Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Maciej Pawliński: Zmniejszenie ligi byłoby krokiem wstecz

Maciej Pawliński: Zmniejszenie ligi byłoby krokiem wstecz

fot. Katarzyna Antczak

Sytuacja zarówno PlusLigi, jak i Orlen Ligi jest skomplikowana – z jednej strony mówi się o natłoku meczów, co jest szkodliwe dla reprezentacji, a z drugiej o konieczności ogrywania młodych zawodników. – Może pomogłoby otwarcie ligi lub surowsze przestrzeganie budżetu, które kluby powinny posiadać, jeśli chcą występować w rozgrywkach? Jest to fantazjowanie, rzecz jasna mogę się mylić, lecz nie wydaje mi się, żeby wszystkie punkty odnośnie do przystępowania do rozgrywek były równo traktowane – starał się postawić diagnozę przyjmujący MKS-u Będzin, Maciej Pawliński.

Ostatnio rozmawiałam z kapitan BKS-u Małgorzatą Lis i ona powiedziała, że główną przyczyną stopniowego spadku w tabeli niegdyś mistrzowskiego BKS-u jest nieinwestowanie w siatkówkę. Wzorem Orlen Ligi w PlusLidze także można obserwować rozszczepienie się tabeli na 10 zespołów, które mogą ze sobą wygrywać i 4, których zwycięstwa z czołówką byłyby określone mianem sensacji. Czy jako przyczynę tego stanu rzeczy wskazałby pan przede wszystkim czynniki finansowe?



Maciej Pawliński:Trochę się zgadzam z Małgorzatą, ponieważ nie można nie zauważyć, że pieniądze mają duże znaczenie. Kiedy się je ma, to można sobie pozwolić na bardziej wyrównany skład, klasowych zawodników, choć trzeba zauważyć, że mimo wszystko nie zawsze ma to przełożenie na finalny wynik. Zdarzają się przypadki, że mniejszym nakładem finansowym udaje się zbudować lepiej grający zespół, ale na pewno jest to dużo trudniejsze.

Właśnie, są takie perły, które udaje się zbudować w ten drugi sposób. Jedną z nich jest AZS Politechnika Warszawska sprzed dwóch sezonów, czyli team, który dysponował mniejszym budżetem niż chociażby rywale z Bydgoszczy, a dopiero na mecie rywalizacji utracił 5. pozycję. Nazwałby pan zarówno ten wynik, jak i sam zespół, w którym zresztą pan w tym czasie grał, ewenementem?

Może i budżet akademików z Warszawy nie był wtedy duży, ale mieliśmy kilku doświadczonych zawodników, więc trudno mówić o tym, że był to skład niezasługujący na tę lokatę. Na ataku występowali Adrian Gontariu i Paweł Adamajtis, na rozegraniu na początku był Paweł Woicki i Juraj Zat’ko, był także Marcin Nowak, a Michał Potera zajmował się defensywą… Solidnych siatkarzy było sporo.

Nie można temu zaprzeczyć, co nie zmienia faktu, że AZS do potentatów finansowych nigdy nie należał, a mimo to potrafił i nadal potrafi zaskakiwać.

Niestety, to prawda. Nie wiem, jak teraz jest z tym klubem, ponieważ nie mam kontaktu z zawodnikami, ale problemy finansowe były i nie można o tym zapomnieć.

Abstrahując od tego, ze względów finansowych to nie był klub, który przed tamtym sezonem określany był jako pretendent do 5. miejsca, o które walczył do samego końca. Tu warto postawić sobie pytanie: w takim razie kto lub co, skoro nie pieniądze, będące obecnie najczęściej wyznacznikiem sukcesu w sporcie, przyczyniło się do osiągnięcia dobrego wyniku?

Wydaje mi się, że to talent Jakuba Bednaruka w dobieraniu odpowiednich zawodników, w jego podejściu do pracy z grupą i sposobie prowadzenia treningów. Przez co najmniej dwa sezony klub z Warszawy zajmował stosunkowo wysokie lokaty, więc wydaje mi się, że to szkoleniowiec był wspólnym mianownikiem tego rodzaju sukcesu. Na pewno nie można mu odmówić umiejętności w tworzeniu kolektywu nawet wtedy, kiedy w drużynie nie było głośnych nazwisk, co przekładało się na przekonanie, że wszyscy w grupie czuli się ze sobą mocno związani.

Jaka więc jest recepta Macieja Pawlińskiego na zatarcie granic pomiędzy zespołami PlusLigi? Mimo tego, że przed 22. kolejką pomiędzy 10. a 11. ekipą było dziesięć oczek różnicy, czyli teoretycznie dystans był do odrobienia, to był to jednak dysonans dzielący ligę na część słabszą i mocniejszą.

Może pomogłoby otwarcie ligi lub surowsze przestrzeganie budżetu, które kluby powinny posiadać, jeśli chcą występować w rozgrywkach? Jest to fantazjowanie, rzecz jasna mogę się mylić, lecz nie wydaje mi się, żeby wszystkie punkty odnośnie do przystępowania do rozgrywek były równo traktowane.

A jak zapatrywałby się pan na rozwiązanie ograniczenia ligi do dziesięciu zespołów, które w równym stopniu miałby szansę na rywalizację ze sobą, więcej sił musiałyby wkładać w zaskoczenie świetnych rywali, poziom rozgrywek teoretycznie by rósł i nie byłoby sytuacji, kiedy lider widziałby, że do pokonania oponenta wystarczy mu korzystanie z dwóch opcji w ataku, a nie czterech?

Wydaje mi się, że pomniejszenie liczby zespołów do dziesięciu teamów byłoby jednak krokiem wstecz. Trzeba by się zastanowić nad innymi rozwiązaniami, które mogłyby pomóc w tej trudnej sytuacji, a nie wiązałyby się koniecznie z pomniejszeniem ligi. Im więcej zespołów, tym więcej szans dla zawodników, którzy normalnie nie mieliby okazji, żeby pokazać się w najwyższej klasie rozgrywkowej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved