Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Waliński: Walczyliśmy sami ze sobą

Marcin Waliński: Walczyliśmy sami ze sobą

fot. Katarzyna Antczak

Siatkarze MKS-u Będzin nie będą miło wspominać ostatniego spotkania rundy zasadniczej we własnej hali. W 29. kolejce dość gładko ulegli Asseco Resovii 0:3. – Cała drużyna miała problem, żeby dobrze wejść w ten mecz, a zespół z Rzeszowa bardzo dobrze nas czytał i pracował blokiem – tam, gdzie była wystawiana piłka, w 80% właśnie tam znajdowały się ręce rzeszowian – tłumaczył w rozmowie ze Strefą Siatkówki przyjmujący będzinian, Marcin Waliński.

W poprzedniej kolejce postawiliście trudne warunki ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, ale w meczu z Asseco Resovią zaprezentowaliście się jednak z gorszej strony.



Marcin Waliński:Ten mecz był tragiczny w naszym wykonaniu, nie ma się co oszukiwać. Mieliśmy kilka swoich szans, ale głównie walczyliśmy sami ze sobą. Rywale podawali nam piłkę, a my sami siebie grzebaliśmy.

Sporo było waszych błędów własnych, chociażby w ataku. To wynikało ze słabszego dnia?

Trzeba spojrzeć na to, że cała drużyna miała problem, żeby dobrze wejść w ten mecz, a zespół z Rzeszowa bardzo dobrze nas czytał i pracował blokiem – tam, gdzie była wystawiana piłka, w 80% właśnie tam znajdowały się ręce rzeszowian i ciężko było. Dodatkowo doszła do tego nasza niedyspozycja w ataku i generalnie chyba we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Mecz trwał zaledwie godzinę i piętnaście minut, a my już schodzimy do szatni.

Na przestrzeni kilku dni pokazaliście dwie różne twarze. To już ostatnie momenty rundy zasadniczej, wszyscy zdają sobie sprawę, jak prezentuje się tabela. Może to też ma jakiś wpływ na waszą dyspozycję?

Ja mogę mówić tylko za siebie. Do każdego meczu podchodzę tak samo i gdybyśmy ugrali cokolwiek w tym meczu z Asseco Resovią i wygrali następny mecz z Espadonem Szczecin, to jednak z naszego punktu widzenia ta tabela mogłaby się trochę zmienić. Należy jednak spojrzeć na to realnie – dostaliśmy łomot od rzeszowian. Pomimo tego, że wrócili z dalekiej podróży i na pewno byli zmęczeni po meczu z Azimutem Modena. Nam nie pozostaje nic innego, jak skupić się na spotkaniu z zespołem ze Szczecina. Można mówić, że wcześniej zagraliśmy dobry mecz, ale teraz zagraliśmy kompletną klapę. Na to nie ma wytłumaczenia. Siatkówka to gra zespołowa i jeśli wszyscy mają gorszą dyspozycję, to w starciu z taką drużyną jak Asseco Resovia można być pewnym, że rywale to wykorzystają. To było widać w tym spotkaniu. Mieliśmy spory problem, żeby w ogóle odnaleźć się na boisku. Wyglądało to tak, jakbyśmy nie grali w swojej hali.

Ta hala często wam sprzyja. Teraz jednak jedziecie do Polic. Liczycie na to, że uda się zatrzeć to złe wrażenie po spotkaniu z Asseco Resovią?

Kiepsko by było, gdybyśmy rundę zasadniczą zakończyli w takim stylu. Trzeba dodać jeszcze fakt, że gramy na terenie rywala i to, że Espadon jest teraz zupełnie innym zespołem niż ten, z którym graliśmy w pierwszej fazie sezonu. Będziemy musieli zagrać swoją siatkówkę i cierpliwą siatkówkę. W spotkaniu z rzeszowianami wyglądało to tak, że właśnie zamiast grać cierpliwie, to za wszelką cenę chcieliśmy jak najmocniej skończyć, a to nam się kompletnie nie udawało. Będziemy chcieli zmazać tę kleskę, która powstała w tym meczu, bo to nie była nasza gra, to na pewno nie była nasza siatkówka. Szkoda, że ten ostatni mecz we własnej hali przegraliśmy w takim stylu. To boli. Ja mogę tylko przeprosić kibiców, którzy przychodzą na nasze mecze i jeżdżą za nami praktycznie po całej Polsce. Postaramy się zmazać to wszystko w starciu z Espadonem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved