Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marian Kardas: Mieliśmy dużo do stracenia

Marian Kardas: Mieliśmy dużo do stracenia

fot. Krispol Września

APP Krispol Września wygrał wyjazdowe spotkanie 20. kolejki przeciwko Tauronowi AZS-owi Częstochowa 3:1. – Spodziewałem się, że będzie nerwowo, że będzie ciężko, że wygramy w czterech setach. Cieszymy się, że wygraliśmy na trudnym terenie – stwierdził Marian Kardas, trener zespołu z Wrześni.

Sobotnie spotkanie w Częstochowie było dosyć nierówne. Pierwszego seta dopiero po grze na przewagi wygrali goście. Drugiego kontrolowali gospodarze, triumfując 25:18. Częstochowianom nie udało się dopisać do swojego konta czwartego domowego zwycięstwa z rzędu. W dwóch kolejnych odsłonach do 23 i 18 lepsi byli siatkarze z Wrześni. – Spodziewałem się, że będzie nerwowo, że będzie ciężko, że wygramy w czterech setach. Cieszymy się, że wygraliśmy na trudnym terenie. Mieliśmy dużo do stracenia. Ciężki mecz, trzy punkty, patrzymy nadal na tabelę z góry – powiedział po spotkaniu trener Marian Kardas.



Drużyna z Wrześni z dziewiętnastu meczów wygrała czternaście, co pozwoliło jej zgromadzić na swoim koncie 42 punkty. Po zdobyciu kompletu punktów w sobotę Krispol powrócił na fotel lidera. Może jednak szybko spaść ponownie na drugie miejsce, ponieważ Lechia Tomaszów Mazowiecki, która traci do rywali tylko jeden punkt, swój mecz 20. kolejki zagra dopiero we wtorek. – Nie patrzymy na to, czy jesteśmy na pierwszym, czy drugim miejscu. Najważniejsza jest dobra gra. Mecz z AZS-em nie był dobry. To, co się udało, to zmiany. Zmiennicy weszli, pociągnęli grę i z tego trzeba się cieszyć – przyznał trener wrześnian.

Po raz kolejny w Częstochowie wiele dyskusji wzbudziły decyzje sędziów. Do najdziwniejszej sytuacji doszło na początku czwartego seta. Po kontrowersyjnym rozstrzygnięciu akcji Krispol prowadził 6:2 i o czas poprosił trener Łuka. W trakcie przerwy pierwszy sędzia skonsultował się z sędzią liniową, następnie poprosił do siebie kapitanów. Arbiter zmienił decyzję na korzystną dla AZS-u, jednak od razu ukarał gospodarzy czerwoną kartką. – Jeżeli nie ma challenge’u, to jest sytuacja jaka jest. Jedni widzą, że jest aut, drudzy, że boisko, chcieliby tak widzieć. A sędziowie pokażą raz tak, raz tak. Zawsze jest ktoś pokrzywdzony. Ale jeśli zawodnik brzydko wyraża się do sędziego, to i tak kartek było mało, bo powinno być ich w tym meczu dużo więcej – skomentował Marian Kardas.

W niedzielę we Wrześni rozegrane zostanie starcie na szczycie I ligi, bowiem Krispol zmierzy się z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Po tym meczu już w środę wrześnianie podejmą BBTS Bielsko-Biała (zaległe spotkanie 19. kolejki). Co wrześnianie muszą zrobić przed tymi pojedynkami, by zaprezentować się lepiej niż w Częstochowie? – Musimy poprawić wszystko. Zaczynamy dobrze mecz, chyba w całej lidze tylko jeden mecz zaczęliśmy słabo. W tym spotkaniu w inauguracyjnej partii kilka razy mieliśmy cztery punkty przewagi, a na końcu prawie przegraliśmy seta. To są takie rzeczy, które jest nam trudno wyeliminować, ale staramy się. Szczęście w tym pierwszym secie było po naszej stronie. Później było podobnie – na początku każdej partii mieliśmy przewagę, której nie potrafiliśmy dowieźć do końca, oprócz tego ostatniego seta – stwierdził szkoleniowiec APP Krispolu Września.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved