Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Marek Solarewicz: Nie wybiegamy w przyszłość

Marek Solarewicz: Nie wybiegamy w przyszłość

fot. Łukasz Krzywański

– Zawsze szukamy dodatkowych rozwiązań, a tabela jest efektem naszej pracy, wyznacznikiem pokazującym nam, w którym miejscu jesteśmy. Skupiamy się na każdym najbliższym meczu, nie wybiegamy w przyszłość. To nam ułatwia pracę i analizy – mówi trener wrocławskich siatkarek, Marek Solarewicz.

Pełnił pan w siatkówce już wiele funkcji – pierwszego szkoleniowca, trenera przygotowania fizycznego, statystyka. Które z tych stanowisk jest panu najbliższe?



Marek Solarewicz:Mogę powiedzieć tyle, że teraz nie jestem już ani statystykiem, ani trenerem przygotowania motorycznego. Oczywiście wszystkie te doświadczenia mają wpływ na moje obecne prowadzenie zespołu, bo jest wiele aspektów pracy pierwszego szkoleniowca, które się łączą, np. analiza gry z przygotowaniem ćwiczeń siatkarskich czy przygotowaniem motorycznym. Na pewno to się przydaje. Dużo mogę też wziąć z obserwacji innych trenerów czy konferencji trenerskich. Pomocna też była praca jako asystent, bo mogłem podpatrzeć, jak inni trenerzy radzą sobie w akcji i przekonać się, które rozwiązania się sprawdzają, a które nie. Teraz mogę je dopasować do swojej filozofii pracy i stylu gry mojego zespołu.

Jako asystent pracował pan z sześcioma szkoleniowcami – Maciejem Jaroszem, Ireneuszem Kłosem, Rafałem Błaszczykiem, Tore Aleksandersenem, Nicolą Negro i Jackiem Grabowskim. Którego wspomina pan najlepiej, od którego można było najwięcej się nauczyć?

Od każdego można się wiele nauczyć, tylko trzeba chcieć i obserwować. Często oglądam treningi zespołów młodzieżowych, juniorskich czy nawet seniorskich trzecioligowych i od szkoleniowców tych drużyn również jestem w stanie się dużo nauczyć. Spośród tych, z którymi pracowałem, nie wyróżniłbym jednego. Każdy miał inne podejście – przykładowo trener Aleksandersen to wiedza techniczna, trener Błaszczyk, z którym zaczynałem pracę i wprowadzał mnie on do siatkówki, dzielił się wiedzą organizacyjno-siatkarska, a trener Negro to z kolei informacje taktyczne. Miło wspominam pracę z trenerami Kłosem i Jaroszem, a dzięki trenerowi Makowskiemu miałem okazję zobaczyć siatkówkę na wyższym poziomie, międzynarodowym. Zwieńczeniem różnych obserwacji jest osoba Jacka Grabowskiego. Dużo dyskutowaliśmy w poprzednim sezonie. Z każdej współpracy można było coś wyciągnąć.

Był pan przygotowywany do roli pierwszego trenera, więc późniejsza nominacja nie była aż tak niespodziewana. A czy objęcie zespołu przez prezesa Grabowskiego w trakcie sezonu było zaskoczeniem?

– Ciężko mi powiedzieć, ale faktycznie była to niecodzienna sytuacja. Prezes chciał wziąć pełną odpowiedzialność za zespół, bo z poprzednim trenerem sam go budował. To była zagrywka va banque i ostatecznie się opłaciła, bo drużyna zdobyła medal, a trener Grabowski osiągnął sukces i zrealizował swój cel. Odważna decyzja, która zakończyła się happy endem.

Kilka lat był pan statystykiem. Mógłby pan wyjaśnić pokrótce, na czym polega ta praca? 

Jest cała masa rzeczy, które robi statystyk. Teraz wygląda to trochę inaczej, bo gdy ja zaczynałem pracę, to miałem mniej obowiązków, mniej rzeczy było analizowanych i sam rozwijałem temat analizy gry. Następnie dołączył do nas Wojciech Kurczyński, który też dodawał swoje pomysły, a teraz Mateusz Janik zbiera wspólnie nasze doświadczenia i może na ich przykładzie szybciej się uczyć. A na czym polega… Statystyk obecnie analizuje wszystkie mecze ligowe, ogląda każdy mecz i zapisuje wszystkie akcje. Każde dotknięcie piłki jest bardzo ważne, bo możemy wyciągnąć mnóstwo informacji o zachowaniach przeciwnika na parkiecie i wypracować z tego przewagę.

Przed sezonem Impel zrezygnował z europejskich pucharów. Patrząc z perspektywy czasu, czy to dobra decyzja? Nie jest pan głodny międzynarodowej rywalizacji?

To była przemyślana decyzja. Wiedzieliśmy, jakim składem dysponujemy, czego możemy się spodziewać i wiedzieliśmy, że musimy pracować. A jeśli chcemy ciężko trenować, to po prostu musimy mieć na to czas. Nie zakładaliśmy gry w Lidze Mistrzyń, a zamiast tego chcieliśmy mieć więcej czasu w tygodniu na treningi. Obecnie się to sprawdza, wszystko jest zbalansowane i mamy więcej możliwości do ćwiczeń i rozwoju naszych zawodniczek. To jeden z punktów, które obiecałem siatkarkom przed sezonem. Wszystko działa jak zespół naczyń połączonych – jeśli mówimy o rozwoju, to musi być czas na odpowiednie treningi, dlatego decyzja o wycofaniu się z pucharów była jak najbardziej logiczna ze wszystkich stron. A teraz zbieramy efekty naszej pracy.

Czyli rozumiem, że jest pan zadowolony z pierwszej części sezonu?

Tak, zarówno z zespołu, jak i indywidualnie z siatkarek. Nie zmienia to faktu, że zawsze może być lepiej – na tej zasadzie pracujemy. Zawsze szukamy dodatkowych rozwiązań, a tabela jest efektem naszej pracy, wyznacznikiem pokazującym nam, w którym miejscu jesteśmy. Skupiamy się na każdym najbliższym meczu, nie wybiegamy w przyszłość. To nam ułatwia pracę i analizy.

źródło: tuwroclaw.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved