Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Mariusz Tyrański: Nie możemy teraz „odlecieć”

Mariusz Tyrański: Nie możemy teraz „odlecieć”

fot. WTS Solna Wieliczka

– Nie mamy w zespole plejady gwiazd, żeby pozwolić sobie na myślenie na tym etapie o LSK – mówi prezes lidera I ligi kobiet z Wieliczki. – Mamy świetny sztab trenerski, utalentowane i ciężko pracujące zawodniczki, świetną atmosferę w zespole i najlepszych kibiców. To wszystko składa się na obecny wynik, ale dalej musi nas cechować pokora, determinacja i chłodna głowa w walce o kolejne punkty – dodaje Mariusz Tyrański.

Koniec roku to czas podsumowań. Po 17 ligowych kolejkach Solna wciąż jest liderem tabeli. Jest to spora niespodzianka, bo przed sezonem raczej nie byliście wymieniani w gronie faworytów.



Mariusz Tyrański: Na pewno jest to świetny wynik na tym etapie sezonu i wielkie słowa uznania należą się sztabowi trenerskiemu i zawodniczkom. Wyniki oczywiście cieszą, ale jeszcze nic nie wygraliśmy, nie byliśmy przed sezonem faworytem ligi i dalej nim nie jesteśmy. Od wielu lat I liga nie była tak wyrównana i konia z rzędem temu, kto dziś przewidzi kolejność miejsc na zakończenie sezonu. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że Solna ligę wygrywa, ale również, że nie ma nas w czwórce i to samo można powiedzieć o każdym zespole z czołowej ósemki.

Czy będąc w czołówce I ligi, zarząd klubu bierze pod uwagę ewentualny awans do Ligi Siatkówki Kobiet?

– Spokojnie, nie możemy teraz „odlecieć”. Solna dalej musi koncentrować się na najbliższym meczu. Nie mamy w zespole plejady gwiazd, żeby pozwolić sobie na myślenie na tym etapie o LSK. Mamy świetny sztab trenerski, utalentowane i ciężko pracujące zawodniczki, świetną atmosferę w zespole i najlepszych kibiców. To wszystko składa się na obecny wynik, ale dalej musi nas cechować pokora, determinacja i chłodna głowa w walce o kolejne punkty.

Gdyby w takim razie pojawiła się szansa awansu, to czy Solna poradziłaby sobie organizacyjnie w najwyższej lidze?

– Patrząc na nasz obecny budżet, to jesteśmy gdzieś w środku I ligi, więc pod tym względem byłoby trudno. Jednak jeśli skupilibyśmy się na samej organizacji w naszym klubie i patrząc na to, jak wygląda organizacja w klubach LSK, to jestem przekonany, że Solna już dzisiaj nie byłaby w ogonie tej stawki. Jako zarząd mamy wobec siebie bardzo wysokie wymagania, jeśli chodzi o organizację w klubie i na obecną chwilę, takie podejście przynosi niezły efekt. Nie mamy dużych pieniędzy, ale staramy się mądrze i oszczędnie gospodarować tym, co posiadamy.

Wróćmy jeszcze do sobotniego meczu z Opolem. Czego zabrakło, żeby zwyciężyć i czy jest duży zawód po tej przykrej niespodziance?

– Przede wszystkim w moim odczuciu to żadna niespodzianka. Tak jak powiedziałem wcześniej, między czołową ósemką ligi nie ma wielkich różnic i w tych meczach decydować będą detale i dyspozycja dnia. Mamy dodatkowo swoje problemy, ponieważ wypadła nam z powodu kontuzji nasza przyjmująca – Klaudia Wesół – i na tej pozycji mamy bardzo ograniczone pole manewru, co z pewnością nie ułatwia pracy trenerom.

Pamiętamy, że w poprzednim sezonie klub w przypadku kontuzji starał się kontraktować nowe zawodniczki. Czy teraz może być podobnie?

– Tak, sytuacja zmusza nas do zareagowania. Trzeba pamiętać że przystąpiliśmy do sezonu z trójką przyjmujących, więc teraz przy kontuzji Klaudii mamy duży problem. Bardzo mocno rozważamy zatrudnienie jeszcze jednej przyjmującej, ale mamy też świadomość, że znalezienie zawodniczki na tym etapie sezonu będzie bardzo trudne. Chcemy jednak pomóc drużynie i spróbujemy jeszcze kogoś pozyskać.

Więcej w serwisie wieliczkacity.pl

źródło: wieliczkacity.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved