Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Marcin Wojtowicz: Nie chcę być prorokiem

Marcin Wojtowicz: Nie chcę być prorokiem

fot. Sławomir Wojciechowski - Joker Świecie

– Każdy mecz dla nas jest osobną historią, staramy się grać jak najlepiej pojedyncze akcje, potem sety, zobaczymy, do czego nas to zaprowadzi. Nie byliśmy wskazywani w gronie faworytów tej ligi, a jesteśmy w czołówce. Nie chcę niczego deklarować, po prostu chcemy dobrze zagrać każdy następny mecz, na pewno lepiej niż ten z Karpatami – mówił po porażce w ostatnim meczu tego roku trener Jokera Świecie, Marcin Wojtowicz.

Pierwszy set meczu z Karpatami wskazywał, że może to być łatwo wygrany mecz. Potem jednak coś złego stało się z Jokerem…



Marcin Wojtowicz: Pierwszego seta łatwo wygraliśmy, bo zespół z Krosna popełnił dużo błędów. Mieliśmy bardzo niski procent w ataku, więc można było tylko czekać, aż rywalki rozwiną się w ataku i będą zdobywać coraz więcej punktów. Później drużyna Karpat zagrała przede wszystkim agresywnie i tym wygrała. Nie znaleźliśmy na to recepty.

W czwartym secie prowadziliście 22:17 i przegraliście końcówkę…

– Przez cały mecz było widać, że rywalki mocno chciały wygrać to spotkanie. Tak naprawdę nie wiem, co się stało w tej końcówce, nie potrafię tego wytłumaczyć. Przez cały mecz nasze rywalki zdobywały punkty, cieszyły się, a my po zdobytych punktach chodziliśmy, jakby to było coś normalnego. W żadnym meczu w tej lidze nie będziemy faworytem i nie możemy tak do tego podchodzić. Nie możemy być zdziwieni tym, że przeciwniczki robią punkty. Zagraliśmy ten mecz poniżej naszego poziomu i Karpaty zasłużenie go wygrały.

Z czego to wynika, że potraficie wygrać z drużynami wyżej notowanymi, a nie potraficie utrzymać tego poziomu z zespołem z drugiej części tabeli?

– Nie idzie nam gra w roli faworyta, nie prezentujemy się tak dobrze, jak w meczach, w których to przeciwnik jest faworytem. Musimy wiele rzeczy poprawić.  W większości meczów z drużyną z dołu tabeli nie graliśmy tego, co potrafimy. Popełnialiśmy błędy zawsze w jakimś elemencie. A to „siadało” nam przyjęcie, a to tak jak dziś słabiej graliśmy w ataku, albo zagrywka, albo coś innego. Wydaje mi się, że to trochę siedzi w głowach. My nic nie musimy, my tylko możemy, jesteśmy zespołem, który skazywano na walkę w środkowej albo nawet w dolnej części tabeli. W żadnym meczu tak naprawdę nie jesteśmy faworytem, w każdym spotkaniu powinniśmy grać jak Karpaty z nami, na euforii, próbować się nakręcać z każdą następną akcją, a nie wygrywać potencjałem, bo nie mamy go takiego by wychodzić i być pewnym wygranej w jakimkolwiek meczu.

Przy dobrym przyjęciu i grze środkiem byliście nie do zatrzymania. Czemu nie wykorzystywaliście tego elementu częściej?

– Mieliśmy trochę niepewne przyjęcie. Jeśli piłka szła do siatki, to była o tyle niewygodna, że Kasia nie czuła się dobrze w rozegraniu. Ale rzeczywiście to nam szło, na każdej przerwie mówiliśmy o tym, żeby więcej wprowadzić tego pierwszego tempa, tylko że akurat potem nam siadało przyjęcie. Nie było ono najgorsze, ale nie było też takie, z którego można potem częściej wyprowadzać atak środkiem.

Z postawy Jokera od początku sezonu do końca tego roku możesz być jedna zadowolony. Na co będzie was stać na koniec sezonu?

– Jak pokazał ten ostatni mecz… nie wiem, na co będzie nas stać… Każdy mecz dla nas jest osobną historią, staramy się grać jak najlepiej pojedyncze akcje, potem sety, zobaczymy, do czego nas to zaprowadzi. Nie chcę być prorokiem. Nie byliśmy wskazywani w gronie faworytów tej ligi, a jesteśmy w czołówce. Nie chcę niczego deklarować, po prostu chcemy dobrze zagrać każdy następny mecz, na pewno lepiej niż ten z Karpatami.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved