Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marcin Karakuła: W trzecim secie poczuliśmy krew

Marcin Karakuła: W trzecim secie poczuliśmy krew

fot. vispolska.pl

– Tomaszowianie nas uśpili w pierwszych dwóch setach. Sami grali bardzo dobrze, a nam ciężko było wyciągnąć jakieś pozytywy z naszej gry. Popełnialiśmy sporo błędów. To nas pogrzebało, bo rywale grali sumienną siatkówkę. Byli w każdej akcji skupieni i trudno nam było ich wybić z rytmu – powiedział po porażce z Lechią przyjmujący Buskowianki, Sławomir Busch.

Siatkarze Buskowianki Kielce źle zaczęli zmagania w 2019 roku. Podopieczni Mateusza Grabdy przegrali na wyjeździe z liderem tabeli, czyli Lechią Tomaszów Mazowiecki. Jedynie w trzeciej partii napsuli trochę krwi faworytom, przekraczając barierę 20 oczek. – W pierwszych dwóch setach próbowaliśmy z rywalami wygrać siatkarsko, ale nam się to nie udało. W trzecim secie poczuliśmy krew, zwietrzyliśmy szansę na to, by przełamać tomaszowian. Dlatego ten set skończył się do 21, a nie znacznie większą przewagą Lechii. Gra ona bardzo dobrze we własnej hali. Nie bez przyczyny zajmuje miejsce lidera – podkreślił Marcin Karakuła, rozgrywający świętokrzyskiej ekipy.



Mimo że kielczanie ponieśli dotkliwą porażkę, to mogą z niej wyciągnąć pozytywne wnioski na przyszłość. Jeden z nich może być taki, że z mocniejszymi przeciwnikami powinni walczyć na większym luzie. – Z takiego meczu można wynieść jakąś lekcję. Powinniśmy zaczynać mecze na takich emocjach, jak kończyliśmy trzeciego seta. Z teoretycznie mocniejszymi rywalami właśnie w ten sposób powinniśmy starać się walczyć. Niekoniecznie elementami siatkarskimi, spokojem czy techniką, ale fantazją i emocjami – ocenił Sławomir Busch, który nie ukrywał, że Lechia postawiła kielczanom własne warunki gry. – Tomaszowianie nas uśpili w pierwszych dwóch setach. Sami grali bardzo dobrze, a nam ciężko było wyciągnąć jakieś pozytywy z naszej gry. Popełnialiśmy sporo błędów. To nas pogrzebało, bo rywale grali sumienną siatkówkę. Byli w każdej akcji skupieni i trudno nam było ich wybić z rytmu – dodał przyjmujący Buskowianki.

Nie była ona faworytem przed starciem z wicemistrzem I ligi. Musiałaby wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, aby nawiązać walkę z podopiecznymi Bartłomieja Rebzdy. – Aby wygrać z zespołem z Tomaszowa Mazowieckiego, trzeba zagrać bardzo dobrą siatkówkę. Do tego dołożyć jeszcze kilka aspektów mentalnych, czyli ten tak zwany team spirit. Wtedy można z tak dobrą drużyną powalczyć jak równy z równym. A my dwa pierwsze sety oddaliśmy. Rywale dysponowali bardzo dobrą zagrywką. Nie ułatwiło nam to życia. Nie mieliśmy nawet możliwości dokładnie przyjąć tych piłek. Dodatkowo popełnialiśmy bardzo dużo prostych błędów. Nie pozwoliło nam to na zdobywanie punktów – zaznaczył Mateusz Grabda, szkoleniowiec Buskowianki Kielce.

źródło: Buskowianka Kielce, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved