Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Marcin Jarosz: Najgorsze jeszcze przed nami

Marcin Jarosz: Najgorsze jeszcze przed nami

fot. Przemysław Rokitowski

– Nie stawiamy się w roli faworyta, bo są lepsze zespoły od nas. Natomiast na pewno tanio skóry nie sprzedamy i będziemy walczyć o jak najlepszy wynik. Nie koncentrujemy się na wywalczeniu awansu. Chcemy małymi kroczkami dążyć do celu – mówi po wywalczeniu awansu do turnieju finałowego II ligi mężczyzn szkoleniowiec OFM Bielawianki Bester Bielawa, Marcin Jarosz.

Siatkarze OFM Bielawianki Bester Bielawa udanie przebrnęli przez turniej półfinałowy II ligi mężczyzn. Podopieczni Marcina Jarosza wygrali trzy mecze, zapewniając sobie udział w rozgrywce finałowej, choć nie obyło się bez drobnych komplikacji. Na rozpoczęcie turnieju wykazali wyższość nad jego gospodarzem – Stalą Grudziądz. – Ten mecz nie układał się po naszej myśli, w szczególności w pierwszym secie, w którym popełniliśmy mnóstwo własnych błędów. Dopiero w końcówce zdołaliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Dwa pozostałe sety były już pod naszą kontrolą – podkreślił Marcin Jarosz, szkoleniowiec dolnośląskiego zespołu.



Najwięcej emocji było w drugim spotkaniu, w którym bielawianie rywalizowali z Astrą Nowa Sól. Początkowo zanosiło się nawet na ich porażkę, ale potrafili podnieść się po dwóch przegranych setach. – Nie wyglądało to zbyt kolorowo, ponieważ przegrywaliśmy 0:2. Przez pierwsze dwa sety środkowi drużyny z Nowej Soli dobrze czytali grę naszego rozgrywającego, natomiast później zaczęliśmy grać wysoką piłką. Z bardzo dobrej strony pokazał się 19-letni Oskar Grabowski. Grę pociągnął też Alex Strubbe, który pojawił się na boisku w bardzo ciężkim momencie. Fajnie radził sobie w polu też Piotr Janiak – ocenił trener Bielawianki. – Kluczowy okazał się silny charakter i wola walki w moim zespole, bo wyszedł on z dużych opresji – dodał.

Już po dwóch dniach zmagań stało się jasne, że Bielawianka po raz drugi z rzędu zakwalifikowała się do turnieju finałowego, więc w starciu z Wilkami Wilczyn nie zagrała w optymalnym składzie. Mimo tego oddała przeciwnikom tylko jednego seta, kończąc rywalizację bez porażki. – Trzeci mecz grany był już na większym spokoju, bo wiedzieliśmy, że zagramy w turnieju finałowym. Dlatego na boisku pojawili się rezerwowi, których chciałem sprawdzić – skomentował Jarosz.

W batalii o wywalczenie promocji do wyższej klasy rozgrywkowej pozostało sześć zespołów. Oprócz Bielawianki są to drużyny z Sanoka, Niebylca, Nowej Soli, Hajnówki i Rząśni. W maju zagrają one o dwa miejsca w I lidze po Hutniku Kraków, który wycofał się w trakcie kończącego się sezonu z rozgrywek zaplecza PlusLigi oraz Enerdze Omis Ostrołęka, która przegrała batalię w play-out z KPS-em Kęty. – Najgorsze jeszcze przed nami – żartobliwie skomentował Jarosz. – Będzie jeszcze trudniej niż w turnieju półfinałowym. O sukcesie decydowała będzie dyspozycja dnia oraz mniejsza ilość błędów własnych – ocenił trener Bielawianki, który w roli faworyta turnieju finałowego upatruje drużynę z Sanoka. – My nie stawiamy się w roli faworyta, bo są zespoły mające w swoich składach pierwszoligowe nazwiska. Natomiast na pewno tanio skóry nie sprzedamy i będziemy walczyć o jak najlepszy wynik – podkreślił Jarosz. – Nie koncentrujemy się na wywalczeniu awansu. Chcemy małymi kroczkami dążyć do celu. Najpierw trzeba wygrać jednego, drugiego seta, potem mecz. Grania będzie jeszcze bardzo dużo – zakończył.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved