Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Marcyniak: Nad ofertą z Bełchatowa zastanawiałem się pięć sekund

Mariusz Marcyniak: Nad ofertą z Bełchatowa zastanawiałem się pięć sekund

fot. Katarzyna Antczak

W sobotnim hicie 8. kolejki PlusLigi ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po zaciętej walce pokonała Skrę Bełchatów 3:2. W szeregach gospodarzy bardzo dobrze prezentował się młody Mariusz Marcyniak, który na boisku zastępował Srećko Lisinaca. – Uciekło nam kilka ważnych punktów i mimo że bardzo chcieliśmy wygrać, niestety nie udało nam się to – komentował po meczu środkowy bełchatowian.

Po pięciosetowej i wyrównanej walce musieliście uznać wyższość ekipy z Kędzierzyna-Koźla. Czego w ostateczności zabrakło w waszej grze, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę?

Mariusz Marcyniak: Zabrakło wygranej w tie-breaku. Ciężko jest to jakoś sprecyzować. Uciekło nam kilka ważnych punktów i mimo że bardzo chcieliśmy wygrać, niestety nie udało nam się to. Wydaje mi się, że jutro albo pojutrze spokojnie porozmawiamy o tym meczu i spróbujemy rozpatrzyć to z szerszej perspektywy. Mam nadzieję, że uda nam się wówczas znaleźć przyczynę tej porażki.

Nie da się ukryć, że najsłabiej wypadł wam właśnie tie-break. Czym był spowodowany spadek waszej formy w tej odsłonie? Chodzi bardziej o zmęczenie czy utratę koncentracji?

– Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno na początku tej odsłony nie wychodziła nam zagrywka. Popełniliśmy sporo błędów, oddając tym samym darmowe punkty ZAKSIE. Dzięki temu kędzierzynianie nie czuli takiej presji w przyjęciu i na pewno grało im się łatwiej. Na tę chwilę nie wiem, co jeszcze zawiodło. Często się myliliśmy i to na pewno w dużej mierze przyczyniło się do tego, że przeciwnicy tak gładko nas pokonali.

To już twój drugi mecz w wyjściowej szóstce. Wcześniej oglądaliśmy cię w pierwszym składzie podczas meczu z Knack Roeselare. Trzeba przyznać, że radziłeś sobie wówczas bardzo dobrze, a dzisiaj twoja gra wyglądała jeszcze lepiej. Takie sukcesy na pewno działają na ciebie mobilizująco i chyba nie zaprzeczysz, że apetyt wzrasta w miarę jedzenia.



– Pewnie, że tak. Bardzo się cieszę, że mogę zastąpić swoich kontuzjowanych kolegów i staram się, żeby mimo ich nieobecności nie było widać widać różnicy w poziomie naszej gry. Jestem szczęśliwy, że dostałem taką szansę i staram się ją wykorzystać jak najlepiej. Możliwość gry na wysokim poziomie z tak profesjonalnymi zawodnikami to dla mnie wielka przyjemność.

Nie da się ukryć, że zostałeś wrzucony na głęboką wodę, ponieważ zarówno Knack Roeselare, jak i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle to bardzo wymagający przeciwnicy, a rangi obu tych spotkań były wysokie. Ponadto o tym, że pierwszy raz wyjdziesz w podstawowej szóstce, dowiedziałeś się w dniu meczu z Belgami, więc nie miałeś dużo czasu na przygotowanie. Czy w związku z tym nie odczuwałeś żadnej presji?

– Nie nazwałbym tego presją, to bardziej pewnego rodzaju odpowiedzialność. Jako że jestem teraz zawodnikiem Skry, czuję się zobowiązany do tego, aby grać na wysokim poziomie, a to z kolei wymaga ciągłej koncentracji. Mi to jednak jak najbardziej pasuje, przychodząc do Bełchatowa, wiedziałem, na co się piszę i jestem bardzo zadowolony ze swojej decyzji.

Długo zastanawiałeś się nad propozycją złożoną przez klub z Bełchatowa?

– Nie dłużej niż pięć sekund. Tak naprawdę tutaj nie było się nad czym zastanawiać. Mimo że zdawałem sobie sprawę z dużej konkurencji na mojej pozycji i miałem świadomość, że mogę za dużo nie pograć, to Skra jest czołówką światową. Wiem, że wiele mogę się tutaj nauczyć, a treningi są na bardzo wysokim poziomie, więc podjęcie decyzji nie zajęło mi dużo czasu.

Następne spotkanie rozegracie już w środę z drużyną Cuprum Lubin. Jest to rywal, który na papierze wypada słabiej od was, czy w związku z tym wasi kibice mogą być spokojni o komplet punktów przywieziony z Dolnego Śląska?

– Zobaczymy, nie chciałbym tutaj rokować wyniku przed spotkaniem. W tej lidze było już dużo niespodzianek, więc naprawdę ciężko cokolwiek przewidzieć. Na pewno do tego meczu podejdziemy tak samo skupieni jak do każdego innego. Poza tym Cuprum Lubin to naprawdę solidny zespół, który w tym sezonie poczynił bardzo dobre transfery, więc na pewno łatwo nam punktów nie odda.

Nowy klub na pewno oznacza też nowe postanowienia. Jaki cel postawiłeś przed sobą w tym sezonie?

– Na pewno chciałbym wykorzystać szansę, którą dostałem. Dla mnie podpisanie kontraktu w Bełchatowie to świetna okazja, aby dowiedzieć się czegoś nowego i nauczyć się dobrej siatkówki, więc mam nadzieję, że to wykorzystam.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved