Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Marcin Komenda: Rok 2019 będę wspominał do końca życia

Marcin Komenda: Rok 2019 będę wspominał do końca życia

fot. Klaudia Piwowarczyk

Kończący się rok był na pewno wyjątkowy dla Marcina Komendy. Rozgrywający Asseco Resovii Rzeszów szczególnie wspominać może okres reprezentacyjny, kiedy to wraz z zespołem wywalczył aż trzy medale. – Dużo się wydarzyło. Ten 2019 rok będę wspominał na pewno do końca życia, bo na pewno był bardzo udany, szczególnie okres reprezentacyjny. Kompletnie nie spodziewałem się, że aż tak to będzie wyglądało, a w ciągu tych kilku miesięcy pojawiły się trzy medale różnych wielkich imprez. Świetnie się z tym czuję i mam nadzieję, że rok 2020 będzie podobny – mówi w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

Za tobą zmiana klubu, sukcesy z kadrą. Jakie słowa przychodzą ci na myśl, kiedy usiądziesz i pomyślisz o mijającym roku 2019?



Marcin Komenda:Zdecydowanie same pozytywne. Dużo się wydarzyło. Ten 2019 rok będę wspominał na pewno do końca życia, bo na pewno był bardzo udany, szczególnie okres reprezentacyjny. Kompletnie nie spodziewałem się, że aż tak to będzie wyglądało, a w ciągu tych kilku miesięcy pojawiły się trzy medale różnych wielkich imprez. Świetnie się z tym czuję i mam nadzieję, że rok 2020 będzie podobny.

W sezonie reprezentacyjnym opuściłeś tylko turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich. Co tobie, jako młodemu zawodnikowi dała taka ilość gry na wysokim, międzynarodowym poziomie?

– Bardzo dużo. Po tym okresie kadrowym czuję się na pewno, lepszym, bardziej doświadczonym zawodnikiem. Nawet, jeżeli w kadrze nie występowałem w pierwszej szóstce, to nawet wchodząc na krótkie zmiany można z tego było dużo wynieść. To był intensywny okres, mimo iż trwał tylko kilka miesięcy. Same treningi z najlepszymi zawodnikami w Polsce są także bardzo wartościowe, więc to był naprawdę owocny czas. Oprócz tego turnieju kwalifikacyjnego udało mi się być na reszcie zawodów, więc bardzo się z tego cieszę.

Czy poza medalami, poza zwycięstwami jest coś jeszcze, co najbardziej zapamiętasz z tego lata?

– Na pewno świetną atmosferę panującą w kadrze. Tak naprawdę było nas kilku, którzy dopiero wchodzili do tej reprezentacji i nie miało wcześniej zbyt wielu szans na pokazanie się, to starsi zawodnicy nas bardzo dobrze przyjęli i ta atmosfera cały czas była dobra. Wiadomo, że jak się jest te trzy miesiące cały czas na wyjazdach, w jednej grupie, to atmosfera jest bardzo ważna. Tutaj mimo tej dużej ilości czasu spędzanego wspólnie nie dochodziło do jakiś zgrzytów, tylko cały czas był uśmiech i radość z tego, że jesteśmy razem i wygrywamy.

Często po tak długim i intensywnym okresie grania pojawia się dołek formy, przychodzi zmęczenie czy to fizyczne, czy mentalne. Jak ty się czułeś po powrocie do klubu z kadry?

– Szczerze mówiąc jakiegoś ogromnego zmęczenia może nie było, choć na pewno odpoczynek byłby wtedy bardzo potrzebny. Było to może bardziej mentalne zmęczenie, niż to fizyczne. W sezonie reprezentacyjnym Vital Heynen rotował składem, więc fizycznie mimo ciężkiego okresu byliśmy w dobrym stanie. Wiadomo jednak, że czasem trzeba odpocząć także mentalnie. Udało mi się trochę oddechu złapać przez święta, więc uznaję, że ten przede wszystkim psychiczny odpoczynek był. Po kadrze wiadomo, jak to było zorganizowane. Tak naprawdę chwilę po powrocie z Pucharu Świata ruszała liga i trzeba było jak najszybciej wracać do klubu i dodatkowo zgrywać się z nowymi kolegami.

Jeżeli chodzi o sprawy klubowe, to ciężko było opuścić GKS Katowice i przenieść się do Asseco Resovii Rzeszów?

– Na pewno w Katowicach spędziłem dwa świetne lata. Zawsze opuszczając klub, którym było fajnie i się czuło, że idzie się do przodu, to zmiana nie jest łatwa. Chciałem jednak zrobić kolejny krok do przodu, wcześniej byłem już zawodnikiem Resovii, będąc w GKS byłem wypożyczony z Resovii, więc cały czas byłem pod kontraktem. Klub z Rzeszowa chciał mnie ściągnąć, a ja czułem, że to może być kolejny krok dalej i myślę, że koniec końców, mimo iż pierwsza runda nie była udana wyjdzie mi to na dobre. Wierzę w to, że wszystko wróci do normy i ja indywidualnie i my jako drużyna będziemy prezentować się coraz lepiej i nawet ostatnie mecze przed świętami pokazały, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Ta końcówka po bardzo trudnym początku może napawać optymizmem. Można zatem powiedzieć, że wszystko co złe już za wami?

– Wydaje mi się, że tak. Początek sezonu był dla nas bardzo trudny, na co złożyło się kilka rzeczy. Prawdziwą drużynę poznaję się jednak po tym, że mimo ciężkich momentów potrafi się podnieść, a te trzy ostatnie mecze pokazały, że znaleźliśmy właściwy system gry i się podnieśliśmy. Mam nadzieję, że tak już będzie do końca sezonu, bo potencjał w tej drużynie jest duży. Kwestia, żeby odbyć jak najwięcej wspólnych treningów i żeby ta drużyna jeszcze lepiej funkcjonowała. Wiadomo, że jest to nowy zespół i każdy trening jest na wagę złota, może więc dlatego też to dopiero teraz wystrzeliło, bo była potrzebna odpowiednia ilość pracy treningowej.

Trudno było przejść obojętnie obok fali krytyki, która dotknęła każdego z was, ciebie również?

– Nie jest to łatwe, ale ja podchodzę do tego w ten sposób, że jest to profesjonalny sport i takie rzeczy muszą czasami nadejść. Dotyczyło to nas to w tym sezonie, ale każdy ma prawo do własnego zdania i trzeba to uszanować. Ja nie mam z tym problemu. Najważniejsze jest to, żeby każdy z nas czuł, że na treningu i na meczu robi wszystko, żeby było dobrze. Wiadomo, że nie zawsze wszystko wychodzi w 100%, ale najważniejsze, żeby dać z siebie maksa i ja uważam, że pod tym względem żaden z nas nie może mieć do siebie pretensji. Sportowo było jak było, każdy to sobie ocenia na swój sposób i ma do tego prawo. My musimy wykonywać swoją robotę, by ten zespół działał jak najlepiej.

Teraz jest przerwa związana z kwalifikacjami olimpijskimi. Ta pauza to jest to, czego potrzebowaliście, żeby na treningach doszlifować to, co jeszcze jest do poprawy?

– W sobotę wróciliśmy do treningów właśnie z takim nastawieniem, żeby przez ten okres trzech tygodni, które pozostały do kolejnego meczu jak najwięcej czasu razem przepracować i dograć jak najwięcej elementów. Mimo tego, że nie mamy trzech zawodników, czyli Luke,a Perry,ego, Thomasa Rousseaux i Nicolasa Hoaga będziemy starali się z tego okresu wyciągnąć jak najwięcej, zagramy też pewnie jakieś mecze kontrolne. Dla naszego zespołu jest to bezcenny czas, który nas może tylko jeszcze bardziej scalić.

Czego można ci życzyć na nadchodzący 2020 rok?

– Jeżeli można powiedzieć ogólnie, to przede wszystkim zdrowia, bo uważam, że jest ono najważniejsze dla każdego człowieka, ale dla nas sportowców szczególnie. Bez niego nie jesteśmy w stanie trenować i grać. Wychodzę z założenia, że jeżeli jest zdrowie, to wszystko inne jest w naszych rękach i w naszych głowach. Na pewno życzyłbym sobie także jak najwięcej udanych meczów, wierzę, że to będzie kolejny dobry rok. Liczę, że w ten 2020 wkroczymy ja i cała drużyna mocnym krokiem.

Tokio 2020 gdzieś już siedzi tobie z tyłu głowy?

– Na razie skupiam się przede wszystkim na tym, żebyśmy jako Asseco Resovia Rzeszów zajęli jak najwyższe miejsce. Fajnie by było pokazać tym, którzy już nas skreślili po tym ciężkim początku, że mamy zespół, który może jeszcze coś w tym sezonie ugrać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved