Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marek Błasiak: Na razie mamy w drużynie stan alarmowy

Marek Błasiak: Na razie mamy w drużynie stan alarmowy

fot. Karina Zoń

Wydawało się, że KPS Kęty zaczął wychodzić z dołka i jego zawodnicy będą w stanie powalczyć w Suwałkach w hali liderującego Ślepska. Skończyło się jednak blamażem. Nie chodzi tylko o porażkę w trzech setach, ale liczbę zdobytych w nich punktów. Porażka w Suwałkach była dziesiątą z rzędu poniesioną przez kęczan. – Ślepsk tego dnia nie był poza zasięgiem. Jednak nie po raz pierwszy w tym sezonie mogliśmy coś ugrać, a wróciliśmy z niczym – mówi trener kęczan, Marek Błasiak.

Do umiarkowanego optymizmu przed wyprawą do lidera kęckich kibiców skłaniały wcześniejsze dwa mecze. KPS zaczął wygrywać sety. W Wałbrzychu jednego, a u siebie z Nysą nawet dwa, co miało przełożenie na zdobycie tzw. punktu pocieszenia. Poza tym w przeszłości kęczanom dobrze walczyło się w suwalskiej hali. Raz potrafili tam wygrać, a pozostałe mecze jak przegrywali, to dopiero po pięciosetowej walce. – Zupełnie nie pojmuję tego, co się stało w Suwałkach – mówi Marek Błasiak, trener kęckich siatkarzy. – Przecież od strony organizacyjnej wszystko było dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. Wyjechaliśmy na mecz dzień wcześniej, żeby w dniu zawodów zaliczyć rozruch. Zatem miałem wszelkie podstawy ku temu, by sądzić, że zespół podejmie walkę w hali lidera. Tak się jednak nie stało… Ktoś może powiedzieć, że wszystko odbyło się zgodnie z planem, bo przecież na parkiecie spotkały się zespoły z przeciwnych biegunów tabeli.



Gdybyśmy zagrali z takim zaangażowaniem i determinacją jak tydzień wcześniej u siebie z Nysą, nie musieliśmy przegrać w katastrofalnych rozmiarach – uważa Błasiak. – Ślepsk tego dnia nie był poza zasięgiem. Jednak nie po raz pierwszy w tym sezonie mogliśmy coś ugrać, a wróciliśmy z niczym. Momenty dobrej gry to za mało na punktowanie na zapleczu ekstraklasy – dodaje. O słabej postawie kęczan niech świadczy fakt, że dzięki blokom zdobyli tylko dwa punkty. Z kolei skuteczność kęckich ataków w Suwałkach nie przekroczyła 30 procent, więc rywale, nie walcząc pod presją, nie mogli nawet popełniać błędów. – Nie pozostaje nam nic innego, jak nieustannie pracować na sporych obciążeniach, żeby w pełnej gotowości przystąpić do walki o utrzymanie w play-out – trener Błasiak jasno stawia sprawę. – Na razie mamy w drużynie stan alarmowy. Są trzy miesiące, żeby podciągnąć się w szwankujących u nas elementach siatkarskich o przynajmniej 20 procent. Za kilkanaście tygodni może okazać się, że odliczanie nam kolejnych porażek nie miało żadnego znaczenia. Wtedy z tego sezonu wyjdziemy z twarzą. Owszem, istnieje też druga strona medalu, że jeśli będziemy się systematycznie pogrążać i – po drodze – nie zdobędziemy kilku punktów, zespół może stracić wiarę we własne możliwości, a wtedy w play-out nic nie zwojujemy.

Rozmawiał Jerzy Zaborski – więcej w Dzienniku Polskim

źródło: dziennikpolski24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved