Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Marek Magiera: Brak Możdżonka jest kontrowersyjny

Marek Magiera: Brak Możdżonka jest kontrowersyjny

fot. Wiesław Kozieł / plusliga.pl

– W ostatnim czasie Marcin Możdżonek razem z reprezentacją przeszedł cały cykl szkoleniowy, a szans na granie nie dostał zbyt dużo. Występował stosunkowo niewiele, a jeśli Liga Światowa w Krakowie miała decydować o tym, kto pojedzie do Rio, to ja chciałbym się zapytać, dlaczego on w ogóle nie wszedł na boisko – skomentował powołania do kadry na igrzyska redaktor Polsatu Sport i „głos hali”, Mark Magiera. – Jeżeli Bartosz Kurek wpadł w dołek, Piotr Nowakowski nie ma jeszcze docelowej formy po kontuzji, to stojąc i klaszcząc w kwadracie dla rezerwowych, nie złapią jej – dodał.

Jeżeli chodzi o dyskurs medialny odnoszący się do reprezentacji Polski w ostatnim czasie, to występuje w nim pewna dychotomia – jedni biją na alarm, a drudzy mówią, by poczekać z tym do Rio. Który pan reprezentuje?



Marek Magiera:Jeden i drugi. (śmiech) Szkoda, że reprezentacji Polski nie udało się walczyć w ramach najlepszej czwórki Ligi Światowej nie dlatego, że mielibyśmy szansę wygrać trofeum, ale dlatego, że na oko mi się wydaje, że brakuje nam gry. Trening to nie to samo, co walka na parkiecie, a niestety dwa mecze z bardzo silnymi rywalami zdążyły nam uciec. Zgadzam się z tym, co Maciej Jarosz powiedział na antenie Polsatu Sport, że jeżeli Bartosz Kurek wpadł w dołek, Piotr Nowakowski nie ma jeszcze docelowej formy po kontuzji, to stojąc i klaszcząc w kwadracie dla rezerwowych nie złapią jej. Im więcej mieliby grania, tym byłoby lepiej. Teraz chłopaki pojadą do Spały, potrenują, dostaną się do Brazylii, gdzie rozegrają dwa sparingi, jednak te nie będą takimi meczami, które mieliby szanse odbyć podczas Ligi Światowej. Żałuję, że one nie są naszym udziałem, choć paradoksalnie może to i dobrze, ponieważ są mniejsze szanse na uruchomienie procedury pompowania balonika. Mimo wszystko nie ukrywam, że jestem trochę zaniepokojony obecnym stanem rzeczy, bo gramy słabo i tyle. W zestawieniu z drużynami, które przyjechały do Krakowa, widać było, że prezencja biało-czerwonych nie wygląda dobrze, a przecież wszyscy rywalizujący poza Serbią byli mniej więcej na tym samym etapie olimpijskich przygotowań.

Eksperci głośno mówią, że brakuje przede wszystkim zespołowości. To poważny zarzut, a winowajca wskazywany jest jeden i nie jest to zespół, który się dzieli, ale osoba, która nim kieruje.

Tak, trener, ponieważ zawsze on decyduje o tym, jak wygląda zespół, którym kieruje – jak ma funkcjonować, jak grać, nikt mu łaski nie robi. Kto ma rządzić w tym teamie? Szkoleniowiec.

Zespół podzielony działa na zasadzie elektronów, które mimo iż potrafią być w jednym skupisku, to wzajemnie się odpychają. Nie zmienia to faktu, że igrzyska to chyba idealny moment, w którym przez cel, pewnie najważniejszy w karierze każdego zawodnika, można nawet rzutem na taśmę skleić to, co w opinii wielu się rozpadło.

To jest duże ryzyko, ponieważ wszyscy może poza Meksykiem pojadą do Rio, żeby wygrać. Ja bardzo mocno nastawiałem się na igrzyska cztery lata temu, gdzie przegraliśmy w ćwierćfinale i pamiętam uczucie, delikatnie mówiąc, niedosytu, choć bardziej pasowałoby tu dosadna forma słowa „zdenerwowanie”. W tym roku absolutnie na nic się nie nastawiam i nie jestem w grupie tych optymistów, którzy mówią, że jedziemy po złoto czy po inny medal. Bliższy jestem tego, że w tym składzie personalnym, w którym gramy obecnie przeciwko najlepszym, abstrahując od innych członków ekip w PlusLidze, nie wygralibyśmy nawet rozgrywek na naszych krajowych parkietach. Tak to niestety wygląda. W samej kadrze są olbrzymie luki na niektórych pozycjach, ponieważ nie jestem w stanie wyobrazić sobie tej drużyny, jeśli coś, odpukać, na przykład stanie się Mateuszowi Mice, Karolowi Kłosowi czy Mateuszowi Bieńkowi. Nie potrafię sobie w ogóle zobrazować, jak to będzie funkcjonowało.

Paradoksalnie biało-czerwoni mieli na swojej drodze wiele turniejów, podczas których wygrywali zespołowością, ponieważ nie zawsze byli w równej formie fizycznej. Teraz tego nie ma. Został miesiąc do Rio i przy tych medialnych dyskusjach, podawaniu pewnych informacji, zaprzeczeniom trenera, a następnie potwierdzaniu słów redaktorów będzie bardzo trudno wytworzyć przyjazne środowisko do tego, by to wszystko odbudować.

To są dziwne sytuacje. Pamiętamy moment sprzed dwóch lat, kiedy trener Antiga zrezygnował z Bartosza Kurka, co ludzie odebrali jako szaleństwo, ale mimo tego Francuz wygrał mistrzostwa. Nie wiem, jakiego dobrego słowa tu użyć, żeby nie było, że czepiam się za wszelką cenę, ale dla mnie niezabranie Marcina Możdżonka jest co najmniej kontrowersyjne.

Ile według pana ryzykuje w tej chwili trener Antiga?

Chyba więcej niż dwa lata temu, bowiem wtedy na pozycji, na której grał Bartek, mieliśmy wielu wartościowych ludzi, którzy nie robili dziury w składzie.

Jak dużą robi Piotr Nowakowski?

Piotrek Nowakowski nie grał cały sezon. Nie mam do niego nic, uważam go za jednego z najlepszych środkowych świata, ale pytanie nasuwa się samo – czy po tak długiej przerwie, na przestrzeni dwóch tygodni zawodnik jest w stanie dojść do takiej formy, która będzie go obligować do grania całych meczów. Co do Marcina to niektórzy kibice wracają pamięcią do tego, co działo się w Berlinie czy Japonii, kiedy bardzo pomagał, ponieważ taka była jego rola. W ostatnim czasie razem z reprezentacją  przeszedł cały cykl szkoleniowy, a szans na granie nie dostał zbyt dużo. Występował stosunkowo niewiele, a jeśli Liga Światowa w Krakowie miała decydować o tym, kto pojedzie do Rio, to ja chciałbym się zapytać, dlaczego on w ogóle nie wszedł na boisko.

Przecież padły słowa, że Liga Światowa to miały byś testy, testy i jeszcze raz testy.

No właśnie, więc jaki to był test dla Możdżonka, który przestał cały turniej w kwadracie dla rezerwowych? Śmiem twierdzić, że Stephane Antiga obroni się wyłącznie wynikiem, ale tu pojawia się kolejne pytanie – co zostanie wzięte za dobry rezultat? Co uznałaby pani za dobry wynik?

Olimpijskie złoto.

Ja jestem natomiast w grupie tych, którzy wszystko, co zdobędziemy powyżej ćwierćfinału, uznają za wielki sukces.

Ufa pan trenerowi Antidze?

Nie znam go, nigdy z nim nie pracowałem, więc mogę go oceniać wyłącznie przez pryzmat wyników. Wygrał mistrzostwa świata, za trzecim podejściem zakwalifikował się do igrzysk olimpijskich. Oceńmy go więc po nich.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved