Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Komenda: Nie ma w tym momencie sensownego rozwiązania

Marcin Komenda: Nie ma w tym momencie sensownego rozwiązania

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Nie ma chyba w tym momencie sensownego rozwiązania z tego względu, że nie wiemy kiedy to wszystko się skończy i w tym tkwi największy problem. Gdybyśmy wiedzieli, że przypuśćmy na początku maja będzie już wszystko pod kontrolą, to wtedy moglibyśmy coś założyć, a teraz to jest trochę wróżenie z fusów – mówi o ewentualnych rozwiązaniach odnośnie sezonu PlusLigi rozgrywający Asseco Resovii Rzeszów, Marcin Komenda.  Koronawirus storpedował nie tylko rozgrywki ligowe, ale i reprezentacyjne. – Na pewno sytuacja jest ciężka i każdy na tym traci, ale liczę na to, że mimo wszystko ten okres kadrowy przebiegnie w miarę tak, jak to było zaplanowane, czyli odbędą się i igrzyska i Liga Narodów, że kibice także będą mogli się cieszyć siatkówką, bo teraz nie mają ku temu okazji – przyznał.

 



Na początek zapytam o zdrowie. Jak się czujesz obecnie?

Marcin Komenda: –  Bardzo dobrze. Nic na szczęście nie dolega mnie, ani moim bliskim. Mimo tego, jaka jest obecnie sytuacja na świecie, że także i u nas w Polsce pandemia koronawirusa coraz bardziej się rozwija, nas to odpukać omija i mam nadzieję, że tak pozostanie jak najdłużej. Liczę, że ta pandemia generalnie  powoli zacznie zanikać.

Wierzysz, że w tym sezonie zespoły plusligowe wybiegną jeszcze na boiska?

 – Przyznam szczerze, że zastanawiam się nad tym dość często, jest to wiadomo temat, który nas zawodników dotyczy. W chwili obecnej naprawdę ciężko powiedzieć cokolwiek, bo nie wiemy, kiedy to wszystko się zakończy, kiedy ta pandemia puści. Wierzę jednak w to, że przynajmniej te dwa mecze fazy zasadniczej, które pozostały do tego, żeby każdy zagrał z każdym po dwa spotkania dojdą do skutku i w miarę sprawiedliwie będzie można wyłonić medalistów mistrzostw Polski. Różnice w tabeli pomiędzy pierwszym i drugim miejscem oraz trzecim i czwartym nie są duże. Jednak to, czy one dojdą do skutku nie do końca zależy od władz ligi, tylko od sytuacji z koronawirusem. Życzyłbym sobie i całemu środowisku siatkarskiemu, żeby to już się skończyło, i żeby przynajmniej fazę zasadniczą udało się dograć do końca.

Trudne decyzje czekają na pewno władze PLS. Twoim zdaniem jest możliwe znalezienie w tej sytuacji sensownego rozwiązania?

– Nie ma chyba w tym momencie sensownego rozwiązania z tego względu, że nie wiemy kiedy to wszystko się skończy i w tym tkwi największy problem. Gdybyśmy wiedzieli, że przypuśćmy na początku maja będzie już wszystko pod kontrolą, to wtedy moglibyśmy coś założyć, a teraz to jest trochę wróżenie z fusów. Wierzę w to, że władze ligi razem z prezesami klubów, tak jak jest to zapowiedziane spotkają się i spróbują ją sytuację jak najlepiej rozwiązać, choć wiem, że nie będzie to łatwe.

Koronawirus mocno torpeduje także kalendarz reprezentacyjny, na okres po igrzyskach olimpijskich została już przesunięta Liga Narodów, nie wiadomo nawet co z samymi igrzyskami. Sam Vital Heynen mówił nawet, że ciężko w tej sytuacji jest cokolwiek zaplanować.

– Dokładnie tak. Można powiedzieć, że koronawirus zrobił psikusa wszystkim. Wiele imprez było już zaplanowanych dużo wcześniej i z dnia na dzień trzeba było to odwoływać, czy przekładać. Liga Narodów, jak już zostało wspomniane została przełożona na po igrzyskach, zaś same igrzyska na ten moment według MKOL mają się odbyć zgodnie z planem. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy. Mimo wszystko jeszcze jest trochę czasu do igrzysk i wydaje mi się, że do tego czasu powinno być już wszystko pod kontrolą, choć oczywiście nie możemy tego w 100% potwierdzić. Na pewno sytuacja jest ciężka i każdy na tym traci, ale liczę na to, że mimo wszystko ten okres kadrowy przebiegnie w miarę tak, jak to było zaplanowane, czyli odbędą się i igrzyska i Liga Narodów, że kibice także będą mogli się cieszyć siatkówką, bo teraz nie mają ku temu okazji.

Koronawirus na pewno mocno komplikuje przygotowania do tych igrzysk …

– Zgadza się. Nie jest to łatwa sytuacja, na chwilę obecną nie ma nawet gdzie trenować, wszystko jest pozamykane. Ze względu na bezpieczeństwo nasze i naszych rodzin treningi  nie byłyby wskazane, bowiem przebywanie w większym gronie jest ryzykowne.  Druga kwestia, to dokończenie lig. Nie tylko w naszej kadrze, ale też i innych są zawodnicy z wielu lig, nie tylko rodzimej.  Nie wiemy, jak to zostanie rozwiązane, czy poszczególne ligi będą dokańczane. Może się okazać, że jedna liga zostanie zakończona, a druga będzie grała. Trener Heynen ma duży ból głowy, co z tym zrobić, ale myślę, że znajdzie jakieś rozwiązanie. Trzeba będzie być może poczekać na nie jakiś czas.

Ty osobiście odczuwasz już głód normalnego trenowania i grania?

 – Mówiąc szczerze ten sezon był dość intensywny i jakiegoś specjalnego głodu meczów nie odczuwam, odpocząłem i fizycznie i mentalnie. Nie ukrywam jednak, że lepiej by było, gdybyśmy wiedzieli na czym stoimy.  Wiem, że nie jest to łatwe, żeby podjąć taką decyzję, czy dokańczamy sezon, czy nie. Czekamy na decyzję i zobaczymy, jak to wszystko się rozwiąże.

Jak radzisz sobie z sytuacją, że jest wiele niewiadomych, ale mimo wszystko trzeba jakoś podtrzymywać formę?

 – Nie pozostaje nic innego, jak aktywność w domu. Lepiej teraz nie wychodzić z mieszkania i się narażać. Dostaliśmy stosowną rozpiskę od klubowego trenera przygotowania fizycznego i wiem, co mam robić. Staram się tego trzymać. Pewnych rzeczy nie przeskoczymy i nie damy rady pójść na siłownię, do hali. Sytuacja jest jaka jest i musimy trzymać nasza formę na tyle, na ile się da będąc w domu.

Dla Asseco Resovii Rzeszów lepiej by było twoim zdaniem zagrać jeszcze te dwa ostatnie mecze z PGE Skrą i Treflem i mieć nadzieję na pozytywny akcent na koniec, czy jednak zakończyć sezon?

– Na pewno miło by było zakończyć miłym akcentem, czyli dobrymi spotkaniami ze Skrą i Treflem. Sezonu jednak już nie uratujemy, nie zakwalifikujemy się już do ewentualnej fazy play-off.  Ja jestem sportowcem i chciałbym  te dwa mecze rozegrać, żeby ta faza zasadnicza została sprawiedliwie zakończona.

Ten sezon był dla was wyjątkowo trudny i został oceniony jako nieudany. Według ciebie należy o nim jak najszybciej zapomnieć, czy jednak potraktować jako lekcję i wyciągnąć wnioski na przyszłość?

– Oj zdecydowanie potraktować jako lekcję. Zgadzam się, że to był nieudany sezon dla naszej drużyny. Ja staram się do tego podchodzić tak, że oczywiście zawiedliśmy, ale trzeba wyciągnąć z tego dużo rzeczy. Z tak nieudanego sezonu można wyciągnąć wiele wniosków. Mimo tego, że wyglądało to jak wyglądało, to jestem przekonany, że każdemu z nas, a zwłaszcza nam, młodszym zawodnikom da to dużo, bo jest to naprawdę kawał doświadczenia i to zaprocentuje w przyszłości.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved