Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Mariusz Wiktorowicz: Jesteśmy rozczarowani naszą postawą

Mariusz Wiktorowicz: Jesteśmy rozczarowani naszą postawą

fot. Bogusław Krośkiewicz

Trener Developresu SkyRes Rzeszów, Mariusz Wiktorowicz, nie mógł być zadowolony z gry i wyniku w meczu z Budowlanymi Łódź. Zespół z Podkarpacia dobrze zaprezentował się tylko w trzecim secie.

– Na pewno inaczej wyobrażaliśmy sobie to spotkanie. Tym bardziej po ostatnim, wygranym meczu w Legionowie. Wydawałoby się, że zespół dalej będzie chętny do tego, by zostawić serducho na boisku. Wyszliśmy na to spotkanie tak, jakby ten mecz miał się sam wygrać. Nie wiem, czy kamery sparaliżowały nasz zespół. To, co mieliśmy grać, nie było realizowane. Nic nam nie wychodziło – mówił trener Developresu Mariusz Wiktorowicz, którego zespół w pierwszych dwóch setach kompletnie nie radził sobie z przyjęciem trudnej zagrywki Budowlanych Łódź. W efekcie obie partie szybko zakończyły się wygranymi gości do 16 i 12. – Były kłopoty z przyjęciem, próbowaliśmy więc różnych roszad. To przełożyło się na skuteczność w ataku, gdzie dostaliśmy 13 bloków. Z kolei nasz blok, który do tej pory funkcjonował bardzo dobrze, w meczu z Budowlanymi nie istniał – dodał trener.

Rzeszowianki walkę nawiązały dopiero w trzecim secie. W nim jednak zabrakło zimnej krwi w końcówce. Zespół z Rzeszowa odrobił trzypunktową stratę i miał dwie piłki setowe. Ostatecznie to jednak rywalki cieszyły się ze zwycięstwa 29:27 i trzech punktów. – To jest bardzo zastanawiające. Gramy i przegrywamy razem, ale myślę, że kilka zawodniczek powinno się zastanowić, dlaczego ten mecz tak wyglądał. Dlaczego przeszliśmy obok meczu w dwóch setach. To jest niezrozumiałe. Jesteśmy rozczarowani postawą – zakończył trener Wiktorowicz. W podobnym tonie wypowiedziała się libero Developresu. – Nie wiem, czy byłyśmy uśpione, nieskoncentrowane? Totalnie nie mogłyśmy sobie poukładać tego, co miałyśmy grać – mówiła po meczu Lucyna Borek, libero Developresu, która w trzecim secie nieco zrehabilitowała się za słabszą postawę w poprzednich odsłonach. Ostatecznie jednak to przyjezdne cieszyły się ze zwycięstwa na przewagi 29:27. – Na pewno chcemy grać taką siatkówkę, jak w trzecim secie. To jest to, co potrafimy i trenujemy. Z przyjęciem jest już lepiej. Również w komunikacji. Są jednak momenty, gdzie brakuje tej pewności i ucieka wtedy kilka punktów. Głowa się gotuje – dodała libero Developresu, która przyznała również, że gra zespołu faluje. – Gramy taką sinusoidą. Są spotkania dobre, jak z Dąbrową Górniczą czy w Legionowie, gdzie był super początek, a później dwa przegrane sety, w tym trzeci do 11, po czym znów udało nam się wyjść z tego dołka i wygrać. Z Budowlanymi natomiast zaczynamy słabo, powoli i kończymy fajnie. Nie wiem, czym ta nierówna gra jest spowodowana – zastanawiała się Borek. Libero rzeszowskiej ekipy dodała również, że drużynie brakuje doświadczenia w trudnych momentach. – Brakuje chłodnej głowy w momentach, kiedy gra toczy się punkt za punkt. Mamy młody zespół, w poprzednim sezonie dziewczyny nie grały za wiele, teraz tak naprawdę się ogrywają i trzeba czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że musimy grać to, na co się przed meczem przygotowujemy. Konsekwentnie trzymać się założeń, bo inaczej niczego nie osiągniemy – zakończyła Borek.



Zaskoczona i rozczarowana postawą całej ekipy była Joanna Kapturska. – Gratuluję drużynie z Łodzi bardzo łatwo zdobytych trzech punktów. Możemy się tylko cieszyć z trzeciego seta, w którym podjęłyśmy walkę. Zabrakło jednak chłodnej głowy i konsekwencji w samej końcówce. W pierwszych dwóch partiach łodzianki odrzuciły nas od siatki i nie mogłyśmy zagrać swojej siatkówki – powiedziała najlepsza zawodniczka w szeregach ekipy z Podkarpacia. Joanna Kapturska w tym spotkaniu zdobyła 13 punktów.

Powody do radości miał natomiast szkoleniowiec Budowlanych Jacek Pasiński, choć jak przyznał, łódzki zespół do Rzeszowa przyjechał z pewnymi obawami. – Po ostatniej porażce w Pile dużo analizowaliśmy naszą grę, bardzo długo też analizowaliśmy drużynę Developresu. Przez dwa sety było to widać, bo graliśmy bardzo dobrze. Chwała dziewczynom za to, że bardzo dobrze realizowały założenia taktyczne. Podjęły walkę i przeważaliśmy praktycznie w każdym elemencie. W trzecim secie trochę na własne życzenie zafundowaliśmy sobie taką końcówkę. Prowadząc 16:13, dziewczyny chyba były już w szatni. Zespół z Rzeszowa zaczął walczyć i trochę niefrasobliwości wdało się w nasze poczynania. Zupełnie niepotrzebnie było dużo straconych zagrywek. To pozwoliło nabrać wiatru drużynie z Rzeszowa. Szczęście było jednak po naszej stronie. Skończyliśmy blokiem. Cieszymy się z trzech punktów i z wyniku – powiedział trener gości.

Pełna obaw o występ łódzkiej ekipy była Sylwia Pycia. – Przyjeżdżając do Rzeszowa, wiedziałyśmy, że czeka nas ciężki mecz, zwłaszcza po ostatnim, nieudanym występie w Pile. Byłyśmy pełne obaw, co do naszej postawy i gry. Na szczęście nasza gra wyglądała lepiej. W pierwszych dwóch setach zagrałyśmy mocno zagrywką, odrzuciłyśmy Developres od siatki, co skutkowało ilością zdobytych punktów blokiem. W trzecim secie dziewczyny z Rzeszowa się podniosły i zaczęły walczyć. Tego się spodziewałyśmy, więc tym bardziej się cieszymy, że w końcówce zadziałał nasz największy atut w tym meczu, czyli blok. Cieszymy się, że udało się zakończyć to spotkanie w trzech setach – oceniła mecz środkowa łódzkiej ekipy.

źródło: developres.rzeszow.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved