Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Komenda: Po niektórych porażkach nie spałem przez całą noc

Marcin Komenda: Po niektórych porażkach nie spałem przez całą noc

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Zdaję sobie sprawę, że popełniam błędy, raz gram lepiej, raz gorzej, ale więcej nie mogłem dać drużynie. Było kilka bardzo ciężkich momentów – mówi Marcin Komenda. – Gdy człowiek po kolejnej klęsce wraca do domu, ciągle analizuje, co zrobił dobrze, a co źle. Po niektórych porażkach nie spałem przez całą noc – przyznał na łamach Przeglądu Sportowego rozgrywający Resovii.

Podobno przed spotkaniem z Rosją w półfinale turnieju finałowego Ligi Narodów Heynen tłumaczył panu, jak ważny to mecz. Zrobił to po to, by sprawdzić, jak spisze się pan, grając pod wielką presją, stworzoną też trochę sztucznie przez niego.



Marcin Komenda:Nie pamiętam jednej konkretnej rozmowy, ale trener Heynen często próbuje podobnych zagrywek. Myślę, że to, o czym mówicie, mogło się wydarzyć nie raz. On lubi sprawdzać zawodników, narzucać im lekką presję, by ci mieli w głowie, że to nie tylko mecz, ale też wielka szansa pokazania się. Wielu graczy prawdopodobnie słyszało takie słowa.

Kiedy dowiedział się pan o powołaniu na ubiegłoroczne mistrzostwa Europy?

– Kilka dni po kwalifikacjach do igrzysk, w których nie grałem. Dostałem wiadomość od trenera, rozmawialiśmy przez telefon. Byłem pozytywnie zaskoczony, choć już wcześniej, po Lidze Narodów, trener uprzedził mnie, że może po mnie sięgnąć.

Pomyślał pan: „Chce mnie wypróbować na ważnej imprezie przed sezonem, w którym są igrzyska olimpijskie”?

– Nie myślałem w tych kategoriach, choć na pewno było to taka próba. Nie zastanawiałem się też nad tym, czy podczas mistrzostw Europy zdałem egzamin. Doceniałem, że znalazłem się w kadrze na trzeci najważniejszy rangą turniej siatkarski. Po pokonaniu Francji w Paryżu cieszyłem się z brązu, choć towarzyszył temu niedosyt, że nie zagraliśmy w wielkim finale.

Asseco Resovia, w której gra pan od lata, w drugim kolejnym sezonie ma fatalną passę. Zajmujecie przedostatnie miejsce w PlusLidze. Ma pan świadomość, że katastrofalne wyniki klubu oddalają pana od kadry?

– Odbyłem już rozmowę z trenerem Heynenem. Nie chcę mówić o szczegółach, niedługo pojawią się pewne informacje. To oczywiste, że w oczach trenera kadry mogę mieć teraz inną pozycję niż miałem kilka miesięcy temu. Gdy po meczach Resovii staję przed lustrem, mówię sobie: „Zrobiłem, co mogłem”. Może po prostu takie mam umiejętności? A może coś innego nie gra w naszej drużynie? Zdaję sobie sprawę, że popełniam błędy, raz gram lepiej, raz gorzej, ale więcej nie mogłem dać drużynie. Było kilka bardzo ciężkich momentów. Gdy człowiek po kolejnej klęsce wraca do domu, ciągle analizuje, co zrobił dobrze, a co źle. Po niektórych porażkach nie spałem przez całą noc. Na szczęście wspierają mnie rodzice, żona. Miesiąc temu mieliśmy spotkania z trenerem mentalnym: grupowe oraz rozmowy indywidualne. Ten człowiek przekazał nam trochę pozytywnej energii. Dziś wiem, że na pewne rzeczy po prostu nie mam wpływu. To mi pomaga.

Cały wywiad Edyty Kowalczyk i Jakuba Radomskiego w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved