Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Marcin Janusz: Może otrzymamy telefon od trenera…

Marcin Janusz: Może otrzymamy telefon od trenera…

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Jestem na tyle krótko w tej reprezentacji, że nie mam jeszcze pewnego miejsca w tej ścisłej kadrze, która będzie jeździć na najważniejsze turnieje. Mam jednak nadzieję, że to miejsce z czasem sobie wywalczę, a później będę się tylko cieszył z tego, że mamy tak szeroki skład, tylu zawodników którzy grają na bardzo wysokim poziomie – mówi w wywiadzie dla Dziennika Bałtyckiego Marcin Janusz.

Pomstuje pan nad tym, że w Polsce siatkarzy jest tak dużo, że nawet po zajęciu trzeciego miejsca w Lidze Narodów problematyczne jest dostanie się do pierwszej reprezentacji?



Marcin Janusz: Jest to problem albo można też powiedzieć, że jest to sukces polskiej siatkówki. Widać, że ligę mamy mocną. Przygotowuje nas ona, żeby grać na międzynarodowym poziomie. Szkolenie mamy dobre. Myślę, że są to powody, z których tylko możemy się cieszyć. To dobrze prognozuje na przyszłość.

Jak odbierać ten wasz wynik z Chicago? Graliście tak dobrze, bo nie było wielkich oczekiwań, presji?

– Ciężko powiedzieć. Kompletnie nieprzygotowani byliśmy fizycznie do tego turnieju. Każdy miał jakieś chwile przerwy i tak naprawdę z marszu weszliśmy w ten turniej. Oczywiście, na początku nie było presji. Martwiliśmy się o to tylko, żeby w miarę dobrze się zaprezentować, może wygrać kilka setów. Nikt tak naprawdę nie myślał, że będziemy w strefie medalowej. Ta presja przyszła. Myślę, że po meczu z Brazylią (w grupie, wygranym 3:2 – przyp.) każdy z tyłu głowy miał, że jesteśmy blisko półfinału. A potem, mimo tej presji, byliśmy w stanie grać dobrze. Graliśmy dobrze i bez presji i pod presją. Z tego się cieszymy.

Wasz udział w Final Six Ligi Narodów był zaskoczeniem. Trzecie miejsce też. Czego w tym turnieju oczekiwał od was trener Heynen? Jakie sportowe ścieżki rozrysował?

– Nie licząc tych turniejów fazy interkontynentalnej, każdy miał plan indywidualny. To była jednak bardziej prasa na siłowni i mało było kontaktu z piłkami. Nie mieliśmy konkretnego planu przygotowań do turnieju finałowego. Tak, jak pan zaznaczył, mało kto się spodziewał, że ten awans do Chicago uda się wywalczyć. Później na szybko było składanie zawodników na ten turniej. Vital też ma z tyłu głowy, że najważniejsze zawody w tym sezonie to kwalifikacje olimpijskie (9-11 sierpnia w Ergo Arenie – przyp.) i mistrzostwa Europy (12-29 września w czterech państwach – przyp.). Nie podporządkował wszystkiego pod ten turniej, tylko wysłał – można powiedzieć – drugi garnitur. A udało się odnieść sukces, bo tak traktujemy te brązowe medale, to tylko się cieszyć.

Pięciu z waszej drużyny pojechała do Zakopanego, żeby trenować dalej z reprezentacją. Wśród rozgrywających był pan i Marcin Komenda, ale choćby dla jednego z was miejsca zabrakło. Zaskoczony?

– To są decyzje Vitala. On na pewno wie, co robi. Sam był rozgrywającym i jest w stanie na tyle dobrze ocenić naszą formę, żeby wybrać tych najlepszych na turniej. Brak powołania do Zakopanego nie oznacza jeszcze końca przygody z kadrą w tym roku. Może na turniej kwalifikacyjny przyjedzie ten skład, który jest w Zakopanem. Nikt nowy raczej nie dojdzie, ale później są mistrzostwa Europy, Puchar Świata. Ci, którzy nie pojechali w góry, dalej czekają, dalej się przygotowują. Może otrzymamy telefon od trenera.

Można porównać Trefla do tej waszej drużyny z Chicago? Tutaj też nie ma wielkich oczekiwań przed sezonem, presji wynikowej.

– To porównanie bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że stworzymy podobną grupę, jaką stworzyliśmy w Chicago, że będziemy sprawiać radość kibicom, że ta nasza siatkówka będzie nie tylko skuteczna, ale też przyjemna dla oka. Zobaczymy. Szczerze powiedziawszy, kilku chłopaków jeszcze nie zdążyłem poznać. Trudno teraz oceniać, jak to będzie wyglądać. Myślę, że z trenerem zrobimy wszystko, żeby ta grupa stała się prawdziwą drużyną i może będziemy sprawiać niespodzianki. Na pewno nie jesteśmy faworytem, tak jak nie byliśmy w Chicago. Drużynę, która będzie dawać wiele radości jesteśmy jednak w stanie stworzyć.

Rozmawiał Rafał Rusiecki – cały wywiad w Dzienniku Bałtyckim

źródło: Dziennik Bałtycki

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved