Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcel Gromadowski: To był mecz o wszystko

Marcel Gromadowski: To był mecz o wszystko

fot. Katarzyna Antczak

– Ostatnio liczyliśmy z żoną, ile w lutym byliśmy w domu – wyszło sześć pełnych dni, a to były dni treningowe. Non-stop jesteśmy w podróży i gramy mecze. Może liczba spotkań nie jest taka straszna, ale faktycznie ilość podróży daje się we znaki – powiedział po wygranym 3:2 spotkaniu w Kędzierzynie-Koźlu Marcel Gromadowski, atakujący Skry Bełchatów. Podopieczni Miguela Angela Falaski zaczynają już czuć trudy sezonu.

Pokonaliście już drugi raz ZAKSĘ i wygląda na to, że macie na nią receptę.



Marcel Gromadowski: – Mówisz o Pucharze Polski, ale wcześniej przegraliśmy w lidze, także można powiedzieć, że porachunki ligowe zostały wyrównane, natomiast ta przeszłość nie miała znaczenia. To był mecz o wszystko i nieważne, z kim byśmy go grali. Zdobyliśmy dwa punkty, szkoda, że nie trzy, bo to by nam wyjątkowo pomogło. Mimo wszystko bardzo się cieszymy, bo wyrwaliśmy je rywalowi.

A jak ocenisz całe widowisko? Patrząc w statystyki, zepsuliście bardzo duża zagrywek [obie drużyny łącznie 44 – przyp. red.].

– Dość istotny tutaj jest element ryzyka i nawet jeśli trzy zagrywki były zepsute, to musieliśmy ryzykować dalej. Czasami, żeby ten serwis miał sens, trzeba próbować celować – silniej, lżej, bliżej lub dalej, ale zdarzy się, że nie wyjdzie. W statystykach liczy się to jako błąd, ale był wykonany w określonym celu.

Był to również bardzo emocjonalny pojedynek. Facundo Conte rozgrywał dzisiaj mecz nie przeciwko ZAKSIE, a sędziemu…

– Kilka takich sytuacji się zdarzyło, ale były mało istotne zagrywki, bo z sędziami się nie wygra. Mimo wszystko chodzi jednak o pokazanie się ze strony sportowej, a tutaj i Facundo, i cała reszta pokazała klasę na bardzo ciężkim terenie, z wieloma problemami zdrowotnymi. Każdy coś dołożył i udało się wygrać.

Ile trwała wasza podróż z Ankary?

– Sama podróż z Ankary nie była najgorsza. Ostatnio liczyliśmy z żoną, ile w lutym byliśmy w domu – wyszło sześć pełnych dni, a to były dni treningowe. Non-stop jesteśmy w podróży i gramy mecze. Może liczba spotkań nie jest taka straszna, ale faktycznie ilość podróży daje się we znaki. Z Ankary wracaliśmy tak naprawdę pół dnia, czyli około 12 godzin, od wyjazdu z hotelu, ale tak naprawdę to liczba podróży robi różnicę.

Ale prezentujecie się nadzwyczaj dobrze. Nie widać po was prawie w ogóle zmęczenia, a powinno być.

Widać, widać… Wydaje mi się, że początek sezonu był faktycznie z większym animuszem, dopóki nie pojawiły się jakieś problemy zdrowotne i te liczne podróże. Wydaje mi się, że nie tylko u nas widać takie zmęczenie. Co prawda nie wszyscy biorą udział w Lidze Mistrzów, czy nie wszyscy grali w Pucharze Polski, ale sezon trwa. Codziennie się trenuje, w sobotę są mecze i wszyscy po trosze to czują.

Pozostało jeszcze pięć kolejek do zakończenia rundy zasadniczej. Przed wami między innymi spotkanie z Cuprum Lubin. Myślisz, że mogą się zdarzyć jeszcze jakieś wpadki po drodze?

– Cuprum Lubin zagrało ostatnio dwa praktycznie idealne mecze i zdobyło te punkty, które wydawały się nie do końca przypisane dla niego – lubinianie pokonali Resovię i Lotos Trefl. W pierwszej rundzie udało nam się wygrać, i choć był to ciężki mecz, wyszarpaliśmy zwycięstwo 3:2. Zobaczymy, jak będzie w sobotę. Całe szczęście w końcu mamy cały tydzień na przetrenowanie, a nie jakąś podróż. Myślę, że wszyscy odpoczną, a potem po dobrym treningu solidnie się przygotujemy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved