Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcelo Fronckowiak: Chcę zbudować w Lubinie coś ważnego

Marcelo Fronckowiak: Chcę zbudować w Lubinie coś ważnego

fot. plusliga.pl

– Jesteśmy w trakcie rozmów odnoście składu na przyszły sezon. Wartość niektórych zawodników wzrosła po ich dobrych występach w poprzednim sezonie, więc zdecydowali się podpisać kontrakty w innych klubach, jak nasz libero – powiedział trener Cuprum Lubin, Marcelo Fronckowiak. Szkoleniowiec opowiedział o problemach trapiących drużynę w tych rozgrywkach, co chciałby poprawić w klubie, planach na następny sezon, a także zdradził nazwisko zawodnika, który zostanie w Lubinie w nadchodzących rozgrywkach.

Początek sezonu nie był za bardzo udany w waszym wykonaniu, wygraliście zaledwie dwa z dziewięciu spotkań. Z czego to wynikało?



Marcelo Fronckowiak:- Nie uważam, że ten początek był dla nas bardzo dużym problemem. Mieliśmy ten nieszczęsny sparing u siebie, w którym straciliśmy Damiana Domagałę dzień przed startem rozgrywek. Domagała był szóstkowym zawodnikiem w tym momencie. Na inaugurację sezonu przegraliśmy 2:3 z zespołem z Zawiercia, który zajął czwarte miejsce w poprzednim sezonie. Ciężko było nam złapać rytm. W tych niektórych meczach na początku rozgrywek budowaliśmy bardzo dużą przewagę, ale nie byliśmy tego w stanie dowieźć do końca.

To wynikało też z urazów, które przydarzyły się niektórym zawodnikom: Domagale, Maksimowi, Sacharewiczowi, który zagrał kilka spotkań, ale później przez długi czas nie mógł pojawić się w składzie. Myślę, że bardziej w środku rozgrywek przydarzyły się nam problemy. Po tym wielkim zwycięstwie nad Skrą przez 10 dni miałem jedynie ośmiu siatkarzy, którzy mogli trenować. Kiedy wielu graczy było poza grą to ciężko było utrzymać poziom treningów. To jeden z wielkich problemów, które nas dopadły.

Przez bardzo długi czas graliście nierówno, dobre momenty przeplataliście słabszymi.

– Myślę, że to jest powiązane z tymi kontuzjami, o których rozmawialiśmy wcześniej. Dużo było takich zawodników, których typowałem do pierwszej szóstki, a nie mogli pokazać swoich umiejętności z powodu urazów, a także drobnych problemów zdrowotnych, które trapiły ich w tygodniu poprzedzającym dane starcie. To właśnie było powodem takich wahań formy. Ciężko było w niektórych momentach nawet trenować.

Jak próbowaliście więc sobie dać radę w trudnych momentach?

– W klubach z dość niewielkim budżetem jak Cuprum Lubin ciężko mieć jakąś dużą strukturę, duży sztab pozaboiskowy. Jesteśmy bardzo zależni od doktorów w takich sytuacjach, w których musimy szukać rozwiązania poza klubem. Rozmawiałem dużo z prezesem, że musimy się rozwijać i poprawiać nasz poziom właśnie tych naszych struktur poza boiskiem: sztab, doktorów. Mieliśmy o tyle dobrą sytuację, że nasz fizjoterapeuta, Mateusz to świetny fachowiec. Czasem jednak trudno znaleźć rozwiązania dla niektórych problemów.

Taka sytuacja przydarzyła się Maksimowi. W ostatnich sezonach był jednym z najlepiej blokujących ligi. W tych kilku meczach, w których mógł zagrać, miał naprawdę dobre statystyki. Na takie problemy musimy zwrócić uwagę w następnych sezonach. Myślę, że przydarzyło nam się dużo takich pechowych sytuacji.

Jedną z największych gwiazd zespołu był portugalski rozgrywający, Miguel Tavares Rodrigues. Na jego pozycji tylko dwóch graczy w lidze otrzymało więcej statuetek MVP: Grzegorz Łomacz i Benjamin Toniutti.

– Dla mnie nie ma w tym nic zaskakującego. Już wcześniej zwróciłem uwagę na tego zawodnika. Pracowałem we Francji, mam tam dużo kontaktów i słyszałem o nim wiele dobrego. Byłem pewien, że Miguel okaże się jedynym z ważnych graczy w PlusLidze. Niełatwo przejść z ligi francuskiej do PlusLigi. To wciąż całkiem niezłe rozgrywki, ale nie stoją na tak wysokim poziomie jak te w Polsce. Miguel zaprezentował się świetnie w każdym elemencie, nie tylko dobrze rozgrywał, ale też świetnie prezentował się w zagrywce, bloku, obronie. To zawodnik kompletny. Może nie jest najwyższy i najsilniejszy, ale ma wiele jakości. Jesteśmy szczęśliwi, że zostanie w Lubinie na następny sezon.

Warto także wspomnieć, że nasz system przyjęcia z Robinsonem Dvoranenem, Bartłomiejem Lipińskim i Jędrzejem Gruszczyńskim działał naprawdę bardzo dobrze. Miguel dużą swobodę w dystrybucji piłek i mógł pokazać swoją jakość jako rozgrywający.

Drugim zawodnikiem Cuprum, o którym się mówiło dużo pozytywnego był Jędrzej Gruszczyński. Jak oceniłby pan jego rozwój przez te dwa lata, które spędził w zespole?

– Dla mnie to praca przez dwa lata z tym zawodnikiem była wielką przyjemnością. Ten siatkarz ma bardzo dużo jakości, a także ciężko trenuje. To osoba, która chce się rozwijać i pokazał w PlusLidze, a także w polskiej kadrze, że jest w stanie walczyć o wielkie cele w przyszłości. Myślę, że kiedy ma się takiego zawodnika, który ma wystarczająco umiejętności na PlusLigę, to nie tylko od trenera, lecz także od samego siatkarza i jego nastawienia zależy naprawdę wiele. Ten libero realizował tę myśl, że przy dużej ilości takiego wkładu od siebie może stać się naprawdę dobry. Mimo że nie jestem Polakiem, to pracuję w jakimś stopniu na sukces tych młodych polskich graczy i polskiej siatkówki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved