Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Marek Solarewicz: Gdybym miał się bać, nie nadawałbym się do pracy w roli trenera

Marek Solarewicz: Gdybym miał się bać, nie nadawałbym się do pracy w roli trenera

fot. Sylwia Lis

– Jednym z faworytów, tak, ale nie jesteśmy głównym kandydatem do tytułu. Każdy klub czy to z czołówki czy teoretycznie słabszy będzie szukał swoich szans. Czekam jeszcze na zakończenie okresu transferowego żeby móc przewidzieć układ tabeli LSK – mówi w wywiadzie dla serwisu sport.tvp.pl nowy trener mistrzyń Polski, Marek Solarewicz.

We Wrocławiu, ale rozmawiam już z ełkaesiakiem?



Marek Solarewicz: – Trochę tak. Choć podejrzewam, że być w ŁKS to jest jedno, a nauczyć się tego życia, to już zupełnie inna sprawa. Z tego co zdążyłem zobaczyć, klub jest trochę rodziną, mającą bogatą historię i pewne wartości są tam pielęgnowane od dawna. To taka forma klubowości, jeśli takie pojęcie istnieje.

Masz już swoją ulubioną przyśpiewkę?

– Mam, nawet przywitałem się jedną z nich z kibicami, przy oficjalnym ogłoszeniu przejścia do ŁKS. „Na trybunach śpiew, w sercu przeplatanka”, ten tytuł umieściłem na Twitterze. Wiedziałem, że jest sporo przyśpiewek kibiców ŁKS. Przyjeżdżając z wrocławskim zespołem na mecze do Łodzi, można było się sporo nasłuchać.

A noga tupała w rytm.

– Aż tak to nie, chociaż słyszałem to, przyznaję. A to się dosyć rzadko zdarza, z reguły staram się koncentrować na meczu i boiskowych wydarzeniach. Będąc w takim tumulcie, co w kobiecej siatkówce w Polsce też nie jest oczywistością, coś zostało w głowie. Kibice ŁKS tworzą atmosferę wyjątkową jak na Ligę Siatkówki Kobiet. Nie dość, że duży obiekt, to jeszcze duża grupa kibiców. Ma się wrażenie, że jest się w gorącym kotle.

Nie boisz się pracy w klubie, który będzie bronił mistrzowskiego tytułu?

– Pamiętam, że rozmawialiśmy przed rokiem i zadałeś mi podobne pytanie, odnośnie sezonu we Wrocławiu. Dziennikarze uważali, że jest sporo niewiadomych w drużynie. Teraz rozmawiamy o wyzwaniu pracy w ŁKS, ale odpowiem tak samo. Nie, nie boję się, bo gdybym miał się bać, nie nadawałbym się do pracy w roli trenera.

Łódzkie wyzwanie może być ponad siły.

– Patrząc z poziomu obaw, nie sądzę. Jeśli boisz się decyzji, które podejmujesz, to istnieje większe prawdopodobieństwo, że zrobisz coś źle. Dodatkowo to wpływa na zespół, siatkarki szybko wyczuwają, kiedy jesteś niepewny, asekuracyjny, nie wiesz dokładnie, jaką decyzję masz podjąć. Na starcie jesteś więc przegrany w roli trenera.

Będziesz jednym z faworytów w lidze prowadząc ŁKS?

– Jednym z faworytów, tak, ale nie jesteśmy głównym kandydatem do tytułu. Każdy klub czy to z czołówki czy teoretycznie słabszy będzie szukał swoich szans. Czekam jeszcze na zakończenie okresu transferowego żeby móc przewidzieć układ tabeli LSK.

Bardzo się zmieniłeś odkąd jesteś pierwszym trenerem?

– Myślę, że to pytanie niekoniecznie do mnie, a do tych, którzy mnie otaczają. Na pewno nie zmieniło się to na co zawsze zwracam uwagę, czyli pozostaję sobą. Wyznaję zasadę, że najpierw jesteśmy ludźmi, a później dopiero pełnimy funkcje trenera. Dlatego zawsze staram się być sobą i jestem szczery w zachowaniach i opiniach.

Wzorujesz się na zagranicznych trenerach?

– Pewnie! To dla mnie ważna sprawa żeby się rozwijać, bo wtedy mogę też rozwijać zawodniczki z którymi pracuję. Gdybym miał takie samo podejście czy stosował te same ćwiczenia cały rok byłbym nudnym trenerem.

Rozmawiał Maciej Piasecki – cały wywiad w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved