Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Marcin Możdżonek: Mamy komfort urodzaju

Marcin Możdżonek: Mamy komfort urodzaju

fot. Joanna Skólimowska

– Pamiętam czasy, kiedy Raul objął reprezentację i wprowadził zamordyzm, choć to może słowo trochę na wyrost. Ale wtedy to bardzo dobrze funkcjonowało – mówi Marcin Możdżonek. Wciąż trwa dyskusja o potencjalnych kandydatach na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski.

Daniel Castellani już się zgłosił, Andrea Anastasi ma to zrobić w najbliższych dniach, a Raula Lozano jako kandydata wymieniało się jeszcze wtedy, kiedy nie było jasne, czy na stanowisku nie zostanie Stephane Antiga. Z każdym z trzech byłych trenerów reprezentacji Polski pracowałeś w kadrze, więc powiedz, czy pomysł powrotu któregoś z nich byłby dobry?



Marcin Możdżonek: Trudno mi to ocenić. Każdy z tych trenerów jest inny, z każdym z nich osiągnęliśmy wielki sukces, ale też z każdym zaliczyliśmy jakiś słaby występ. Jeśli chodzi o Raula, to na dobrą sprawę mało kto z zawodników by go pamiętał. Poza mną i Bartkiem Kurkiem nikt. Czyli byłby jak nowy trener. Daniela Castellaniego pamięta już więcej graczy, a Anastasiego najwięcej. Sprawa jest bardzo ciekawa. Skoro tacy trenerzy chcą prowadzić reprezentację Polski, skoro zgłaszają się też inni, cenieni, to mamy komfort urodzaju. Polski Związek Piłki Siatkowej go ma, niech teraz mądrze wybierze. Ja o wybór bym się nie pokusił, musiałbym dobrze przeanalizować programy, jakie trenerzy zaprezentują. Poza tym będzie to decyzja na kolejne cztery lata, więc szalenie istotna dla polskiej siatkówki.

Trójkę, która chciałaby wrócić, wspominasz na tyle dobrze, by żadnemu z nich nie powiedzieć „nie”?

Raul był bardzo wymagający. To był ojciec prowadzący drużynę twardą ręką. Wszystko musiało być po jego myśli, musieliśmy robić wszystko tak, jak on chciał. Trzymał dyscyplinę. Trzeba pamiętać o tym, że wprowadził polską siatkówkę na bardzo wysoki poziom. Kiedy obejmował reprezentację, to my pukaliśmy do grona najlepszych zespołów, a on nas do tego grona po prostu wprowadził. Daniel był łagodniejszym ojcem. Bardziej przyjacielem. Ale też potrafił nas skarcić, nawet się na nas wydrzeć. Miał świetny kontakt z drużyną, bardzo dobre podejście psychologiczne i znakomity warsztat trenerski. Odnieśliśmy z nim ogromny sukces – mistrzostwo Europy. Pierwsze mistrzostwo Europy dla Polski w sportach zespołowych.

Sukces niespodziewany, bo w 2009 roku do Turcji jechaliście w składzie przetrzebionym kontuzjami.

Zgadza się, były głosy sceptyczne. Po Danielu przyszedł Andrea Anastasi.

A ty zostałeś kapitanem reprezentacji.

– Tak, on mnie wybrał. Bardzo twardo nas prowadził. Ale mieliśmy z nim dobry kontakt i profesjonalne relacje. On od nas wymagał stuprocentowego zaangażowania i formy na treningach, a poza boiskiem sami zajmowaliśmy się odpoczynkiem i organizacją czasu wolnego. To był ciekawy, zdrowy układ. I były sukcesy – brązowe medale mistrzostw Europy i Ligi Światowej, wygranie Ligi Światowej, srebrny medal Pucharu Świata. Szkoda, że później przyszły słabsze występy – na igrzyskach w Londynie i na mistrzostwach Europy u nas. Wszystkich tych trenerów łączy to samo – spektakularne sukcesy na początku i to, że później coś nie grało.

 

Rozmawiał Łukasz Jachimiak – więcej na sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved