Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Możdżonek: Przegraliśmy po frajersku

Marcin Możdżonek: Przegraliśmy po frajersku

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Nie milkną echa pechowej porażki Asseco Resovii Rzeszów ze Skrą Bełchatów. Chociaż gospodarze mieli okazję ku temu, by zgarnąć komplet punktów, ostatecznie ulegli bełchatowianom 2:3. – Wypuściliśmy trzypunktowe zwycięstwo z rąk, powiem więcej, wypuściliśmy wygraną w trzech setach – mówił po spotkaniu środkowy rzeszowskiej drużyny, Marcin Możdżonek. – Szkoda straconych szans – dodawał Jakub Jarosz.

Zespół z Podkarpacia znakomicie rozpoczął niedzielną potyczkę. Od początku spotkania objął prowadzenie i zdawało się, że kontroluje sytuację do boisku. Przewaga w końcówce wynosiła kilka oczek i kibice, którzy w komplecie zasiedli w tym dniu w hali na Podpromiu, przecierali oczy ze zdumienia, gdy na tablicy wyników zobaczyli remis 23:23. Świetnie w zagrywce spisywał się Niko Penczew, notabene były zawodnik Resovii i to w dużej mierze dzięki Bułgarowi wicemistrzowie Polski odwrócili losy premierowej odsłony. W drugiej partii rzeszowianie zdeklasowali rywali, a w trzecim secie, po walce w końcówce ponownie triumfowali miejscowi. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się po czwartej partii, wtedy bełchatowianie ponownie włączyli wyższy bieg w polu serwisowym i zdołali doprowadzić do tie-breaka. W nim, będący na fali goście, prowadzili od początku do końca, triumfując ostatecznie 3:2. – Wypuściliśmy trzypunktowe zwycięstwo z rąk, powiem więcej, wypuściliśmy wygraną w trzech setach. Przegraliśmy po prostu po frajersku – nie ukrywał swojej złości środkowy Resovii, Marcin Możdżonek. – Graliśmy momentami na bardzo dobrym poziomie, ale popełniliśmy więcej prostych, niewymuszonych błędów – dodał.



Przyjezdni w przekroju całego meczu nie błyszczeli, ale decydujące o wygranej ciosy zadawali w najważniejszych momentach. – Zabrakło kilku elementów, ale przede wszystkim Skra Bełchatów zachowała więcej zimnej krwi w końcówkach, czego zdecydowanie brakowało nam. Rywale grali słabo i byli pod dużą presją. Pomimo tego wytrzymali nasz nacisk i w końcówce zagrali na utytułowaną drużynę przystało – analizował reprezentant Polski, który żałował niewykorzystanej szansy. – Skra to najlepiej zagrywająca drużyna PlusLigi. Ma najlepszą efektywność w tym elemencie, ale w tym meczu popełniła sporo błędów, raz po raz wyciągając do nas rękę. My tej ręki niestety nie zdołaliśmy uścisnąć – zakończył.

Rozczarowania wynikiem nie krył także atakujący rzeszowian, Jakub Jarosz, który tym razem nie był tak mocnym punktem swojego zespołu. – Szkoda straconych szans, bo zdobywamy jeden punkt, a mieliśmy okazję na komplet – podkreślał 30-latek. – W tie-breaku za szybko uciekły nam punkty. Próbowaliśmy dogonić rywali, ale niestety nie udało się – dodał.

Ze składu rzeszowskiej drużyny w ostatnim czasie wypadło dwóch zawodników. Z urazami zmagają się bowiem Bartłomiej Lemański oraz Elviss Krastins. Mamy dwie kontuzje w zespole, ale próbujemy grać takim składem, jaki mamy. Myślę, że to nie była wina naszej porażki – stwierdził atakujący.

Ten sezon PlusLigi jest niezwykle wyrównany. Szansę na awans do czołowej szóstki ma osiem zespołów i z pewnością żaden z nich nie odpuści. – Celem numer jeden w naszych głowach jest pierwsza szóstka. Jeżeli to uda nam się zrobić, to będziemy myśleć co dalej – zakończył Jakub Jarosz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved