Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Magdalena Saad: Celem są medale pod koniec sierpnia

Magdalena Saad: Celem są medale pod koniec sierpnia

fot. Plaża Gotyku

– Cierpliwie będę dalej trenować, podniosę jeszcze wyskok o parę centymetrów, żeby wyższe rywalki nie łapały mnie w bloku i nadal się dziwiły, co ten kurdupelek wyprawia – mówi Magdalena Saad. – Na razie jeszcze mnie łapią. To taki mój przekaż dla wszystkich – chcecie coś robić w życiu, to nie możecie się poddawać i róbcie to do końca, bo wszystko jest możliwe. Nawet jeśli inni wam mówią, że to niemożliwe – dodaje triumfatorka toruńskiej Plaży Gotyku.

Wygrałaś po raz kolejny Plażę Gotyku, ale chyba nie przyszło to łatwo. Mecz półfinałowy i finałowy wygrywałyście po tie-breakach.



Magdalena Saad:Oczywiście. Warunki są tutaj specyficzne, wiadomo było, że gra będzie nieco szybsza, bo piasek jest bardzo skoczny. Oczywiście grać trzeba wszędzie i umieć wygrywać, trzeba umieć się szybko przestawić, wyciągać wnioski. Faktycznie stracone dwa sety w decydujących meczach świadczą o wyrównanym poziomie tego turnieju. Niektóre pary ujawniły swoje aspiracje do walki o medale, np. para Tomala/Klocek, która doszła do finału i gra bardzo fajną, kombinacyjną siatkówkę. Dla nas to kolejny krok, aby wyciągnąć wnioski. Fajnie się wygrywa, ale celem są tak naprawdę medale pod koniec sierpnia, a teraz, gdy nie mamy szans na bieżące treningi, trenujemy, grając w turniejach. Biorąc pod uwagę ilość czasu razem spędzonego, jest naprawdę rewelacyjnie, szybko się komunikujemy między sobą i to sprawia, że wygrywamy. Umiejętności indywidualne to jedno, ale zgranie stanowi 60-70 procent siatkówki plażowej. I to zgranie wychodzi nam całkiem nieźle mimo braku wspólnych treningów. Turnieje nas weryfikują i ta nasza gra jest często jeszcze rwana – gramy bardzo fajne fragmenty, a po chwili oddajemy kilka głupich punktów. Czasem trzeba popełnić kilka błędów, żeby się na nich uczyć. Traktujemy to jako lekcję i nasz indywidualny test, wiemy, że nawet wygrywając, jest jeszcze miejsce na poprawę niektórych zagrań, by grać jeszcze lepiej. To mnie cieszy, bo daje nadzieję na nawiązanie walki i wygrywanie z parami kadrowymi.

W ostatnich spotkaniach toruńskiego turnieju zdecydowała lepsza kondycja i doświadczenie. Zgodzisz się z tą opinią?

– Tak, gdyby wejść głębiej w ten temat, to obie mamy taką charakterystykę, że mamy sporo mięśni, które potrzebują z kolei dużo tlenu. Kondycyjnie jesteśmy przygotowane dużo lepiej niż rywalki, co cieszy, bo nie trenowałyśmy aż tak dużo i mamy jeszcze w tym elemencie jakiś zapas. W momentach, gdy pojawiała się zadyszka, nasze mięśnie były na to przygotowane i zadziałały odpowiednio. To znów nasz duży plus, który daje nadzieję na przyszłość. Biorąc pod uwagę to wszystko i nasz potencjał, w mojej głowie kształtuje się taki obraz zespołu, który w tym sezonie może naprawdę wysoko zajść.

Jak ci się gra z Agatą Wawrzyńczyk, jak oceniasz ją jako boiskową partnerkę?

– Gramy razem dopiero drugi turniej, spędziłyśmy ze sobą dwa weekendy. Może to jeszcze za szybko na takie wnioski, ale czasem się spotyka ludzi, z którymi nadaje się na tych samych falach. Mam wrażenie, że z Agatą tak właśnie jest. Nie potrzebujemy zbyt wielu słów na boisku, mamy podobny styl komunikacji. Niektórzy za dużo mówią na boisku, inni za mało, jeszcze inni mówią o czymś innym, są nerwowi, a u nas jest o tyle fajnie, że obie nie jesteśmy nerwowe. Czy wygrywamy, czy przegrywamy, jest między nami jakaś chemia i nie potrzebujemy wielu słów, wystarczą gesty, rozumiemy swoją siatkówkę i swoje potrzeby. Do tego również prywatnie się dopasowałyśmy i zgrałyśmy w wielu aspektach życia, co było trochę niespodziewane dla mnie. To jeszcze bardziej mnie cieszy, bo oprócz super zawodniczki z ogromnymi możliwościami mam przy sobie wspaniałego człowieka – na wakacje nie można sobie wymarzyć lepszego towarzystwa.

Wszyscy się dziwią, jak nominalna libero może tak wysoko skakać na piasku i mocno atakować. Na czym polega ten fenomen, przecież nie trenujesz tego w sezonie halowym?

– Fenomen polega na tym, na czym u każdego sportowca, któremu kiedyś się zabroniło gra. Ciężka praca, nie jestem „talenciakiem”, od dziecka wmawiano mi, że nie będę grać, a ja się uparłam. Potrzebowałam tylko zbudowania masy mięśniowej. Do tego nie chciałam grać jako libero, bardzo chciałam wysoko skakać i odkąd odkryłam, że moją prawdziwą miłością jest siatkówka plażowa, nie miałam wyjścia, musiałam się tego nauczyć poprzez ciężkie treningi. Mimo swojego wieku wciąż ciężko pracuję, żeby zachować siłę mięśniową. Akurat moja specyfika mięśni pozwala mi na to i mam wrażenie, że jeszcze mogłabym wyżej. Czuję cały czas wewnętrzny niedosyt, bo to jeszcze nie jest ta siatkówka, którą bym chciała grać, ale dopiero co zeszłam na piasek i wiem, że to jeszcze nie ten moment. Cierpliwie będę dalej trenować, podniosę jeszcze wyskok o parę centymetrów, żeby wyższe rywalki nie łapały mnie w bloku i nadal się dziwiły, co ten kurdupelek wyprawia. Na razie jeszcze mnie łapią. To taki mój przekaz dla wszystkich – chcecie coś robić w życiu, to nie możecie się poddawać i róbcie to do końca, bo wszystko jest możliwe. Nawet jeśli inni wam mówią, że to niemożliwe.

Sezon halowy spędziłaś w Wiśle Warszawa, ale z tego co słychać, nie rezygnujesz do końca z hali i w przyszłym sezonie będzie cię można zobaczyć w rozgrywkach ligowych.

– Tak, w Wiśle spędziłam cztery ambitne lata, ale cel nie został do końca zrealizowany. Teraz skoncentruję się przede wszystkim na swojej firmie „The Rules”. Drugą strefą jest siatkówka, z której nie chcę rezygnować, bo bardzo lubię to robić. Żeby utrzymać ciało w odpowiedniej formie i tak musiałabym ćwiczyć, a jeśli mogę też połączyć to z zarabianiem, to robię to chętnie. Teraz przyszedł czas na spełnianie marzeń, będę grać na lewym skrzydle i pokażę wszystkim, że kurdupel może grać na lewym skrzydle i radzić sobie całkiem dobrze. Trochę obaw jest, bo moje życie się zmieni, ale wierzę w to głęboko. Chcę robić najlepsze ciuchy sportowe w kraju i chociaż ciągle się uczę, to już firma reprezentuje całkiem niezły poziom, ale idziemy do przodu i konsekwentnie będę do tego dążyć. Kiedyś to ja będę sponsorem na takim turnieju, bo to jest pasja. Już mi się serce kraje, gdy widzę koleżanki w moich ciuchach mówiące: „Są super”.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-06-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved