Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Janusz: Na koniec sezonu byliśmy w najlepszej formie

Marcin Janusz: Na koniec sezonu byliśmy w najlepszej formie

fot. Klaudia Piwowarczyk

Po raz dziewiąty w historii PGE Skra Bełchatów wywalczyła mistrzostwo Polski. Po raz pierwszy z tego trofeum mógł cieszyć się Marcin Janusz. Niespełna 24-letni rozgrywający wobec kontuzji Grzegorza Łomacza mógł w tym sezonie zaprezentować się w szerszym wymiarze czasowym, co w pełni wykorzystał. Został wybrany najlepszym rozgrywającym Pucharu Polski, a jego dobrą postawę na boisku zaobserwował Vital Heynen, co skutkowało powołaniem do szerokiego składu reprezentacji Polski. Zaraz po dekoracji medalowej podzielił się swoimi wrażeniami oraz planami na najbliższą przyszłość.

Dotarło już do pana, że zostaliście mistrzami Polski? Jakie pierwsze wrażenia?



Marcin Janusz: Ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Super. Bardzo się cieszę. Myślę, że zasłużyliśmy jak najbardziej na to złoto. Dobrze z formą trafiliśmy na koniec sezonu i najważniejsze trofeum, jakie mieliśmy do wygrania, udało nam się zdobyć. Jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi.

Pierwszy set przegraliście gładko, bo mieliście problemy z przyjęciem zagrywki kędzierzynian. W drugim secie to wy zaczęliście kąsać serwisem, dzięki czemu odrobiliście straty. Aktualne pozostaje hasło: kto zagrywa, ten wygrywa?

– Jeżeli ZAKSA zagrywałaby tak przez cały mecz, to mogłoby to całkiem inaczej wyglądać. W pierwszym secie naprawdę rzuciła się na nas i mało mieliśmy do powiedzenia, ale później zaczęliśmy już grać swoją siatkówkę i doszły jeszcze dodatkowo emocje i byliśmy w najlepszej formie na te końcowe spotkania, z czego się najbardziej cieszymy. Brawo dla trenerów.

Może wzięliście ich na przeczekanie?

– (śmiech) Nie. Staraliśmy się wygrać spotkanie 3:0, jednak zaczęli tak mocno grać zagrywką, że momentami byliśmy bezradni. Zdawaliśmy sobie sprawę, że całego spotkania taką zagrywką nie mogą zagrać, więc staraliśmy się zachować spokój. Jeżeli by tak zagrali, to uścisnęlibyśmy im dłonie i pogratulowalibyśmy, bo w pełni zasłużyliby na to zwycięstwo. Kiedy już przestali tak zagrywać, kiedy zaczęliśmy grać swoją siatkówkę, to było widać naszą przewagę.

Po raz kolejny zmiany zaproponowane przez trenera Roberto Piazzę przyniosły rezultat. Zespołowość to był wasz największy atut?

– Tak. Cały sezon pokazujemy, że mamy bardzo szeroką ławkę i brawa dla trenera, że nie bał się robić zmian w trakcie tego sezonu nawet w trudnych momentach i mimo tego, że czasami trochę gorzej to wyglądało, zaowocowało to właśnie teraz. Dzięki takim ruchom w finale nie bał się dokonać zmiany i zaufał rezerwowym, a myślę, że każdy z nas odpłacił mu się zaufaniem.

Jak pan ocenia cały sezon w waszym wykonaniu?

– Drużyny – różnie. Oczywiście mogło być lepiej, bo mieliśmy duże wahania formy, ale co jest najważniejsze to teraz na ten kluczowy moment sezonu zbudowaliśmy najlepszą formę i z tego się cieszymy. W Lidze Mistrzów mogliśmy jednak lepiej powalczyć, w Pucharze Polski też była szansa na zwycięstwo, ale dla nas najważniejszym trofeum było mistrzostwo Polski i cel ten udało się zrealizować.

A swoim?

– Przez kontuzję Grześka Łomacza, w takich smutnych okolicznościach, miałem szansę pograć. Cieszę się, że jakoś w miarę to wyszło, kilka spotkań wygraliśmy wtedy. (śmiech) Najważniejsza jest jednak drużyna i to, co ja sobie tam osobiście zagrałem, to z tego się cieszę, ale najważniejszy jest efekt końcowy, czyli ten złoty medal.

Chyba wyszło całkiem nieźle, gdyż zaowocowało powołaniem do kadry narodowej.

– Bardzo się cieszę. Nie ukrywam, że ja czułem, że mogę grać na takim poziomie, żeby do kadry się załapać, no ale niestety nie miałem za bardzo jak tego pokazać w poprzednich latach. W tym roku zdarzył się wypadek – kontuzja Grześka i ja dostałem szansę. Cieszyłem się z szansy, ale nie z okoliczności, w jakich do niej doszło.

Z jakim nastawieniem stawi się pan na zgrupowaniu i jaka będzie pana rola w tej reprezentacji?

– Na razie o kadrze nie myślę. Oczywiście, że za chwilę zaczyna się zgrupowanie. Ja będę się cieszył każdą minutą, o ile oczywiście dostanę szansę grania i każdą minutą treningu w takim zaszczytnym gronie zawodników, którzy są najlepsi w naszym kraju. Mam nadzieję, że nauczę się jak najwięcej, a może też uda mi się dać tej kadrze coś od siebie.

Czy to był ostatni mecz w barwach PGE Skry Bełchatów?

– Jak na razie tak.

W jakim klubie będzie pan kontynuował swoją karierę?

– Nie wiem, czy mogę zdradzić.

Zapytam tak. Barwy nadal pozostaną takie same, czyli żółto-czarne?

– Bardzo możliwe. Dużo się mówi, a w każdej plotce jest ziarno prawdy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved