Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Malwina Smarzek: Wierzyłam w awans od początku

Malwina Smarzek: Wierzyłam w awans od początku

fot. fivb-org

– Dobrze będzie zmierzyć się z najlepszymi przed tymi kwalifikacjami. Zwłaszcza że z tego, co wiem w Final Six będzie już mogła grać Asia Wołosz – mówi „PS” Malwina Smarzek, najlepiej punktująca zawodniczka Ligi Narodów. – Na Final Six jedziemy jak po swoje. Z szacunkiem dla rywalek, ale nie na wycieczkę. – dodaje.

Awans do Final Six jest dużym sukcesem ze względu na prestiż czy fakt, że czekaliśmy na to aż dziewięć lat? 



Malwina Smarzek: – Jedno i drugie. Dla nas każda okazja do rywalizacji z najlepszymi jest dobra. Jeszcze niedawno cieszyłyśmy się z miejsca w elicie Ligi Narodów, rok temu z utrzymania w niej, a dzisiaj jesteśmy w finałach! W Nankinie wszystkie zespoły zagrają w najsilniejszych składach. Zasłużyłyśmy na awans, a ja wierzyłam w niego od początku. Przecież już w Montreux nieźle grałyśmy. Na Final Six jedziemy jak po swoje. Z szacunkiem dla rywalek, ale nie na wycieczkę.  

Serbki, wasze rywalki w kwalifikacjach olimpijskich, odpuściły Ligę Narodów. Was czeka wyjazd do Chin. To dobrze czy źle?

– Dobrze będzie zmierzyć się z najlepszymi przed tymi kwalifikacjami. Zwłaszcza że z tego, co wiem w Final Six będzie już mogła grać Asia Wołosz. Dobrze będzie się z nią na nowo zgrać. A Serbki? Żeby je pokonać, każda z nas musi zagrać mecz życia. Wierzę w to. Ktoś powie, że przegrałyśmy z nimi w Lidze Narodów, ale traktuję tamten mecz trochę inaczej.

W meczu z Dominikaną, który przesądził o awansie zgotowałyście horror. 

– Lubimy robić nerwówkę (śmiech). Mamy problem, bo przy wysokim prowadzeniu łatwo tracimy przewagę, seriami oddajemy punkty. To chyba nawet nie jest kwestia rozluźnienia. Najważniejsze, że końcowy wynik w turnieju w Korei jest na naszą korzyść, mimo warunków jak na siatkówce plażowej. Klimatyzacja w hali była tak podkręcona, że zwiewało piłkę. Przed meczem z Japonią wychodzimy na rozgrzewkę, odbijamy w parach, pierwszy plas, a piłka mi „zjeżdża”. Tak mocne były podmuchy. Później już podczas meczu, gdy zagrywałyśmy, to po jednej stronie piłka leciała daleko z wiatrem, a po drugiej szybko spadała. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. 

Rozmawiała Edyta Kowalczyk – więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-06-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved