Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Magdalena Stysiak: Nie ma nawet takiej opcji, abym teraz wróciła do Włoch

Magdalena Stysiak: Nie ma nawet takiej opcji, abym teraz wróciła do Włoch

fot. Łukasz Krzywański

– Jeżeli nawet będziemy musiały wznowić rozgrywki, będzie podany konkretny termin ich rozpoczęcia. Na pewno nie stanie się to od razu. Będziemy potrzebować dwóch-trzech tygodni na powrót do treningów oraz do formy. Dopiero wtedy możemy zacząć grać. Nie ma nawet takiej opcji, abym teraz wróciła do Włoch, bo obecna sytuacja tam utrzymuje się na takim samym poziomie, czyli złym – przyznaje na łamach Przeglądu Sportowego siatkarka włoskiego Savino Del Bene Scandicci Magdalena Stysiak.

Na dniach poznamy decyzję władz Serie A co do przyszłości bieżącego sezonu. Który ze scenariuszy jest według pani najbardziej prawdopodobny? Czy to ten mówiący o całkowitym zakończeniu rozgrywek?



Magdalena Stysiak: Trudno powiedzieć, jednak patrząc na to, że igrzyska w Tokio zostały przełożone oraz że zmianie uległ termin rozgrywania Ligi Narodów, możliwe, że dokończymy sezon w wakacje, a następnie rozpoczniemy przygotowania do kolejnych rozgrywek. To jest dość prawdopodobny scenariusz, ale trzeba poczekać na oficjalną decyzję. Może się bowiem okazać, że władze ligi powiedzą: „Pas, nie gramy dalej”, a przecież każdy kij ma dwa końce. Jeśli tak się stanie, to co z zawodniczkami, które nie mają ważnych kontraktów na kolejny sezon albo chcą zmienić klub? Co wówczas stanie się z Ligą Mistrzyń, w której występuje też mój zespół? Zwłaszcza, że w najlepszej ósemce Champions League są dwie ekipy z Rosji oraz po trzy z Włoch i Turcji. Czekamy na informacje, co się wydarzy, bo sytuacja w Italii stała się naprawdę poważna. Jeśli będziemy grać dalej, to oczywiście najważniejsze będzie nasze zdrowie, a pieniądze zejdą na plan dalszy. Musimy być pewne tego, że jesteśmy bezpieczne, bo gramy nie tylko dla siebie, ale także dla kibiców, którzy wypełniają trybuny do ostatniego miejsca. Nie wiemy przecież, kto przychodzi na mecze.

Ostatnio zapewniała pani, że nie odmówi Jackowi Nawrockiemu powołania do kadry. Mimo obecnej sytuacji w Polsce i na świecie nadal jest pani zdeterminowana, aby stawić się na zgrupowanie przed Ligą Narodów?

– Tak, nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nie zrezygnuję z reprezentacji, bo jeszcze nic z nią nie wygrałam. Jestem młodą zawodniczką, która stawia sobie cele do realizacji. Nie zastanawiam się nad tym, czy w tym roku zagrać w reprezentacji, a w kolejnym zrobić sobie przerwę. Nie ma to znaczenia, czy chodzi o mistrzostwa świata, czy o sezon, w którym odbędzie się tylko Liga Narodów. Reprezentacja to reprezentacja, dlatego jestem gotowa stawić się na zgrupowanie.

Pierwsze decyzje dotyczące formuły tegorocznej Ligi Narodów pojawią się prawdopodobnie w okolicach Wielkanocy. Mówi się przede wszystkim o zredukowaniu imprezy do 12 zespołów i o jej skróceniu. Co pani na to?

– Na pewno byłoby łatwiej, ale i tak trzeba by było wsiąść w samolot i się przemieszczać. Zawsze też turnieje odbywają się w Azji, a jak wiemy w obecnej sytuacji myśl o podróży w tamte strony sprawia, że pojawiają się pewne obawy. Jeśli Liga Narodów się odbędzie, to i tak pod względem psychicznym ciężko nam będzie wsiąść w samolot i latać po całym świecie. Z drugiej strony bardzo chce się grać w reprezentacji, bo to zawsze jest zaszczyt. Poza tym jest to dla nas możliwość, aby spotkać się z koleżankami z innych drużyn, ma się też w sobie ducha rywalizacji. Pytanie tylko czy my i świat będziemy na to wszystko gotowi. Tak naprawdę obecnie nie wiadomo, czy w ogóle w tym roku zostanie rozegrany jakikolwiek turniej. Nikt nie był na to przygotowany, ale też nie dało się tego wszystkiego przewidzieć. Musimy czekać na rozwój sytuacji i być gotowe na każde rozwiązanie.

Jacek Nawrocki nie ukrywa, że w kadrze wciąż widzi panią na pozycji przyjmującej,bo to zwiększa siłę w ataku reprezentacji. Patrząc na to, że w przyszłości chce pani jednak występować tylko jako atakująca, wizja trenera kadry nadal będzie pani odpowiadać?

– W klubie rzeczywiście wiążę swoją przyszłość z pozycją atakującej, ale w reprezentacji zawsze można pozwolić sobie na zmianę. Każdy o tym wie, że możemy grać razem z Malwiną na boisku, a poza tym w zespole mamy moim zdaniem jedną z najlepszych libero w Europie, czyli Marię Stenzel. Wiem, że sobie poradzi, jeśli będzie musiała pokryć większość mojej części boiska, więc mogę skupić się przede wszystkim na atakowaniu. Jeśli jednak piłka będzie leciała w moją stronę, to sobie poradzę.

Debiut za granicą w jednej z najmocniejszych lig świata, kontuzja palca, epidemia koronawirusa, która może zakończyć sezon Serie A…

– …Świetny początek mojej zagranicznej przygody, nieprawdaż? Nie spodziewałam się, że tak się to wszystko potoczy, ale koronawirus to naprawdę poważna sprawa. Co do mojego palca, to więcej strachu i nagonki pojawiło się ze strony mediów. Mój klub bezzwłocznie zareagował, szybko przeszłam zabieg w prywatnej klinice, a rehabilitacja odbyła się błyskawicznie. Mogę powiedzieć, że mimo tych wszystkich przeciwności jestem zadowolona z tego sezonu.

Cały wywiad Katarzyny Paw w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved