Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marcin Nowakowski: Zagramy bez presji, bo awans do play-off już mamy

Marcin Nowakowski: Zagramy bez presji, bo awans do play-off już mamy

fot. Klaudia Piwowarczyk

Poprzedni sezon KS AGH Kraków zakończyło na 7. miejscu. W obecnych rozgrywkach czeka ich walka w play-off ze Ślepskiem Suwałki. Pierwszy mecz rozegrają na wyjeździe w najbliższą sobotę. – Nie jesteśmy faworytem, gdyż to Ślepsk zajął trzecie miejsce, ma atut własnego boiska i bardziej doświadczony zespół. Jednakże liczę na to, że przy twardej i równej grze będziemy w stanie się im postawić – przyznał Marcin Nowakowski, drugi trener i statystyk KS-u AGH Kraków.

Sezon zasadniczy za wami, teraz czas na fazę pucharową. Czy można powiedzieć, że cel drużyny został już osiągnięty?



Marcin Nowakowski: – Patrząc w przekroju całego sezonu, wydaje mi się, że szóste miejsce, na jakim ukończyliśmy rundę zasadniczą, jest dobrym odzwierciedleniem naszej dyspozycji w skali roku. Bardzo boli ostatnia porażka w Sanoku, ponieważ uciekła nam szansa na piątą, a może nawet czwartą lokatę. Jednakże nie ma się czym załamywać. Do Suwałk na play-off jedziemy z podniesioną głową, ponieważ pokazaliśmy już, że potrafimy wygrywać z tym rywalem. Co więcej, nie mamy nic do stracenia, gdyż cel, jakim był awans do play-off, został już osiągnięty, więc zagramy bez negatywnej presji.

Czy zespół z Krakowa pragnie sprawić niespodziankę w spotkaniach z Ślepskiem Suwałki?

– Ciężko tutaj mówić o sporych niespodziankach, bo cała liga jest ich pełna. Jedynym zespołem, który prezentuje siatkówkę lepszą, dojrzalszą od pozostałych, jest AZS Częstochowa, a i jemu zdarzały się potknięcia. Zespół z Suwałk jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem, ciężko się z nim gra, lecz warto prześledzić nasze mecze z nim w tym sezonie. Do Krakowa przyjechał jako lider, a ograliśmy go 3:1, by dzień później w meczu pucharowym prowadząc 1:0 i bodajże 16:9 w secie nagle przestać grać w siatkówkę. Na przegranym gładko rewanżu zaważył pierwszy, głupio oddany set. Nie jesteśmy faworytem, gdyż to Ślepsk zajął trzecie miejsce, ma atut własnego boiska i bardziej doświadczony zespół. Jednakże liczę na to, że przy twardej i równej grze będziemy w stanie się mu postawić.

Które spotkanie w obecnym sezonie było najtrudniejsze lub najbardziej zapadło ci w pamięci?

– Niewątpliwie najbardziej zapamiętałem mecz u siebie z AZS-em Częstochowa. Przez pierwsze dwa sety graliśmy na fantastycznym poziomie, wyciągnęliśmy końcówkę drugiego seta, jednak kolejne dwa przegraliśmy. Po drugim secie każdy inny zespół w tej lidze by się załamał, zaś akademicy zaatakowali ze zdwojoną siłą, doprowadzili do tie-breaka, w którym jedna, dwie piłki zadecydowały o naszej porażce (23:21). Świetne spotkanie! Najchętniej zapomniałbym za to o spotkaniach z Wałbrzychem, gdyż te pięć punktów, które nam zabrali, patrząc na końcowy układ tabeli, to szalenie duża strata.

Co jest największym atutem siatkarskim drużyny z Krakowa?

– Z pewnością naszym największym atutem jest gra blokiem. Z tego co pamiętam, tylko w dwóch spotkaniach nie przeważaliśmy w tym elemencie i były to mecze z AZS-em Częstochowa. Często zdarzało się, że potrafiliśmy uzyskać przewagę dziesięciu, a kilka razy nawet piętnastu bloków punktowych nad rywalem. To jest naprawdę spora różnica. Ponadto w tym sezonie w porównaniu do poprzedniego mamy stabilne przyjęcie, gdyż przeciwnicy muszą się mocno napracować, by nas złamać w tym elemencie. Mateusz Błasiak i Kamil Dembiec świetnie wywiązują się ze swoich ról, a również Jan Fornal bardzo mocno popracował nad techniką i nie jest łatwym do „ustrzelenia” celem.

Zgodzisz się, że KS AGH Kraków ma kilku siatkarzy, którzy mogliby grać w PlusLidze?

– Oczywiście! Nie chcę tutaj nikogo wyróżniać i wymieniać z nazwiska, ale powiem szczerze, że moim zdaniem przy odrobinie szczęścia czterech naszych zawodników może w przyszłym roku grać poziom wyżej. Wystarczy przecież zwrócić uwagę na to, że mamy w składzie młodzieżowych reprezentantów Polski, naturalne jest więc to, że są oni pod obserwacją klubów z PlusLigi.

Drugi trener, statystyk i student – jak znajdujesz na to wszystko czas?

– Nie ukrywam, nie jest lekko, ale podobno chcącemu nie dzieje się krzywda. To już trzeci rok pracy w AGH, ale dopiero pierwszy, w którym łączę funkcje drugiego trenera i statystyka. Wiąże się to oczywiście z wieloma dodatkowymi obowiązkami, zwłaszcza że nie dysponujemy sztabem tak szerokim jak zespoły plusligowe czy nawet niektóre z górnej części tabeli pierwszej ligi. Do tego dochodzi piąty rok studiów na AWF-ie i perspektywa pisania pracy magisterskiej. Na brak zajęć z pewnością nie narzekam, szczególnie że staram się do tego robić jeszcze kilka rzeczy ponad to, dla siebie, tak by cały czas się rozwijać.

Jak widzisz swoją przyszłość, pragniesz kontynuować ścieżkę jako trener czy statystyk?

 – Wydaje mi się oczywiste, że każdy podejmujący się mojego zawodu chce w przyszłości zostać trenerem. Praca statystyka jest etapem na drodze do tego celu. Dzięki temu, że dostałem okazję tutaj w AGH, za pół roku skończę studia, mając za sobą trzyletnie doświadczenie w dorosłej siatkówce w roli statystyka i rok pełniąc funkcję drugiego trenera oraz posiadając spore doświadczenia w pracy z żeńskimi młodzieżowymi reprezentacjami i styczność z kadrą seniorską. W AGH szanse dostałem od trenera Kubackiego i przez swoją ciężką pracą staram się ją wykorzystać. Gdyby nie to prawdopodobnie dalej odbijałbym piłkę gdzieś w Krakowie lub okolicach. Chcę przez to powiedzieć, że przy ciężkiej pracy w młodym wieku zawód statystyka umożliwia szybkie wejście w świat seniorskiej, nazwijmy to wielkiej siatkówki. Teraz, gdy skończę studia, chcę wyjechać z Krakowa. Gdzie? To nie zależy tylko ode mnie.

Podczas sezonu reprezentacyjnego miałeś możliwość spróbowania swoich sił jako statystyk reprezentacji Polski. Z kim lepiej ci się pracuje: z dorosłą kadrą czy młodymi zawodniczkami?

– Nie czuję się upoważniony do odnoszenia się do pracy z seniorską reprezentacją, ponieważ byłem tam jedynie dwa lata temu na tygodniowym stażu. Moja zeszłoroczna współpraca polegała po prostu na nagraniu i opisaniu spotkań z krakowskiej grupy mistrzostw Europy, nie miałem okazji obserwować pracy na treningach w dłuższym wymiarze, czy też przebywać „wewnątrz” drużyny podczas meczów, z wyjątkiem memoriału Wagnera trzy lata temu. Wówczas traktowałem to jako fajne przeżycie i bodziec do dalszej pracy. Rozwinąłem się bardzo dzięki pomocy Oskara Kaczmarczyka, jednak patrzyłem na to w aspektach scoutingu, nie od strony „trenerskiej”. Mogę jedynie porównać siatkówkę młodzieżową żeńską z tym, z czym stykam się na co dzień na zapleczu ekstraklasy. Z pewnością są to dwa zupełnie inne światy, ale ciężko jest je wartościować. Na pewno praca z młodzieżą ma ogromny urok, gdyż szybciej niż w siatkówce seniorskiej widzi się efekty pracy. Ponadto relacje międzyludzkie są zupełnie inne, nie jest się tylko trenerem, ale też w jakiś sposób wychowawcą i nauczycielem. Za tym idzie inna atmosfera pracy. Dla mnie, jako dla statystyka jest to też oczywiście łatwiejsza praca, bo wiele rzeczy jest dużo bardziej oczywistych.

*Autorem rozmowy jest Agnieszka Żaczyk

źródło: PZPS

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved