Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marcin Nowak: Nie potrafimy wykorzystać ogromnego potencjału

Marcin Nowak: Nie potrafimy wykorzystać ogromnego potencjału

fot. Maciej Dąbrowski

– Mamy ogromny potencjał, ale nie potrafimy go wykorzystać.  Umyka nam gdzieś koncentracja, szczególnie na przyjęciu i tracimy głupio punkty – powiedział po niespodziewanej porażce przed własną publicznością z KPS-em Kęty środkowy Espadonu Szczecin, Marcin Nowak.

KPS Kęty jest jak na razie jedną z niespodzianek ligi. Przed sezonem przez wielu skazywany był na pożarcie, tymczasem po trzech kolejkach ma na swoim koncie dwa zwycięstwa. W miniony weekend w Szczecinie ograł faworyzowany Espadon, choć początkowo niewiele na to wskazywało. Do połowy drugiej partii to gospodarze dyktowali warunki gry, ale prowadząc 16:10, chyba zbyt wcześnie uwierzyli, że ta część meczu jest wygrana, co skrzętnie wykorzystali goście, którzy po rozstrzygnięciu jej na swoją korzyść złapali wiatr w żagle. – Wtedy uwierzyliśmy, że można pokonać rywali ze Szczecina. Widać było, że po drugim secie z Espadonu zeszło powietrze. Chyba gospodarze nie spodziewali się takiego obrotu sprawy, nie liczyli, że aż tak im się postawimy – mówił po meczu środkowy przyjezdnych, Mateusz Bogus. – Wszyscy wiedzą, jaka jest różnica między nami a zespołem ze Szczecina. Ale przed każdym meczem nie spuszczamy głów i walczymy o każdy punkt. Każda teoretycznie niżej notowana drużyna, która przed meczem nas skreśli, nie będzie miała łatwego zadania. Będziemy chcieli urywać jej punkty i wygrywać mecze. Na pewno takie wygrane nas jeszcze bardziej napędzą do pracy – dodał zawodnik drużyny z Kęt.

Zupełnie odmienne nastroje panowały w zespole prowadzonym przez trenera Brdjovicia, którego forma jest obecnie wielkim znakiem zapytania. Potrafił wygrać z silną Wartą, ale przegrał z dwoma teoretycznie słabszymi rywalami. Najwyraźniej szczecinianie po raz kolejny nie udźwignęli ciążącej na nich presji, a dodatkowo nie potrafili znaleźć skutecznej recepty na ryzykowną – i co najważniejsze – skuteczną postawę gości. – Jestem zaskoczony, bo myślałem, że zeszło z nas ciśnienie, które było w pierwszym meczu. Wówczas cała oprawa sparaliżowała zespół, a na naszą grę przykro było patrzeć. Do Zawiercia pojechaliśmy w zupełnie innych nastrojach, z większą determinacją i zagraliśmy po prostu to, co potrafimy. A w meczu z kęczanami po raz kolejny w odniesieniu zwycięstwa przeszkodziły nam własne ściany. To jest aż śmieszne – opowiadał Marcin Nowak. Mamy ogromny potencjał, ale nie potrafimy go wykorzystać. Umyka nam gdzieś koncentracja, szczególnie na przyjęciu i tracimy głupio punkty. Tego nie było w Zawierciu, a w meczu z KPS-em ponownie się przytrafiło. Zdarzały nam się też proste błędy. W końcówce została zrobiona zmiana na podwyższenie bloku, a zawodnicy nie wiedzieli, gdzie mają stać. Nagle rozgrywający przeciwnego zespołu przy trudnym serwisie wystawił piłkę tam, gdzie nie było nikogo – zakończył środkowy Espadonu.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved