odebraliśmy jej siódme miejsce. Szczególnie dobrze zagraliśmy w systemie blok-obrona. Dobra zagrywka pozwalała nam ustawić skuteczny blok, który albo dawał nam punkty, albo ułatwiał grę w obronie i pozwalał na kontratak. Mogę powiedzieć, że z pracy indywidualnej i zespołowej, którą wykonaliśmy, jestem zadowolony. Teraz pora na wyciągnięcie wniosków w kontekście przyszłego sezonu. Jak pewnie wiele zespołów, również nas czeka przebudowa. Obecnie pracujemy nad tym, żeby nowym sezon przyniósł nam i naszym kibicom jeszcze więcej powodów do radości.

Zobacz również:
Karuzela transferowa Orlen Ligi

źródło: bks.bielsko.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved