Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Marcin Komenda: Cieszę się, że jestem częścią większego projektu

Marcin Komenda: Cieszę się, że jestem częścią większego projektu

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Przede wszystkim potrzeba cierpliwości, bo przecież rozgrywającym takiej drużyny jak nasza nie zostaje się z dnia na dzień. Warto pamiętać również o tym, że na każdego zawodnika, bez względu na pozycję, trzeba patrzeć przez pryzmat drużyny. Generalnie – nie zamierzam wybiegać daleko w przyszłość, pragnę jednak każdego dnia być coraz bliżej reprezentacji – przyznał rozgrywający Marcin Komenda.

Bardzo się pan denerwował podczas mistrzostw świata? A uściślając: przed telewizorem jest trudniej niż na parkiecie?



Marcin Komenda:Bardzo zaciskałem kciuki, a co najważniejsze skutecznie (śmiech), bo przecież nasza reprezentacja sięgnęła po złoto. Jak najbardziej zasłużenie; co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. Ale mało kto oczekiwał, że będzie medal, a stanęło na złocie. Mam w nim niewielki ułamek procenta zasług, bo przecież w trybie awaryjnym pojechałem na Memoriał Huberta Wagnera do Krakowa, zastępując Fabiana Drzyzgę, który ze względów rodzinnych wyjechał do domu. Wprawdzie nie wyszedłem na parkiet, ale przez chwilę byłem członkiem tego zespołu i jestem z tego powodu dumny. Co nie zmienia faktu, że wszystkie splendory spadają na ekipę, która tak dzielnie walczyła w mistrzostwach.

Co pana najbardziej zaskoczyło podczas tego turnieju?

– Przede wszystkim niedoróbki organizacyjne i sprawy związane z regulaminem gry. Chociażby interpretacja zagrań sprowadzających się do obijania piłki o blok czy też przepychania jej na siatce. Wszystko to było nieczytelne i nieprecyzyjne. Na dodatek prostowano to już w trakcie turnieju. A w ogóle cała formuła mistrzostw powinna być odrzucona i przemyślana na nowo. Z kolei ze sportowego punktu widzenia jestem zaskoczony relatywnie słabą postawą Francuzów i – mimo wszystko – Rosjan. Oba zespoły chyba nie sprzedały swoich umiejętności podczas tej imprezy i mają prawo być rozczarowane. Brazylia to również nie jest ta drużyna sprzed kilku lat. To jednak problemy rywali, które sami muszą rozwiązać.

A patrząc na rozgrywających: czy dostrzegł pan w ich grze jakieś nieznane dotąd sztuczki?

– W tym elemencie gry wszystko już zostało wymyślone, co najwyżej można poprawić szybkość rozgrywania akcji. Czołowe drużyny mają na tej pozycji doświadczonych perfekcjonistów. Moim zdaniem niezwykle udany turniej zaliczył Fabian Drzyzga. Jestem pełen uznania dla jego gry. Obserwatorzy kręcili trochę nosem na postawę Bruna Rezende, ale ja lubię patrzeć, jak kombinuje na parkiecie. Może jest bardziej przewidywalny niż przed laty, ale to nadal najwyższa półka na tej pozycji.

Panie Marcinie, nie czarujmy się, teraz już panu bije „kadrowy dzwon”. Czy właśnie nadchodzi ten przełomowy moment w karierze?

 – Dzwonu jeszcze nie słyszałem (śmiech), a tylko bardzo się cieszę, że jestem częścią większego projektu trenera Vitala Heynena. W ubiegłym roku też byłem w kadrze, ale potem grałem w mistrzostwach świata U-23. Ponadto miałem już okazję wystąpić w Lidze Narodów, trenuję z bardziej doświadczonymi kolegami i ciągle się uczę. Przede wszystkim potrzeba cierpliwości, bo przecież rozgrywającym takiej drużyny jak nasza nie zostaje się z dnia na dzień. Warto pamiętać również o tym, że na każdego zawodnika, bez względu na pozycję, trzeba patrzeć przez pryzmat drużyny. Generalnie – nie zamierzam wybiegać daleko w przyszłość, pragnę jednak każdego dnia być coraz bliżej reprezentacji. A czy ten sezon ligowy będzie dla mnie przełomowy? Nie wiem…

Cała rozmowa Włodzimierza Sowińskiego dostępna w Katowickim Sporcie

źródło: Katowicki Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved