Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Malwina Smarzek-Godek: Teraz trudno o jakąkolwiek nutkę optymizmu

Malwina Smarzek-Godek: Teraz trudno o jakąkolwiek nutkę optymizmu

fot. fivb-org

Siatkarki reprezentacji Polski uległy w niedzielę Serbkom 1:3 i o bilet na igrzyska do Tokio będą musiały powalczyć w styczniowym turnieju kwalifikacyjnym. Biało-czerwone we Wrocławiu prowadziły w czwartym secie już 21:16, ale wypuściły z rąk okazję, by doprowadzić do tie-breaka. – Dalej uważam, że niestety nasz mankament polega na tym, że jeszcze nie umiemy utrzymać równego poziomu gry przez całe spotkanie – powiedziała po meczu Malwina Smarzek-Godek, atakująca reprezentacji Polski.

W starciu z mistrzyniami świata Polki miały postawić wszystko na jedną kartę, wszak przy niemal bezbłędnej grze Serbek w wypełnionym po brzegi gwiazdami światowej siatkówki składzie, wydawało się, że szanse na awans zespół Jacka Nawrockiego ma niewielkie. Tymczasem to biało-czerwone długo nadawały ton niedzielnemu spotkaniu, wygrywając pierwszego seta i minimalnie ustępując przeciwniczkom w kolejnej odsłonie meczu. Kibice ze zdumieniem patrzyli z jaką łatwością bomby w stronę Serbek posyłają Magdalena Stysiak i Malwina Smarzek-Godek, a mistrzynie świata nie mogą poradzić sobie z wyprowadzeniem skutecznych akcji przez dobrą grę blokiem gospodyń. Po jednostronnej trzeciej partii Polki poderwały się jeszcze do walki w secie numer cztery i miały szansę, by doprowadzić do tie-breaka, ale jeden przestój przy stanie 16:21 wystarczył, by zniweczyć pracę całej drużyny i pozbawić się marzeń o awansie do Tokio… przynajmniej do stycznia. – Rzeczywiście wypuściłyśmy tę przewagę, ale no cóż… Serbki mecze o tak dużą stawkę grają częściej niż my i wytrzymały tę presję. Nie ma też co mówić, że przegrałyśmy w tym czy innym momencie ten mecz. Miałyśmy sporo szans, których po prostu nie wykorzystałyśmy. I w czwartym i drugim secie sytuacja była podobna. Zaczęłyśmy ten mecz bardzo dobrze, a Serbki wcale z biegiem czasu nie zmieniły swojej gry, to my nieco spuściłyśmy z tonu. Dalej uważam, że niestety nasz mankament polega na tym, że jeszcze nie umiemy utrzymać równego poziomu gry przez całe spotkanie. Rywalki to potrafiły i musimy się od nich tego nauczyć – mówiła po meczu rozgoryczona atakująca polskiej drużyny, Malwina Smarzek- Godek. Polki za ten mecz trzeba jednak pochwalić, bo w bloku oraz przyjęciu nie ustępowały one bardziej utytułowanym rywalkom. Malwina Smarzek-Godek trzykrotnie zatrzymała rywalki na siatce, podobnie jak Agnieszka Kąkolewska. – Dziewczyny miały problem, żeby przebić się przez nas blok. Myślę, że napsułyśmy tym elementem nieco krwi Serbkom – potwierdziła tę statystykę Smarzek-Godek.



Liderka biało-czerwonych zaprzeczyła też, jakoby wczorajszy wyniszczający maraton jaki zafundowały im Tajki w jakikolwiek sposób odbił się na postawie drużyny. – Myślę, że nikt nie rozmyślał już o meczu z Tajkami. Byłyśmy może trochę zmęczone, gdy obudziłyśmy się w niedzielę, ale żadna z nas z pewnością nawet sobie tym nie zawracała głowy. To są kwalifikacje do igrzysk olimpijskich i nie ma co na to zrzucać winy – podkreśliła Smarzek-Godek. Przed Polkami kolejne arcyważne sprawdziany dojrzałości, najpierw czekają je mistrzostwa Europy, których Polska jest gospodarzem, a później prawdopodobnie występ w drugim turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio, który będzie już ostatnią szansą na wyjazd na tę imprezę. – Trudno mówić o odgrywaniu się, ale na mistrzostwa Europy jedziemy po to, aby zdobyć medal. Teraz niestety o jakiejkolwiek nutce optymizmu mowy być nie może, może jutro – zakończyła Smarzek-Godek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-08-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved