Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Marcin Komenda: Cel jest prosty – bycie w ścisłej czołówce

Marcin Komenda: Cel jest prosty – bycie w ścisłej czołówce

fot. Sylwia Lis

– Jesteśmy dwukrotnymi mistrzami świata i kiedy nasza kadra jedzie na turniej, to chce zdobywać medale. Cel jest prosty – bycie w ścisłej czołówce, wydaje mi się, że każdy z nas ma takie samo nastawienie. Jasne, do każdego kolejnego pojedynku trzeba podchodzić ze 100% zaangażowaniem, żeby wygrywać każdy mecz, ale myślę, że każdy z nas ma w głowie to, że niezależnie od tego, jakim składem na te mistrzostwa Europy pojedziemy, to jedziemy tam, żeby osiągnąć sukces – powiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki rozgrywający reprezentacji Polski, Marcin Komenda.

Do Arłamowa przyjechał pan już po rozpoczęciu przygotowań w klubie, gdzie okres przygotowawczy jest na zupełnie innym etapie niż zgrupowanie reprezentacji.



Marcin Komenda: O powołaniu do Arłamowa dowiedziałem się jeszcze przed przygotowaniami do klubowego sezonu, a dokładniej jadąc na te przygotowania. Będąc więc już w Rzeszowie i trenując z chłopakami zdawałem sobie sprawę, że w pewnym momencie wyjadę i przyjadę tutaj na zgrupowanie. W Rzeszowie byłem też po to, żeby poznać część zawodników i część sztabu szkoleniowego, którego nie znałem wcześniej, mimo że nie ma ich wielu, to fajnie ich poznać, żeby przed sezonem ta aklimatyzacja była łatwiejsza. Chciałem pojechać do Rzeszowa, poznać wszystkich, z którymi przez najbliższe sezony będę walczył o najwyższe cele, bo takie sobie stawiamy i cieszę się, że tam mogłem być.

Kiedy rozmawialiśmy po waszym powrocie z Final Six Ligi Narodów, to te pana plany kadrowe nie do końca były znane. Teraz wychodzi na to, że Vital Heynen ma na pana trochę większy plan, chociażby taki, żeby sprawdzić pana w tak dużej imprezie jak mistrzostwa Europy.

– Może tak być, zobaczymy, jak to będzie. Dopóki nie jesteśmy w samolocie i nie wiemy, jaka kadra będzie leciała na mistrzostwa Europy, to…

W Arłamowie jest jedynie dwóch rozgrywających…

– Jak to bywa w życiu… Ja wolę mówić o takich rzeczach dopiero, kiedy ich jestem w 100% pewny. Na ten moment jestem tutaj w Arłamowie, chce się przygotowywać i dawać z siebie wszystko. Na razie ciężko i intensywnie trenujemy, ale myślę, że to jest idealny czas, żeby tak trenować. Mistrzostwa Europy są za kilkanaście dni, nie za trzy dni i teraz jest czas właśnie na tę ciężką pracę i mam nadzieję, że ona przełoży się na wynik w mistrzostwach Europy.

Czas na odpoczynek też był.

– Był, był. Po turnieju w Chicago, a przed rozpoczęciem przygotowań w klubie, miałem chwilę czasu na odpoczynek. W te wakacje naprawdę miałem okazję się zresetować, odpocząć też trochę od siatkówki. Ileż jednak można? Trzeba wracać do pracy. (uśmiech)

Teoretycznie ten sezon reprezentacyjny jest wyjątkowo długi. Zaczął się wcześnie od Ligi Narodów, a zakończy dopiero w październiku Pucharem Świata. Pomimo tego jednak macie trochę czasu, żeby złapać oddech pomiędzy większymi turniejami. Nie wytrąca to jednak trochę z rytmu?

– Ja myślę, że jeśli ktoś chce znaleźć jakiś problem, to go znajdzie. Ja nie lubię się tych problemów doszukiwać. Jak mamy wolne, to mamy wolne i trzeba sobie odpocząć, jeśli nie mamy nic w planie od sztabu szkoleniowego. Ja doceniam ten wolny czas, bo można odsapnąć, odciąć się od tego wszystkiego i ja osobiście nie oceniałbym tego w kategoriach wybicia z rytmu, tylko trzeba to docenić i po powrocie dawać z siebie wszystko na treningach. Jestem przekonany, że wtedy wszystko będzie dobrze.

Jest pan tak naprawdę jedyną zmianą, która zaszła w kadrze po turnieju kwalifikacyjnym w Gdańsku, zastępując na pozycji rozgrywającego Grzegorza Łomacza. Rozmawiałam wcześniej z Arturem Szalpukiem, który przyznał, że praktycznie reprezentacja aktualnie składa się z dwudziestu kilku siatkarzy. Faktycznie tak jest?

– Przede wszystkim bardzo cieszę się z tego, że mogę być tutaj w Arłamowie i jest to dla mnie ogromne wyróżnienie. Nie patrzę na to w kategoriach, że ktoś wypadł, ktoś wpadł, tylko cieszę się, że tak jest. Trener miał jakiś plan, powołała mnie tu i dla mnie to zaszczyt, że mogę się przygotowywać z kadrą do tak ważnego turnieju. Uważam bowiem, że mistrzostwa Europy to po igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata, są trzecim najważniejszym turniejem na świecie. Liczę więc, że przekonam do siebie trenera, żebym na te mistrzostwa Europy pojechał.

Wychodzi na to, że w tym sezonie mistrzostwa Europy są też drugim w kontekście wagi celem tej reprezentacji. Każdy trochę mniej lub bardziej śmiało wspomina o medalu.

– Na pewno byłoby fajnie. Jesteśmy dwukrotnymi mistrzami świata i kiedy nasza kadra jedzie na turniej, to chce zdobywać medale. Cel jest prosty – bycie w ścisłej czołówce, wydaje mi się, że każdy z nas ma takie samo nastawienie. Jasne, do każdego kolejnego pojedynku trzeba podchodzić ze 100% zaangażowaniem, żeby wygrywać każdy mecz, ale myślę, że każdy z nas ma w głowie to, że niezależnie od tego, jakim składem na te mistrzostwa Europy pojedziemy, to jedziemy tam, żeby osiągnąć sukces.

Od tego sezonu w mistrzostwach Europy grają aż 24 drużyny, faza grupowa jest dość długa. To w teorii pozwala na to, żeby w tym turnieju rozkręcać się powoli? Żeby najwyższa forma nie przyszła na początku, a na te najważniejsze mecze?

– W teorii na pewno tak można do tego podejść, ale jasne jest też to, że jedna drużyna może nagle odpalić i na pewno nie będzie łatwo. Trzeba od początku podejść do tego turnieju w pełni przygotowanym i zaangażowanym. Turniej zaczynami meczami z Estonią i Holandią, teoretycznie dwiema najmocniejszymi drużynami w grupie, więc to pokazuje, że już na początku trzeba być skoncentrowanym i każdy kolejny pojedynek traktować jak mecz o mistrzostwo świata.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-08-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved