Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Maciej Muzaj: Obciążenie jest duże

Maciej Muzaj: Obciążenie jest duże

fot. Aleksandra Twardowska

Maciej Muzaj po długim i ciężkim sezonie kadrowym udał się do zupełnie nowego otoczenia i nowej ligi, z zupełnie odmiennymi realiami. Liga rosyjska to jedna z najbardziej wymagających rozgrywek siatkarskich na świecie. O obecnej sytuacji i swojej dyspozycji atakujący reprezentacji Polski opowiedział w Super Expressie.

Postawiono przed wami konkretny cel na ten sezon?



Maciej Muzaj: Była mowa o awansie do play-off. Chciałbym, żeby zespół osiągnął najlepszy wynik w historii klubu, czyli dotarł do strefy medalowej. W Surgucie nigdy nie było podium Superligi. To obiektywnie będzie ciężkie, ale zamierzam o to walczyć. A ja poza wszystkim cieszę się także z tego, że polski szlak mam tutaj w pewien sposób przetarty. Przecież poza „Kadziem” grał w Gazpromie także między innymi Robert Prygiel, którego do dziś bardzo miło wspominają w klubie.

Jesteś w dobrej formie po sezonie w reprezentacji. Na ile to się dzieje z rozpędu, a na ile obawiasz się, że może nadejść kryzys związany z obciążeniami kadrowymi?

Biologii nie oszukam. Taki moment musi przyjść. Jedyne, co można zrobić, to starać się załagodzić skutki, tak by to nie było zbytnio widoczne, to kwestia diety, odpoczynku, masaży, regeneracji i mądrego treningu siłowego. Czuję trochę w kościach sezon kadrowy, a do tego w Rosji atakuję w jednym meczu tyle, co wcześniej w trzech. To obciążenie jest duże.

W końcu zagrałeś ponad 30 meczów w kadrze, najwięcej ze wszystkich siatkarzy.

Dzięki rotacjom w składzie nie odczuwałem tego w jakiś skrajny sposób. Oczywiście to nie tak, że miałem latem wakacje, ale trener Heynen mocno dba o to, żebyśmy w dobrej formie przystąpili do sezonu ligowego. Powtarza często, że pieniądze zarabiamy w klubach, to jest nasze życie i utrzymanie i że będzie robił wszystko, byśmy wracali do pracy i mogli grać na swoim poziomie. Były momenty ciężkich treningów, jak w Zakopanem czy Arłamowie, ale później Vital schodził z obciążeń, liczyła się dyspozycja na meczach. Gdy były jakieś drobne urazy, to odpuszczał, byśmy wszyscy byli zdrowi. Mimo że grałem w tylu meczach, to uważam, że mógłbym się czuć gorzej, gdyby to był inny trener. Inna sprawa, że nie byłem pierwszą opcją w ataku i zagrywałem serwis typu flot, a to też pozwalało uniknąć nadmiernych obciążeń.

 Do Rosji raczej nie sprowadzono cię, byś atakował mało i nie zagrywał z wyskoku…

No tak, tu ostatnio dostałem prawie 60 piłek w ataku. Gdy w pierwszych meczach kilka razy zaserwowałem flota, to prezesowi, delikatnie mówiąc, nie do końca się to podobało. W Rosji trzeba serwować mocno, tym bardziej że mam być liderem tego zespołu. W kadrze moje lżejsze zagrywki miały uzasadnienie taktyczne, tutaj jest inaczej.

Sezon 2019 był przełomowy dla ciebie w reprezentacji Polski?

Bez dwóch zdań. Przytrafiła się kontuzja Bartka Kurka i ja na tym poniekąd skorzystałem, bo zrobiło się jedno miejsce więcej wśród atakujących. Trener stawiał na mnie. Sam czuję się pewniej i sądzę, że drużyna także czuje się pewniej ze mną na parkiecie niż jeszcze rok wcześniej. To przychodzi z czasem, trzeba swoje rozegrać na najwyższym poziomie, żeby czuć się komfortowo i grać lepiej. Cieszę się, że miałem okazję tyle czasu spędzać na boisku, bo moim celem jest walka o występ na igrzyskach. Do formy wraca Kurek, bo z jego plecami jest już dobrze. Mam nadzieję, że w całej grupie atakujących będziemy rywalizować o miejsce w składzie na Tokio w przyszłym roku.

Cała rozmowa Marka Żochowskiego w serwisie SE.pl

źródło: se.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved