Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Marcin Lepa: Obraz gry naszej kadry się rozjeżdża

Marcin Lepa: Obraz gry naszej kadry się rozjeżdża

– Paradoksalnie mamy bardzo młodą drużynę, bowiem w składzie, który pojedzie na igrzyska, nie ma ani jednego zawodnika powyżej 30. roku życia. To jest z jednej strony obiecujące na przyszłość, ponieważ przebudowujemy ekipę po mistrzostwach świata, ale z drugiej wydaje mi się, że na takiej imprezie, jak ta w Rio, ludzie, którzy mają doświadczenie, ogranie w różnych sytuacjach, które dzieją się podczas podobnych turniejów, są niezbędni, bowiem mogą wygrywać pojedyncze mecze, sety i piłki – skomentował powołania do biało-czerwonej kadry dziennikarz Polsatu Sport, Marcin Lepa.

Kiedy ostatnio widział pan reprezentację Polski w dobrej i stabilnej formie?



Marcin Lepa:W najwyższej formie widziałem kadrę podczas Pucharu Świata, a później w Tokio podczas kwalifikacji na tyle, na ile pozwalały czas i możliwości, żeby zbudować dyspozycję. Wtedy graliśmy dobrze, jeden mecz być może bardzo dobrze. Jeśli jednak mowa o najlepszej formie, która dawała nadzieję przed igrzyskami olimpijskimi mimo braku awansu, to jest to prezencja z czasów wspomnianego Pucharu Świata.

Ile można wytrzymać „łatanie” gry i formy, które z turnieju na turniej polega na spontanicznym przykrywaniu niejednokrotnie niesprawdzających się schematów i błędów?

Jak widać to jest problem. Można zauważyć, że liczba rozegranych meczów, turniejów, ciągłe budowanie formy, zbieranie się, granie, rozjeżdżanie, walka w klubach powodują, że w pewnych momentach pojawiają się kłopoty. Niektórzy zawodnicy mijają się z formą, a do tego doszły również delikatne problemy zdrowotne, więc na chwilę obecną na pewno nie jesteśmy w dyspozycji, która pozwala marzyć o olimpijskim medalu.

W takim razie jak we wspomnianych przez pana niedogodnych sytuacjach, które blokują wymaganą płynność rodzenia się teamu, znaleźć czynnik tworzący zespołowość?

Słowem kluczem jest właśnie zespołowość. Wydaje mi się, że brakuje wspomnianego „teamu”, by reprezentacja Polski grała, może nawet i gorzej, lecz żeby tworzyła drużynę, całość, i byśmy mogli spojrzeć na nich jak na Amerykanów, którzy mimo że przegrali z Włochami, to byli w tym kolektywem. Jeżeli wszyscy pójdą do góry z formą, a pewnie tak będzie, to ta drużyna będzie prezentować się lepiej i odpali za dwa, trzy tygodnie zgodnie z założeniami trenera Sperawa. My podobnej grupy jeszcze nie tworzymy. Jak to zbudować? Cały czas pokładam nadzieję w tym, że Stephane Antiga buduje formę na ćwierćfinał, a nie na mecze grupowe, które powinny być łatwiejsze. Do ćwierćfinału pozostał nieco ponad miesiąc. Biorąc pod uwagę, że Fabian Drzyzga i Mateusz Mika są po mniejszych czy większych urazach, że Bartosz Kurek jest bez swojej stuprocentowej formy, że Michał Kubiak, jak to mówi nasz szkoleniowiec, za dużo i za bardzo chce, a ciągle nie może się wstrzelić, to obraz gry kadry musi się rozjeżdżać.

Kto jest za to najbardziej odpowiedzialny?

Trener. To on jest odpowiedzialny za to wszystko, jak także za to, żeby teraz tych wszystkich zawodników, którzy podążają różnymi torami, wprowadzić na jeden tak, by oni zjechali się w odpowiednim momencie we właściwej formie.

To, co pan mówi i co zresztą widać na boisku, brzmi i wygląda niepokojąco. Czy da się to naprawić w miesiąc?

To już jest pytanie do trenerów i zawodników, którzy znają te wszystkie wyznaczniki czasowe – ile w jakim czasie można poprawić. Na tyle, na ile pytałem do tej pory, usłyszałem, że miesiąc to czas, w którym można to wszystko poskładać w całość. Gdyby chodziło o 6-7 sierpnia, kiedy zaczynają się pierwsze mecze, to prawdopodobnie bylibyśmy mniejszymi optymistami.

A jak na zespół w trudnej sytuacji, bowiem występy Polaków w Lidze Światowej nie napawają przesadnym optymizmem, oddziałuje zawirowanie medialne, informacje o roszadach składem na Rio, które później trener dementuje i mówi, że decyzji nie było?

To też trudne pytanie, ale chyba bardziej do zawodników, którzy muszą to sobie wszystko poukładać. Mam nadzieję, że oni przede wszystkim żyją dobrem drużyny. Oczywiście, zdarzają się sytuacje ciężkie, które być może podkopują pewność siebie jednego zawodnika i podbudowują drugiego, ale na końcu dwunastka, która pojedzie na igrzyska olimpijskie, będzie myślała o jednym – że jest to życiowa szansa, która może się nie powtórzyć. Inni mogą mieć nadzieję, że kiedyś to wszystko sobie odbudują, ale ilu było młodych graczy, którzy jechali na najważniejszą imprezę czterolecia i później się okazywało, że to była ich jedyna taka szansa? My paradoksalnie mamy bardzo młodą drużynę, bowiem w składzie, który pojedzie na igrzyska, nie ma ani jednego zawodnika powyżej 30. roku życia. To jest z jednej strony obiecujące na przyszłość, ponieważ przebudowujemy ekipę po mistrzostwach świata, ale z drugiej strony wydaje mi się, że na takiej imprezie, jak ta w Rio, ludzie, którzy mają doświadczenie, ogranie w różnych sytuacjach, które dzieją się podczas takich turniejów, są niezbędni, bowiem czasami mogą wygrywać pojedyncze mecze, sety i piłki.

Czyli odpadnięcia reprezentacji Polski przed półfinałem Ligi Światowej nie można nazwać tragedią?

Nie, nie można nazwać tragedią, można natomiast określić to jako bolesną porażkę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved