Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Mariusz Pruski: Widać jeszcze światełko w tunelu

Mariusz Pruski: Widać jeszcze światełko w tunelu

fot. Damian Wójcik

– Po tym sezonie spodziewaliśmy się zdecydowanie lepszych wyników. Nasza sytuacja jest dosyć ciężka, choć widać jeszcze światełko w tunelu. Przede wszystkim musimy wygrać mecze, które zostały do końca rundy, a być może zakwalifikujemy się jeszcze do play-off – powiedział Mariusz Pruski, środkowy Campera Wyszków, który ma jeszcze matematyczne szanse na znalezienie się w ósemce.

W miniony weekend Camper Wyszków przełamał serię ostatnich niepowodzeń, a triumf nad Energą Omis Ostrołęka miał dla niego niebagatelne znaczenie, ponieważ pozwolił mu oddalić się od KPS-u Kęty na pięć oczek, a co za tym idzie – przybliżyć się do spokojnego utrzymania na tym szczeblu rozgrywkowym. – Dzięki wygranej z zespołem z Ostrołęki udało nam się przybliżyć do bezpiecznego utrzymania w lidze, choć po tym sezonie spodziewaliśmy się o wiele lepszych wyników. Gdybyśmy potrafili przełożyć naszą dyspozycję z treningów na mecze, bylibyśmy zdecydowanie wyżej w tabeli – podkreślił Mariusz Pruski. – Od samego początku spotkania przeważaliśmy w każdym elemencie, dzięki czemu kontrolowaliśmy wynik do końca każdego z setów. Uważam, że nasza zagrywka miała kluczowe znaczenie w tym meczu – dodał środkowy wyszkowskiego zespołu.



Od początku sezonu drużyna prowadzona przez Pawła Blomberga nie może znaleźć odpowiedniego rytmu gry. Najpierw borykała się z plagą kontuzji, a później nie potrafiła utrzymać dobrego poziomu gry, jaki zaczęła prezentować na początku drugiej rundy. Potracone punkty spowodowały, że gra w play-off znacząco się od niej oddaliła. Wprawdzie ma jeszcze matematyczne szanse na znalezienie się w ósemce, ale do końca rundy zasadniczej musiałaby już nie stracić ani jednego punktu, a także liczyć na potknięcia KPS-u Siedlce i Stali AZS PWSZ Nysa. – Na początku sezonu nie zachwycaliśmy, na co na pewno miały wpływ kontuzje, które praktycznie cały czas nas nękały. Nie mogliśmy grać w optymalnym składzie i straciliśmy bardzo ważne punkty, dzięki którym teraz zastanawialibyśmy się, z kim przyjdzie nam zagrać w play-off, a nie myśleliśmy o tym, czy w ogóle się do nich zakwalifikujemy – podkreślił zawodnik Campera. – Nasza sytuacja jest dosyć ciężka, choć widać jeszcze światełko w tunelu. Przede wszystkim musimy wygrać mecze, które zostały do końca rundy, a być może zakwalifikujemy się jeszcze do play-off – dodał Pruski.

Mimo że sytuacja wyszkowskiej ekipy daleka jest od idealnej, to zawodnicy wierzą jeszcze, że uda im się utrzeć nosa przeciwnikom i powalczyć o miejsce w ósemce. Do Szczecina pojechali z podniesioną głową i nadzieją na pokonanie Espadonu po raz drugi w tym sezonie. – Mamy nadzieję, że wygrana z zespołem z Ostrołęki naprowadzi nas na właściwe tory. Jeśli chcemy jeszcze zachować matematyczne szanse na grę w play-off, musimy wygrać mecze, które nam zostały, a może szczęście się w końcu do nas uśmiechnie – skomentował środkowy byłego mistrza I ligi. – Choć wygraliśmy pewnie z Espadonem w pierwszej rundzie, to rewanż na pewno nie będzie łatwy. Jednak jeśli tylko przełożymy naszą dyspozycję z treningów na mecz, to zapunktujemy w Szczecinie – zakończył Pruski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved