Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Marcin Możdżonek: Igrzyska to wielki cyrk

Marcin Możdżonek: Igrzyska to wielki cyrk

fot. Klaudia Piwowarczyk

– W Berlinie byliśmy tuż nad przepaścią, w którą mogła spaść polska siatkówka. Kto wie, jak wiele lat zajęłoby nam wygrzebanie się z tego kryzysu. Siatkówka to nie tylko pierwsza reprezentacja, ale także inne drużyny narodowe, młodzież trenująca w różnych ośrodkach, dzieciaki, wszystkie ligi – mówi w rozmowie z Przeglądem Sportowym Marcin Możdżonek, środkowy polskiej reprezentacji, która wygrała w Tokio turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich.

Co przychodziło panu łatwiej podczas turnieju interkontynentalnego w Tokio – blokowanie rywali czy pisanie do „Przeglądu Sportowego”?



Marcin Możdżonek: – Blokuję znacznie dłużej i mam na tym polu większe doświadczenie niż w tworzeniu felietonów, które i tak są potem jeszcze redagowane. Muszę przyznać, że pisanie do gazety sprawia mi dużą przyjemność. Poprawiam swoje umiejętności komunikacji i posługiwania się językiem polskim. Liczę także, że nie odstraszam czytelników. A jeśli czasami mogą się dowiedzieć z tych moich wywodów czegoś ciekawego, to tym lepiej.

Może po zakończeniu kariery powinien pan zostać komentatorem sportowym?

– Nie wiem, czy dobrze czułbym się w tej roli. Jakiś czas temu rozmawiałem z Tomaszem Swędrowskim z Polsatu Sport, który obiecał, że weźmie mnie do współpracy komentatorskiej na jeden z meczów PlusLigi albo reprezentacji. Zdaję sobie sprawę, że to ciężka praca – mówić cały czas z sensem i jednocześnie być na bieżąco z wydarzeniami na parkiecie, ale przynajmniej raz chciałbym spróbować. Myślę, że byłoby to fajne wyzwanie.

Radość z awansu zmąciła nam smutna informacja o śmierci wybitnego trenera Andrzeja Niemczyka. Poznał go pan?

– Oczywiście. Był to niezwykle charyzmatyczny człowiek, który – jak nikt inny – potrafił dotrzeć do głów siatkarek, co wcale nie jest łatwe. Mam nadzieję, że żadna z pań się na mnie nie obrazi. Andrzej Niemczyk potrafił je pociągnąć za sobą ku wspólnemu celowi. Za to bardzo go ceniłem. Dwa złote medale mistrzostw Europy z rzędu to rzecz bez precedensu. Odeszła wielka postać polskiej siatkówki. Będzie go brakowało.

Jak pan myśli, co by było, gdyby reprezentacja Polski nie wystąpiła w Rio de Janeiro?

– Katastrofa! Nie bójmy się użyć tego słowa. W Berlinie byliśmy tuż nad przepaścią, w którą mogła spaść polska siatkówka. Kto wie, jak wiele lat zajęłoby nam wygrzebanie się z tego kryzysu. Siatkówka to nie tylko pierwsza reprezentacja, ale także inne drużyny narodowe, młodzież trenująca w różnych ośrodkach, dzieciaki, wszystkie ligi. Rykoszetem zapewne dostaliby wszyscy. Naprawdę cieszmy się, że polecimy do Rio.

Po medal? Światowa federacja właśnie ogłosiła grupy na turniej olimpijski. Polska zmierzy się z Rosją, Iranem, Argentyną, Kubą i Egiptem. To dobra grupa?

– Sam się zastanawiam, czy nie lepiej byłoby trafić do tej mocniejszej grupy, żeby potem mieć łatwiejszy ćwierćfinał. Bo gdybyśmy mieli sobie wybierać rywala w ćwierćfinale, kto miałby to być? Brazylia, Włochy, USA czy Francja? To bardzo mocne zespoły. Ze wszystkimi możemy wygrać, ale z każdym możemy też przegrać.

Jest pan jedynym graczem w obecnej drużynie, który może po raz trzeci w życiu pojechać na igrzyska. Jak pan wspomina emocje przed ogłoszeniem składu na te pierwsze, w Chinach?

– Wtedy to była dla mnie niesamowita sprawa. Tak jak teraz walczyłem o miejsce w składzie do samego końca i dostałem się do składu na Pekin rzutem na taśmę. Zadecydowało ponoć to, że lepiej blokowałem.

Co pana najbardziej zdziwiło, gdy pierwszy raz trafił pan na igrzyska?

– Zaskoczony byłem rozmachem, z jakim wszystko zostało zrobione. Przed wyjazdem Raul Lozano przygotował nas na to, co zobaczymy. Wioska olimpijska, ceremonia rozpoczęcia, zakończenia, to jak są układane treningi czy mecze. To jest jeden wielki chaos. Można powiedzieć, że igrzyska to jest trochę cyrk – wiele się dzieje, jest tłum sportowców, wszyscy biegają, robią sobie zdjęcia, wymieniają się gadżetami, koszulkami, znaczkami… Nie jest łatwo w tym całym zamieszaniu się odnaleźć. Na pewno kluczowe będzie przezwyciężenie tego, zostawienie z boku i skupienie się na swojej robocie. Wiem, co mówię, bo przeżywałem to już dwa razy.

*Cały wywiad Kamila Drąga na www.przegladsportowy.pl

 

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Igrzyska Olimpijskie, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved