Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Maja Ognjenović: W Serbii każdy czeka na złoto igrzysk olimpijskich

Maja Ognjenović: W Serbii każdy czeka na złoto igrzysk olimpijskich

fot. youtube

Siatkarki reprezentacji Serbii pokonały w piątek zespół Tajlandii 3:0, występując niemal w takim składzie jak podczas zwycięskich dla Serbek ubiegłorocznych mistrzostw świata. Prawdziwy sprawdzian podopieczne Zorana Terzica czeka jednak w niedzielę, podczas meczu z gospodyniami turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio. – Polska i Serbia to dwie dobre drużyny, niech wygra lepszy. Zwycięzca z pewnością będzie miał łatwiejszą drogę niż przeprawa przez styczniowe kwalifikacje – powiedziała po inauguracyjnym meczu we Wrocławiu rozgrywająca reprezentacji Serbii, Maja Ognjenović.

Pierwszy mecz w turnieju o taką stawkę, do tego rozgrywany w roli faworyta zwykle jest dużym sprawdzianem dla teoretycznie silniejszego zespołu. Jesteś zadowolona z przebiegu tego pierwszego poważnego testu drużyny na turnieju we Wrocławiu?



Maja Ognjenović:Mówiąc szczerze ten pierwszy set do końca nie oddawał różnicy pomiędzy zespołami, bo po naszej stronie świetnie funkcjonowała zagrywka. Tajki nie miały możliwości, by wyprowadzić składną akcję. Wiedziałyśmy, że Azjatki prezentują zupełnie inny styl gry niż my, oparty na obronie. Jeżeli jednak nie mają dobrego przyjęcia to nie są już tak groźne. W drugim i trzecim secie trochę się rozluźniłyśmy, nie podejmowałyśmy takiego ryzyka w polu serwisowym. Rywalki niesamowicie uwijały się podbijając piłki w polu. Pamiętam reprezentację Tajlandii z zeszłego roku i wtedy również był to zespół, który nigdy się nie poddaje, cały czas są gotowe podjąć rękawicę i to się nie zmieniło. Cieszę się, że się nie poddałyśmy, walczyłyśmy, nawet wtedy gdy przegrywałyśmy 15:18. To były kluczowe momenty dla przebiegu tego spotkania. To był bardzo ważny mecz, bo bardzo zależy nam, nie tylko aby się zakwalifikować do igrzysk, ale zrobić to już w tym turnieju. Wiemy, że reprezentacja Tajlandii bywa nieobliczalna, dlatego ten wynik musi nas cieszyć. To nie był z pewnością nasz najlepszy mecz, stać nas na częstszą grę środkiem, czy z pozycji numer 4.

Myślami jesteście już przy niedzielnym meczu „o wszystko”?

– W sobotę czeka nas jeszcze mecz z Portorykankami. Mamy duży szacunek do przeciwniczek, ale też może być to szansa, by spróbować czegoś nowego, szczególnie w ataku. Mam nadzieję, że w niedzielę podczas „głównego dania” turnieju grając przed halą pełną publiczności uda nam się zakończyć ten turniej na pierwszym miejscu i wtedy właśnie będzie czas, by wejść na nasz najwyższy poziom.

Podczas tegorocznej Ligi Narodów w reprezentacji Serbii oglądaliśmy niemal wyłącznie najmłodsze zawodniczki. Jak taki nieszablonowy sposób dysponowania zawodniczkami wpłynął na wasze przygotowania do wrocławskiego turnieju?

– Myślę, że właśnie to było przyczyną takiego, a nie innego wejścia w to spotkanie z naszej strony. W takim składzie personalnym nie grałyśmy od długiego czasu. Tak naprawdę w takim zestawieniu ostatni raz zagrałyśmy w finale mistrzostw świata. Ja nie miałam okazji grać w VNL, Stefana (Velijković – przyp. red.) zagrała jedynie podczas pierwszego weekendu. Wyjątkiem były mecze towarzyskie w Belgradzie przeciwko Koreankom. Tam jednak także nie byłyśmy w pełni dysponowane, Stefana była chora, a mnie doskwierał uraz kolana. Powrót do zgrania po kilku miesiącach nie jest łatwy, tym bardziej, że miałyśmy w głowach cały czas rangę tego turnieju. Teraz jednak będzie nam się oddychać łatwiej i jestem przekonana, że pomoże nam to w najważniejszym meczu spośród trzech, które rozegramy tu we Wrocławiu.

Wydaje się, że w niedzielę rozstrzygną się losy awansu do igrzysk olimpijskich. Polki w ostatnich latach wydają się czynić duże postępy czego dowodem może być awans do Final Six. Być może jednak łatwiej będzie wam się mierzyć z drużyną prezentującą europejski styl gry w siatkówkę?

– Nie da się nie zauważyć, że polska drużyna bardzo się rozwinęła. Tej ekipie właściwie niczego nie brakuje. Są zawodniczki młode, ale też jest grupa bardziej doświadczonych siatkarek. Polki mają w swoich szeregach dziewczyny, które grają w najlepszych ligach na świecie, prezentują najwyższy międzynarodowy poziom. Odpowiadając na pytanie – oczywiście nie ukrywam, że nam zawsze trochę łatwiej gra się mecze z zespołami z Europy. Trzeba jednak pamiętać, że przewaga hali i kibiców będzie w niedzielę po stronie rywalek. Znamy je doskonale, mierzyłyśmy się z Polkami już nie raz. Wiele z nas występowało w polskiej lidze, ja, Stefana, Sladjana Mirković, Bianka Busa. Wiemy więc na co stać Polki. Wierzę, że przede wszystkim udźwigniemy to spotkanie mentalnie i zrealizujemy wszystkie zalecenia naszego trenera. Polska i Serbia to dwie dobre drużyny, niech wygra lepszy. Zwycięzca z pewnością będzie miał łatwiejszą drogę niż przeprawa przez styczniowe kwalifikacje.

Wygrałyście w ostatnich latach złoto mistrzostw Europy i świata, z Rio przywiozłyście srebrne krążki. Presja polegająca na zdobyciu trofeum w Tokio musi być w Serbii ogromna…

– W Serbii każdy czeka na złoto igrzysk olimpijskich, nie może być inaczej. Jeżeli jednak chodzi o osobiste aspiracje i wartości to wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Dla mnie na przykład zostanie mistrzem świata jest spełnieniem nadrzędnego celu. Mundial jest podporządkowany stricte siatkówce, choć igrzyska są większym wydarzeniem jeśli chodzi o sport myśląc o nim globalnie. Jeżeli miałabym porównywać – mistrzostwa świata to około 35 dni, 24 zespoły, niezliczona liczba meczów. Na igrzyska jedzie 12 drużyn i walczy przez 2 tygodnie. Patrząc na to z tej perspektywy, fizycznie jest to mniejszy ciężar dla sportowca. Teraz nie ma to jednak znaczenia. Życzyłabym sobie, aby udało nam się poprawić i tak już znakomity rezultat z Rio, ale cięży na nas duża presja, bo oczy są skierowane właśnie na nas. Teraz najważniejsze, abyśmy wszystkie były gotowe do tego turnieju, a wtedy jestem przekonana, że nasze szanse wzrosną.

Kończąc tę rozmowę, chciałbym wrócić do sezonu ligowego. Po roku gry w Dynamie Moskwa powracasz do Turcji, do ekipy mistrzyń tego kraju, drużyny VakifBank SK.

– Tak, mówiąc szczerze, bardzo zależało mi na tym, by wrócić do Stambułu. Sezon spędzony w Moskwie zaliczam do udanych, ale było to też dla mnie duże wyzwanie. Trudno porównać rozgrywki ligowe w Rosji do czegokolwiek innego, choć mam już porównanie względem gry w innych krajach. Pogoda, duże dystanse i 5-8 godzinne loty to codzienność, dlatego gra tam wymaga ogromnego wysiłku. Czuję się dobrze, ale za moment będę miała też 35 lat i muszę brać to pod uwagę. Prawdę powiedziawszy nie mogłam uwierzyć w to, że mogę otrzymać propozycję od takiego klubu, jakim jest VakifBank. Jestem podekscytowana, nie mogę się doczekać sezonu, marzy mi się, aby powalczyć jeszcze o wygranie Ligi Mistrzyń…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-08-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved