Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Maciej Kołodziejczyk: Mieliśmy swoje szanse

Maciej Kołodziejczyk: Mieliśmy swoje szanse

fot. Grzegorz Winnicki

 – Mieliśmy swoje szanse, ale jak się gra z takim zespołem, jak Stal Nysa i ich się nie wykorzystuje, to nie ma możliwości, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Chłopakom na pewno nie można odmówić walki i serducha. Dali z siebie wszystko  – powiedział po meczu ze Stalą Nysa opiekun LUK Politechniki Lublin, Maciej Kołodziejczyk. – Na pewno w tym meczu byliśmy lepsi w takich elementach, jak atak, blok, co pokazują liczby – dodał trener Stali Nysa, Krzysztof Stelmach.

Trener Kołodziejczyk chwalił po meczu swoich siatkarzy za  walkę, ale żałował straconych szans. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że zespół z Nysy jest niezwykle groźny i trzeba wznieść się na wyżyny, jeżeli chcemy wywieźć jakieś punkty. Mieliśmy swoje szanse, ale jak się gra z takim zespołem, jak Stal Nysa i ich się nie wykorzystuje, to nie ma możliwości, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Chłopakom na pewno nie można odmówić walki i serducha. Dali z siebie wszystko. Te niewykorzystane szansę, które sobie stworzyliśmy dają dużo do myślenia i musimy sobie powiedzieć kilka męskich słów. Jeżeli chce się wygrywać z najlepszymi nie możemy przechodzić obok prostych akcji – ocenił. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że grając miękko z chłopakami z Nysy trudno będzie cokolwiek ugrać, jeżeli będą odgrywać do siatki i wyprowadzać akcje z perfekcyjnego przyjęcia. Założenie było takie, żeby zaryzykować zagrywką i nie wstrzymywać ręki w ataku.Niestety w pierwszym secie nie dało to efektu. Popełniliśmy 10 błędów, a rywal tego nie wybacza. W drugim secie wyglądało to już poprawnie, myślę, że zrobiliśmy trochę krzywdy rywalom. Wypuściliśmy jednak końcówkę, mieliśmy swoje szanse, były kontry, gdzieś tam uciekło nam parę prostych piłek, co nie powinno mieć miejsca – dodał Maciej Kołodziejczyk.



W podobnym tonie wypowiadał się także Damian Wierzbicki. – Niedosyt jest wielki. Do momentu ok 20:20 graliśmy dobrze, a potem rywal nam odskoczył. W takim meczu jak że Stalą Nysa nie możemy robić czegoś takiego jak przykładowo w drugim secie nie wykorzystaliśmy żadnej z sześciu kontr, rozdaliśmy wszystko rywalowi. Takie sytuacje się mszczą. Wykorzystując te kontry prowadzilibyśmy np. 20:15 lub wyżej i moglibyśmy kontrolować przebieg seta – przyznał atakujący. To była druga porażka beniaminka w sezonie.  – Być może za dużo od siebie wymagamy, może trzeba nieco zluzować, stonować nastroje. Każdy z nas jest ambitny i założyliśmy sobie wielkie plany na ten sezon. Na razie mamy trudne początki. Może płacimy frycowe jako beniaminek, ale każdy wie, że jesteśmy nim tylko z nazwy. Mam nadzieję, że znajdziemy w końcu rywala, który nas przełamie i się rozpędzimy. Musi coś w końcu zaskoczyć – przyznał.

Pełen szacunku dla rywala jest Krzysztof Stelmach. – Graliśmy z beniaminkiem, ale jest to drużyna złożona z doświadczonych zawodników. Nie powiem, że się obawialiśmy, ale wiedzieliśmy, że jest to zespół, który może nam napsuć krwi. Pierwszy set zadecydował, graliśmy punkt za punkt, ale potem dojechaliśmy przeciwnikom na dwa, trzy punkty i wtedy nam się łatwiej grało – powiedział szkoleniowiec Stali Nysa. – Na pewno w tym meczu byliśmy lepsi w takich elementach, jak atak, blok, co pokazują liczby. Np. rywale zablokowali nas 2 razy, my ich 11 w trzech setach. Oprócz drugiego seta funkcjonowało też przyjęcie.  W nim na 19 piłek przyjęliśmy dobrze tylko jedną, czy dwie. Chyba pierwszy raz mi się takie coś zdarzyło. Po weekendzie zaczęli przyjmować tak, jak potrafią i na pewno nam to ułatwiło grę. Cieszymy się z tych trzech punktów, teraz mamy kolejny mecz. Jedziemy do Tomaszowa Mazowieckiego i patrzymy na to, co przed nami – dodał.

Jest to beniaminek tylko na papierze. Są tam zawodnicy, którzy już nie pierwszy sezon grają w pierwszej lidze. Z tego co pamiętam zawsze niewygodnie się przeciwko nim grało, potrafili pokazać charakter. Od pierwszego seta zaskoczyli na nas i pokazali , że będą grać jak równy z równym  – mówił po wygranym meczu atakujący Stali, Bartosz Krzysiek. Dobrze realizowaliśmy nasze założenia, Patryk Szczurek potrafił dobrze poprowadzić naszą grę. Akcje były na tyle urozmaicone, że mogły się podobać kibicom. Trzeba przyznać, że dobrze weszliśmy w sezon, osiem tygodni przygotowań wydawały się idealnym czasem, by wejść w sezon. To, że mamy wyrównany skład jest naszym atutem. Dwie pierwsze kolejki graliśmy wprawdzie jednym składem, ale na pewno każdy z nas pojawi się na boisku –  analizował zawodnik.

źródło: inf. własna, tv.pls.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved