Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Malwina Smarzek-Godek: Najważniejsze, żebyśmy wygrywały

Malwina Smarzek-Godek: Najważniejsze, żebyśmy wygrywały

fot. Michał Szymański

Już dzisiaj reprezentacja Polski zmierzy się z Bułgarią w pierwszym meczu turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich. Atakująca naszej drużyny Malwina Smarzek-Godek uważa, że będzie to zupełnie inny turniej, niż ten który rozgrywał się we Wrocławiu. Według naszej siatkarki w Apeldoorn każdy mecz będzie niezwykle ważny i nie będzie można skupić się tylko na jednym przeciwniku, jak to miało miejsce w sierpniu, gdzie właściwie walka o awans rozstrzygała się tylko między Polską i Serbią.

– Na pewno będzie nam się grało łatwiej niż reprezentacjom należącym do ścisłego grona faworytek, jak Turcja czy Holandia, na której ciąży presja jako na gospodarzu – powiedziała Malwina-Smarzek Godek.



Atakująca reprezentacji upatruje atutów naszego zespołu właśnie w ataku z tylnego rzędu. według niej bycie nowym zespołem w elicie dodaje pewności siebie i zwiększa wymagania samych zawodniczek wobec siebie. Smarzek-Godek podkreśla, że będzie to wymagający mentalnie turniej, bo nawet rozegranie kilku meczów przeciwko najlepszym ekipom nic nie da. Dopiero zwycięstwo w finale oznacza bowiem realizację celu.

Malwina Smarzek-Godek jest gotowa wziąć na siebie ciężar ataku, ale podkreśla że Joanna Wołosz ma w ofensywie więcej opcji. – Czy dostanę 20 piłek do ataku czy 50, to nie ma znaczenia, bo dla mnie najważniejsze, żebyśmy wygrywały. Jeśli Wołosz poczuje, że mam słabszy dzień, to częściej będzie grała piłki do Magdy Stysiak, która jest ofensywną przyjmującą. Jak coś nie wypali, to ma mnie kto wesprzeć.

Nasza atakująca podkreśla również, że mamy atut w postaci najlepszej rozgrywającej ostatnich klubowych mistrzostw świata, dlatego mimo krótkich przygotowań nie ma obaw o zgranie drużyny. Nie przejmuje się również ciążącą na niej presją zdobywania punktów, bo według niej zespół jest na takim etapie doświadczenia, że nie ma pretensji o czyjś słabszy dzień, a raczej chęć pomocy w trudnych chwilach dla danej zawodniczki. Presja zaś towarzyszy naszej bombardierce zawsze, bo sama na siebie ją nakłada.

Smarzek-Godek skomentowała również atmosferę w kadrze po niedawnym kryzysie, który ją dotknął. Stwierdziła, że zawodniczki są na tyle dojrzałe, że potrafią odciąć się od tamtej sytuacji w imię walki o najważniejszy cel – przepustkę do Tokio. – Nie ma otwartego konfliktu. Szanujemy się, każdy wie, po co tu przyjechał. Przyjmujemy wszystkie wskazówki i uwagi, jakie dostajemy od trenera podczas zajęć czy sparingów. 

Zawodniczka zdradziła również, że bilet powrotny do Włoch ma zarezerwowany na dzień po finale w Apeldoorn i wraz z koleżankami zrobi wszystko, żeby tej rezerwacji nie trzeba było przyspieszać. Gdyby jednak reprezentacji nie udało się awansować na igrzyska, Malwina Smarzek-Godek chciałaby nieco więcej wolnego w kolejnym sezonie reprezentacyjnym.

 

źródło: opr. własne, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved