Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Maja Łysiak: Powinno być znacznie lepiej

Maja Łysiak: Powinno być znacznie lepiej

fot. facebook.com/AZS.AWF.UKSW.WARSZAWA/

Siatkarki AZS-u AWF Warszawa rozpoczęły zmagania w II lidze od porażki z NOSiR-em Nowy Dwór Mazowiecki. Akademiczki ze stolicy liczą na to, że po lekcji zebranej w zeszłym sezonie na zapleczu ekstraklasy obecny sezon będzie dla nich obfitował w więcej okazji do radości. – Brakowało takiej ogranej i doświadczonej zawodniczki, która mogłaby nas jakoś wesprzeć. Teraz myślę, że będzie zupełnie inaczej, bo praktycznie wszystkie grałyśmy już w II lidze, większość z nas ma też epizod gry w I lidze – powiedziała Maja Łysiak, atakująca akademiczek z Warszawy.

Zeszły sezon nie był dla was udany, bo przegrałyście wszystkie mecze w I lidze, ale teraz ma być zupełnie inaczej. W II lidze odzyskacie dawny blask?



Maja Łysiak: – Myślę, że będzie lepiej przede wszystkim dlatego, że przez cały poprzedni sezon zbierałyśmy doświadczenie w I lidze. Pomimo tego, że nie szło nam fantastycznie, to wydaje mi się, że zarówno treningi, jak i lekcje, które zdobyłyśmy podczas tych przegranych meczów, mogą zaprocentować.  W tym sezonie mamy też bardzo ciekawy skład. Prawie połowa drużyny pozostała z nami, a jednak rywalizujemy w II lidze, więc klasa rywala jest inna.

Kolejne porażki z pewnością odbiły się na sferze mentalnej zespołu. Co oprócz tego nie zagrało tak, jakby mogło?

– Nie chcę się usprawiedliwiać, ale o tym, że zagramy na zapleczu ekstraklasy, zostałyśmy poinformowane bardzo późno. Nie do końca nasz skład mógł równać się z pozostałymi w I lidze, jednak połowa z nas to były studentki AWF-u, które normalnie uczęszczały na zajęcia i czasami zmęczone przychodziły na treningi. Brakowało takiej ogranej i doświadczonej zawodniczki, która mogłaby nas jakoś wesprzeć. Teraz myślę, że będzie zupełnie inaczej, bo praktycznie wszystkie grałyśmy już w II lidze, większość z nas ma też epizod gry w I lidze.

Zejście o poziom niżej jest dla ciebie okazją do odegrania pierwszoplanowej roli w zespole. Wcześniej w I lidze w Kaliszu czy nawet w minionym sezonie tych okazji do wykazania się nie miałaś zbyt dużo…

– W Kaliszu byłam tylko uzupełnieniem składu, wchodziłam tylko, kiedy w szóstce były jakieś „dziury” albo przypadki losowe. Natomiast bardzo dobrze czułam się w kaliskiej młodzieżówce. Niestety w miniony sezon nie najlepiej weszłam, źle to wyglądało też na treningach. Teraz powinno być znacznie lepiej, mamy nowego trenera (Piotr Najmowicz – przyp. red.) i myślę, że wszystko pozytywnie się ułoży.

Czy twoja decyzja o zmianie barw klubowych na warszawskie i wyprowadzce z rodzinnego miasta była podyktowana głównie względami edukacyjnymi?

– Nie do końca, ja wiedziałam też, że w Kaliszu ma być zbudowany bardzo mocny skład. Stąd też nie chciałam zostawać, dostałam takie informacje, że zostaną tam ściągnięte topowe zawodniczki, a ja nie chciałam stać w kwadracie. Tak naprawdę dopiero teraz MKS stał się taki mocny, ale mimo to nie żałuję tej decyzji. Po tamtym sezonie moje nastawienie było troszkę gorsze, ale teraz czuję, że zaczyna być coraz lepiej.

Początek sezonu nie jest dla was łatwy. Najpierw mecz z drużyną z Nowego Dworu Mazowieckiego, potem wyjazd do Legionowa. To są zespoły, które są uważane za faworytów waszej grupy…

– Tak, ale uważam, że jeśli na początek zagramy z tak mocnymi przeciwnikami, to później będzie nam się grało łatwiej. Zagrywka i blok powinny być naszą mocną stroną. Staramy się, żeby cechowała nas też cierpliwość i boiskowa mądrość, bo to jest kluczowe, abyśmy umieli powalczyć jak równy z równym z silniejszymi rywalami.

Jako studentki AWF-u traktujecie występy w lidze jako uzupełnienie zajęć, czy jest to dla was coś więcej i wiążecie z tym przyszłość?

– Wiele dziewczyn pozostało tutaj pewnie ze względu na studia, ale nie wyklucza to tego, że wszystkie traktujemy grę w klubie bardzo poważnie. Jeśli udałoby nam się awansować, a wszystkie bardzo tego pragniemy, to nie możemy tego dokonać inaczej, niż podchodząc do tego profesjonalnie.

Wcześniej mogliśmy obserwować Maję Łysiak na pozycji przyjmującej. Teraz jesteś podstawową atakującą drużyny. Skąd ta zmiana?

– Przed tym sezonem zmieniłam pozycję. Całe życie grałam na przyjęciu, ale w juniorkach nie miałyśmy innego wyjścia, byłam niezastąpiona. (uśmiech) Nie było innej dziewczyny, która zastąpiłaby na tej pozycji. Dlatego od początku byłam szkolona w tym kierunku, ale dostrzegam to, że o wiele lepiej czuję się jednak na ataku.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved