Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Maria Woźniczka: Każdy następny mecz będzie lepszy

Maria Woźniczka: Każdy następny mecz będzie lepszy

fot. Paula Lesiak - KSZO Ostrowiec Św.

W minioną sobotę siatkarki AZS Politechniki Śląskiej Gliwice po heroicznym wręcz boju i pełnym zwrotów akcji spotkaniu pokonały Stal Mielec 3:2. Zawodniczką, która na zagrywce rozpoczynała i kończyła ten mecz była Maria Woźniczka. – To rzeczywiście był niesamowity mecz pod każdym względem. Już po pierwszym secie wiadomo było, że łatwo nie będzie wygrać ze Stalą, przegrałyśmy tę część spotkania dość wyraźnie. Trzeba było szybko się podnieść, ale cały czas wierzyłyśmy że możemy to zrobić, tym bardziej że   czułyśmy się znacznie lepiej niż w minioną środę w Krośnie. – przyznaje rozgrywająca AZS-u.

Pierwszy punkt w tym starciu bezpośrednio z zagrywki zdobyła właśnie Woźniczka, ale  potem do gry Akademiczek wkradła się niepewność, co przełożyło się na porażkę w tej pierwszej  odsłonie. – Niestety tak zaczynamy nasze mecze w tym sezonie. W tym pierwszym secie zrobiłyśmy zdecydowanie za dużo błędów własnych. W drugim popełniłyśmy ich tylko cztery, stąd też taki wynik. Jak same nie psujemy piłek, to gra wygląda zdecydowanie lepiej – przyznaje zawodniczka.



W drugiej i trzeciej partii Akademiczki zdominowały przeciwniczki, by w czwartym secie znów przegrać, choć prowadziły 23:20.  Skąd taka zmienność formy i to w tak krótkim czasie? – Mamy analizę, oglądamy rywalki, ale boisko często to weryfikuje. Czasem potrzeba tych paru akcji, aby wejść w rytm.  W tym czwartym secie byłyśmy blisko wygranej, ale w końcówce coś się załamało –twierdzi Maria Woźniczka.

Początek tie-breaka także nie należał do gliwiczanek. Mielczanki szybko objęły prowadzenie 4:0 i trener Wojciech Czapla zmuszony był wziąć czas. Piłkę meczową także miały siatkarki Stali, ale końcówka należała już do AZS-u, które wygrały tę część spotkania 16:14. – To jest magia i urok żeńskiej siatkówki, że nawet prowadząc sześcioma punktami nie można już cieszyć się z wygranej. Myślę, że w przekroju całego spotkania  wykonałyśmy  jednak kawał dobrej roboty. Do końca wierzyłyśmy że wygramy i tak się stało – podkreśla rozgrywająca.

Pojedynek ten trwał 2,5 godziny, ale kibicom czas upłynął bardzo szybko. Zgromadzeni na trybunach widzowie zobaczyli sporo długim wymian, efektownych ataków i  mocnych serwisów. – Dałyśmy z siebie wszystko, mecz pełen emocji, ale o to przecież chodzi – podsumowuje siatkarka AZS-u. – Takie horrory są fajne dla kibiców, ale niekoniecznie dla drużyny, która ma ambicje walczyć o wysokie cele. Każdy następny mecz będzie lepszy, taką mam przynajmniej nadziej – dodaje Woźniczka.

Dla rozgrywającej AZS-u był to mecz szczególny, jeszcze z innego powodu. Po drugiej stronie siatki pojawiła się bowiem jej siostra – Magdalena.  Takie sytuacje nie są codziennością. – Grając przeciwko siostrze, nie skupiałam się na tym, ze  jest po drugiej stronie siatki. O dziwo przyszło to łatwiej niż się spodziewałam. Potraktowała ją jak każdego innego przeciwnika – śmieje się zawodniczka.

źródło: azs.gliwice.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved