Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Maciej Madej: Kilka punktów więcej było do zdobycia

Maciej Madej: Kilka punktów więcej było do zdobycia

fot. Franz Atteneder

W Austrii zakończyła się już faza zasadnicza i już niebawem zacznie się play-off. W ćwierćfinale trzeci po rundzie zasadniczej SG Raiffeisen Waldviertel zmierzy się z ekipą z Klagenfurtu i będzie zdecydowanym faworytem, a potem w ewentualnym półfinale czeka już główny faworyt całej ligi, Hypo Tirol Innsbruck. W rozmowie ze Strefą Siatkówki pierwszą część sezonu w wykonaniu SG Raiffeisen Waldviertel ocenił Maciej Madej. Rozgrywający mówi także o zbliżającej się fazie play-off.

Trzecie miejsce po fazie zasadniczej z dorobkiem 39 punktów to dla was satysfakcjonujący wynik?

Maciej Madej: – Na pewno dla nas jako drużyny i dla całego klubu jest to wręcz wynik wspaniały. Nigdy dotąd zespołowi z Waldviertel nie udało się zdobyć tylu punktów w rundzie zasadniczej, więc jest to swego rodzaju rekord klubu. Osobiście jednak uważam, że jeszcze kilka punktów więcej było dla nas do zdobycia, ale każda drużyna w każdej lidze gubi punkty tam, gdzie się nie powinno, więc nie robię z tego tragedii.



Czy można powiedzieć, że SK Posojilnica Aich/Dob i Hypo Tirol Innsbruck są na dzień dzisiejszy zespołami odbiegającymi poziomem od reszty stawki?

Bez wątpienia drużyna Hypo Tirol jest poziom wyżej niż kolejne zespoły. Natomiast zespół Posojilnicy odbiega od pozostałej reszty stawki tak samo jak i nasz. Martwi to, że w bezpośrednim pojedynku z nimi nie potrafimy zagrać swojej siatkówki, tylko występuje totalny paraliż. Nie będzie nam dane niestety ze sobą zagrać w ewentualnym półfinale, a szkoda. Nie lubię rozwiązań pozasportowych, a oni tak właśnie zajęli pierwsze miejsce na koniec rundy zasadniczej (wpadka dopingowa rosyjskiego zawodnika Hypo Tirol Innsbruck i kara odjęcia pięciu punktów dla tej drużyny – przyp. red.).

Co według ciebie należy poprawić w grze zespołu przed meczami ćwierćfinałowymi z VBK Wörther-See-Löwen Klagenfurt?

– Mimo tego, że do tej pory zespół z Klagenfurtu nie sprawiał nam większych kłopotów i wygraliśmy dwa mecze bez straty seta, to aby grało nam się z nim łatwiej, pracujemy teraz dużo nad blokiem i obroną. Wciąż mamy w tych elementach „dziurę”, którą trzeba załatać.

Jak możesz scharakteryzować rywala, z którym powalczycie o czołową czwórkę i możliwość walki z Hypo Tirol Innsbruck Jana Króla?

– Chłopaki z Klagenfurtu są dla mnie o tyle ewenementem, że praktycznie wszyscy z nich to siatkarze plażowi. Co za tym idzie dysponują bardzo dobrą techniką ataku i wręcz fenomenalną obroną. Potrafią być naprawdę irytujący dla blokujących i atakujących. De facto trzysetowy mecz potrafi być naprawdę męczący, jeśli postawią twarde warunki, bo akcje trwają po kilkanaście sekund.

Ostatni mecz ligowy rozegraliście na początku lutego, a pierwszy mecz z Klagenfurtem dopiero 22.02. Według ciebie więcej jest plusów czy minusów takiej długiej przerwy?

– Ta przerwa na pewno pozwoli nam się lepiej przygotować pod przeciwnika taktycznie. Nie myślimy na razie o meczach z Innsbruckiem, chociaż doskonale wiemy, że jest to nasz obowiązek, aby w półfinale się znaleźć. Więc uważam, że ta przerwa na pewno bardzo nam pomoże. Z drugiej strony to już nie możemy się doczekać meczu, a strasznie się nam ten czas ciągnie.

Jak został zaplanowany przez trenera czas pomiędzy tymi meczami?

– Poświęciliśmy cały ten okres tylko na treningi. Tak jak wspominałem, bardzo skupiamy uwagę na bloku i obronie i te dwa elementy szlifujemy w największym stopniu. Weekendy natomiast dostawaliśmy zupełnie wolne na odpoczynek, więc do żadnych meczów sparingowych nie doszło. Wewnętrznie na pewno rozegramy między sobą jakiś mały sparing na dogranie tego wszystkiego i na 22.02 będziemy w pełni gotowości.

Do ćwierćfinału przystąpicie w roli faworyta. Według ciebie łatwiej jest startować właśnie z tej pozycji czy jednak z perspektywy zespołu liczącego na niespodziankę i nie mającego nic do stracenia?

– Mówi się, że faworyt musi, a drugi zespół tylko może. Ja się z tym w zupełności zgadzam, natomiast my nie czujemy jakiejkolwiek presji, ponieważ jest to tak naprawdę tylko ćwierćfinał, gdzie trzeba wyjść i zrobić swoje, nic więcej. Jeśli chodzi o bycie tą drugą drużyną, to najlepszym przykładem są nasze pojedynki z Hypo Tirol Innsbruck. Nie oszukujmy się, to właśnie ta drużyna jest faworytem każdego meczu w tej lidze. Uważam, że drużyny grające przeciwko niemu i przeciwko każdemu faworytowi na świecie mogą zdziałać cokolwiek tylko wtedy, kiedy w to wierzą. W dużej mierze jednak już w szatni przegrywają mecze. Ja mam ambicje, aby ogrywać najlepszych – ale jak się już przekonałem, nie każdy je ma.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved