Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME M, gr. B: Niemcy bez straty seta w starciu ze Słowacją, Serbowie wyraźnie lepsi od Belgów

ME M, gr. B: Niemcy bez straty seta w starciu ze Słowacją, Serbowie wyraźnie lepsi od Belgów

fot. cev.eu

W rywalizacji grupy B siatkarze reprezentacji Niemiec w dwóch pierwszych setach dopiero w końcówce przechylali szalę zwycięstwa na swoją korzyść w starciu ze Słowacją. W trzeciej odsłonie gracze Andrei Gianiego kontrolowali już wydarzenia na parkiecie i triumfowali 3:0. W drugim meczu Belgowie zmierzyli się z Serbami i nie byli w stanie przeciwstawić się podopiecznym Slobodana Kovaca, przegrywając 0:3. 

Lepiej w spotkanie weszli Słowacy, którzy po zagraniu Petera Michaloviča prowadzili 3:1. Szybko jednak Denis Kaliberda odpowiedział dobrym atakiem, doprowadzając tym samym do wyrównania. Dobry fragment gry Mateja Pátaka w bloku oraz polu serwisowym sprawił, że zrobiło się 10:5, ale całą przewagę nasi południowi sąsiedzi roztrwonili w dwóch ustawieniach. Duża w tym zasługa ich samych, gdyż zaczęli popełniać sporą ilość błędów własnych. Od tego momentu prowadzenie przechodziło raz na jedną, raz na drugą drużynę. Decydujący dla losów tego seta okazał się element bloku. Kiedy Simon Hirsch zablokował po raz pierwszy, było 20:18, a po dołożeniu dwóch kolejnych przez Marcusa Böhme – 22:19. Do końca premierowej odsłony spotkania niewiele już się zmieniło. Wprawdzie po uderzeniu Pátaka różnica nieco zmalała, ale podopiecznym Andreja Kravárika zabrakło już czasu na doprowadzenie do remisu (25:23).



Od początku drugiej partii punkty były zdobywane naprzemiennie i żadna z drużyn nie potrafiła sobie wypracować choćby dwupunktowej przewagi. Po bloku Šimona Krajčoviča po raz pierwszy na prowadzenie wyszli Słowacy (8:7), a po kolejnym – tym razem Petera Michaloviča było już 10:8. Od tego momentu nie potrafili skończyć swoich dwóch akcji pod rząd, co od razu przełożyło się na stratę całej przewagi. Ponownie rozpoczęła się gra punkt za punkt, do czasu ustawienia kolejnego bloku. Kiedy Matej Pátak zatrzymał niemieckiego atakującego, na tablicy wyników było 15:17. Element ten działał w obu ekipach bez zarzutu i wszystkie najważniejsze akcje były wygrywane właśnie w ten sposób. Nie inaczej było kiedy zawodnicy Andrei Gianiego doprowadzili do wyrównania po 22. As serwisowy Christiana Fromma pozwolił im wyjść na jednopunktowe prowadzenie, ale wszystko miało rozstrzygnąć się w grze na przewagi. W niej zawodnik ten ponownie popisał się dobrym zagraniem w polu serwisowym i po bardzo emocjonującym secie to wicemistrzowie Europy mogli się cieszyć z wygranej 30:28.

Niemiecka ekipa podbudowana zwycięstwem w poprzedniej partii kolejnego seta rozpoczęła od mocnego uderzenia (8:3). Aby tradycji stało się zadość całą przewagę uzyskali dzięki dobremu czytaniu gry słowackich atakujących i zatrzymywaniu ich blokiem. Dodatkowo kiedy Šimon Krajčovič nie trafił w boisko, różnica ta wzrosła jeszcze do sześciu ,,oczek” i utrzymywała się przez dłuższy czas. Dopiero wykorzystany kontratak przez Christiana Fromma oraz blok Simona Hirscha dodatkowo ją zwiększył (17:9). Słowacy próbowali niwelować dzielącą obie ekipy różnicę, ale z biegiem trwania seta sami przestawali wierzyć, że są w stanie jeszcze cokolwiek ugrać, a ich gra sypała się z każdą akcją. Autowy atak Mateja Pátaka był tylko tego potwierdzeniem. Wprawdzie w samej końcówce mieli dwa krótkie zrywy, które zmniejszyły nieco rozmiar porażki, ale nie zdołały jej całkowicie uniknąć. Całe spotkanie zakończył udany atak Simona Hirscha, dzięki czemu srebrni medaliści poprzednich mistrzostw mogli cieszyć się z awansu do kolejnej rundy. Ekipa Kravárika zakończyła już fazę grupową i w dalszym ciągu musi o to drżeć, jednak teraz już wszystko zależy od ich rywali.

Niemcy – Słowacja 3:0
(25:23, 30:28, 25:19)

Składy zespołów:
Niemcy: Fromm (15), Krick (11), Kaliberda (12), Bohme (6), Kampa (1), Hirsch (15), Zenger (libero) oraz Reichert, Schott, Karlitzek (1) i Baxpohler
Słowacja: Michalović (9), Krisko (9), Ondrobić (3), Patak (17), Krajcović (8), Zatko (1), Vitko (libero) oraz Palgut, Gavenda (2), Ingat (libero) oraz Firkal (1)


Blok Marko Podraščanina oraz wykorzystany kontratak przez Uroša Kovačevića pozwolił Serbom objąć prowadzenie 4:2, które powiększyło się do trzech ,,oczek” po autowym zagraniu Simona Van De Voorde. Błędy własne gospodarzy sprawiały, że oddawali punkty za darmo i nie potrafili zbliżyć się do swoich przeciwników. Dodatkowo całkowicie utknęli w jednym ustawieniu i nie mogli zrobić przejścia przez pięć akcji z rzędu (5:12). Czas wzięty przez trenera Brechta Van Kerckhove na niewiele się zdał, gdyż Serbowie bardzo dobrze sobie radzili w ataku. Dopiero dwa skuteczne bloki ustawione kolejno przez Van De Voorde oraz Sama Deroo spowodowały, że patrząc z ich punktu widzenia to wynik prezentował się trochę lepiej (14:17). Wprawdzie po tym jak Deroo trafił w pomarańczowe, różnica wynosiła już tylko dwa ,,oczka”, ale kiedy Srećko Lisinac nie dał się ograć na siatce, stało się jasne, że to zawodnicy Slobodana Kovača wygrają tą partię. ,,Krótka” w wykonaniu Lisinaca była ostatnią akcją w pierwszej części meczu (19:25).

Trzy pierwsze akcje drugiej partii padły łupem Serbów. Prowadzenie to utrzymywało się dłuższą chwilę, gdyż rozpoczęła się gra punkt za punkt i dopiero blok Simona Van De Voorde zniwelował nieco tą stratę (7:8). Chwilę później podopieczni Kovača już przegrywali. Przy tak wyrównanym secie moment nieuwagi i błąd techniczny kosztował ich sporo. Kolejny blok Van De Voorde i na tablicy wyników było 13:11. Po chwilowym przestoju jaki przytrafił się brązowym medalistom poprzednich mistrzostw Europy ponownie wzięli się za odrabianie strat i momentalnie im się to udało. Szczególnie aktywny był Uroš Kovačević, który szalał na skrzydle, w efekcie czego zrobiło się 19:14. Wejście na boisko Igora Grobelnego odmieniło nieco grę gospodarzy. Zawodnik ten zanotował 100% skuteczność w ataku, dodał dobry blok, dzięki czemu Belgowie zbliżyli się do swoich przeciwników. Zryw nastąpił jednak za późno i autowym serwisie Hendrika Tuerlinckxa Serbowie prowadzili już 2:0.

Belgowie dobrze grali zwłaszcza blokiem. To tym elementem Bram van den Dries wypracował im dwupunktowe prowadzenie, którego ponownie nie potrafili zbyt długo utrzymać. Całą przewagę roztrwonili przy serwisie Aleksandara Atanasijevicia. Zawodnik ten wziął ciężar zdobywania punktów na siebie, gdyż błyszczał nie tylko w polu serwisowym, ale także w ataku (11:9:). Miał nawet wystawioną piłkę na 15:10, ale nie trafił w boisko przez co było 11:14. Nikola Jovović miał duży komfort, gdyż wszyscy jego koledzy byli skuteczni i mógł swobodnie grać każdą strefą. Gospodarze natomiast z każdą przegraną akcją zaczynali przestawać wierzyć, że mogą powalczyć z lepiej dysponowanym rywalem. Ratowali się tylko blokiem, ale to nie wystarczyło (16:19). Dwa dobre ataki Uroša Kovačevica oraz as serwisowy Marko Ivovicia całkowicie przesądzały o wygranej Serbów. Całe spotkanie zakończył Igor Grobelny myląc się w polu serwisowym. Belgowie zdołali ugrać w tej partii tylko 19 ,,oczek”. Podopieczni Kovača tym zwycięstwem zapewnili sobie za to pierwsze miejsce w grupie.

Belgia – Serbia 0:3
(19:25, 21:25, 19:25)

Składy zespołów:
Belgia: Tuerlinckx (4), Deroo (13), D’Hulst, Van De Voorde (3), Rousseaux (3), Coolman (4), Stuer (libero) oraz Van Den Dries (9), Valkiers, Grobelny (7), Ribbens (libero), Baetens i Van De Velde (3)
Serbia: Kovacević (13), Petrić (6), Jovović (2), Atanasijević (18), Podrascanian (7), Lisinac (7), Majstrorović (libero) oraz Peković (libero), Luburić i Ivović (4)

Zobacz również:
wyniki i tabela gr. B mistrzostw Europy mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved