Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Marek Solarewicz: Po to trenujemy i pracujemy, by wygrywać

Marek Solarewicz: Po to trenujemy i pracujemy, by wygrywać

fot. Michał Szymański

– Na razie możemy się cieszyć z dwóch zwycięstw w tych rozgrywkach, te wygrane trzeba kompletować, bo one się liczą w tabeli. Możemy patrzeć z optymizmem na dalszą rywalizację w Lidze Mistrzyń – mówi po wygranej z mistrzem Ukrainy Marek Solarewicz. Siatkarki ŁKS-u Commercecon przegrały w Jużnem dwa pierwsze sety. – Potem na szczęście byliśmy w stanie wrócić do swojej gry i wyglądało to tak, jak powinno wyglądać – dodał trener mistrzyń Polski.

Wygraliście wyjazdowy mecz Ligi Mistrzyń z mistrzem Ukrainy 3:2. To cenna wygrana twoim zdaniem, czy też może strata punktu?



Marek Solarewicz: I to i to, jednak czy to była bolesna strata puntów dowiemy się dopiero po zakończeniu fazy grupowej Ligi Mistrzyń. Na razie możemy się cieszyć z dwóch zwycięstw w tych rozgrywkach, te wygrane trzeba kompletować, bo one się liczą w tabeli. Możemy patrzeć z optymizmem na dalszą rywalizację w Lidze Mistrzyń.

Przed wami bardzo trudny mecz w Łodzi z zespołem z Novary. Myślisz, że tę drużynę ŁKS może pokonać?

– Myślę, że tak. Podstawową kwestią będzie to, jak my się będziemy prezentować i czy będziemy wierzyć, że jesteśmy w stanie coś z nimi osiągnąć. To oczywiście trudny przeciwnik, grający bardzo dobrą siatkówkę,, na długim dystansie, jakim jest mecz. Pytaniem jest czy my będziemy w stanie wznieść się na maksimum swoich możliwości i jak długo taką grę utrzymać. Im dłużej, tym spotkanie będzie bardziej emocjonujące, ciekawe i może zakończyć się niespodzianką. Cieszę się, że ten mecz odbędzie się w Łodzi, przy naszych kibicach i wierzę, że ich doping pomoże nam podnieść naszą grę na wyższym poziom, a to będzie na pewno miało znaczenie w tym meczu.

Przez trzy ostatnie sety w Jużnem kontrolowaliście grę i Chimik nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Co w takim razie wydarzyło się w pierwszej partii przy waszym prowadzeniu 23:20 i w słabym drugim secie?

– Końcówka pierwszego seta to trochę konsekwencja tego, co działo się wcześniej. Przegrywaliśmy już 8:12, Chimik prowadził i grał trochę niestandardową siatkówkę, do której mieliśmy okazję się przygotować, ale wciąż nas zaskakiwała. Mam na myśli obijanie bloku, granie jednej nogi z pipe’a, albo z prawego ataku czy z drugiej strefy. To nie są typowe zagrania, trzeba do nich podejść na spokojnie. Nie zrobiliśmy tego w tych dwóch pierwszych setach, daliśmy się wyprowadzić z równowagi, straciliśmy swój rytm grania i to były głównego przyczyny tego, że nie kontrolowaliśmy od początku tego meczu. Potem na szczęście byliśmy w stanie wrócić do swojej gry i wyglądało to tak, jak powinno wyglądać.

Polskie zespoły żeńskie mają od kilku lat problem, by coś wywalczyć w Lidze Mistrzyń. Jaka jest tego przyczyna twoim zdaniem?

– Przyczyny są różne. Pierwsza rzecz to oczywiście losowanie, jeśli trafia się najtrudniejsze zespoły w Europie, to ciężko z nimi rywalizować. Druga to podróże, zespół musi się często aklimatyzować, zmieniać hale, miasta, mało trenuje i w tym wszystkim trzeba umieć się odnaleźć. Trzeba także umieć zareagować na zmianę stylu gry przeciwnika. Są różne zespoły, z różnych krajów, nie jest to standardowa siatkówka, do której jesteśmy przyzwyczajeni w lidze polskiej. No i same ułożenie meczów – łącząc to z rozgrywkami w Polsce trzeba szafować siłami, mieć szeroki skład i to decyduje, że występy w Lidze Mistrzyń i gra w niej jest skuteczna lub nie.

Istnieje pogląd, że zwiększenie limitu zawodniczek zagranicznych w polskiej lidze dałoby większe szanse polskim zespołom w europejskich pucharach. Jesteś zwolennikiem takiego pomysłu?

– Ogólnie jestem za zwiększeniem liczby zawodniczek zagranicznych w polskiej lidze. Ostatnio ciekawie się wypowiedział na ten temat jeden z najlepszych trenerów siatkówki w historii, Julio Velasco. Wspomniał o tym, że gdy pracował w lidze włoskiej dzięki jego wskazaniom otworzono limity w Serie A i dzięki temu siatkówka włoska poszła do przodu. Wskazywał na to, że młodym zawodniczkom nie powinno się należeć granie za darmo, tylko dlatego, że mają dany paszport. Powinny walczyć o miejsce w wyjściowym składzie, dzięki temu kształtujemy zawodniczki, które będą potrafiły walczyć o swoje. W Lidze Mistrzyń i tak można grać składem całkowicie złożonym z zawodniczek zagranicznych.

Przed wami niedzielny mecz ligowy z Wisłą Warszawa, zdołacie się przed nim zregenerować?

– Tak, oczywiście, zaplanowaliśmy jeden dzień wolnego i dwa dni treningowe przygotowujące do tego meczu. Patrząc na nasz terminarz to te dwa dni to i tak dużo porównując do niektórych meczów – przed spotkaniem z drużyną z Wrocławia prawie nie mieliśmy możliwości treningu. Będziemy mogli zrobić spokojnie jedną siłownie, odbyć zajęcia taktyczne z wideo, siatkarskie treningowe i dobrze przygotować się do tego meczu.

Potem czeka was niezwykle trudny grudzień. Mecze z Developresem, Chemikiem, BKS-em Bielsko-Biała i na koniec Igor Gorgonzola Novara. Ile zwycięstw lub punktów w tych meczach uznasz za sukces?

– Wszystkie, taki jest nasz cel, by wygrywać. Po to trenujemy i pracujemy, by wygrywać – dla siebie, dla kibiców i dla klubu. Tak też na pewno podejdziemy do tych meczów. Sytuację w zespole mamy coraz lepszą, wygrywamy kolejne mecze, już z pięć z rzędu, to buduje nasze morale i na tej podstawie chciałbym, byśmy się budowali w kolejnych spotkaniach ligowych i w Lidze Mistrzyń.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved