Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME M, gr. B: Hiszpania lepsza w meczu outsiderów; Belgia rozprawiła się ze Słowacją

ME M, gr. B: Hiszpania lepsza w meczu outsiderów; Belgia rozprawiła się ze Słowacją

fot. cev.eu

Pojedynek Austrii z Hiszpanią był starciem dwóch najsłabszych zespołów grupy B mistrzostw Europy. Choć oba zespoły nie są siatkarskimi potentatami, to jednak w meczu między sobą formacje dały bardzo wyrównane widowisko, zakończone tie-breakiem. Ostatecznie nieco lepsi na parkiecie okazali się zawodnicy Hiszpanii. W drugim spotkaniu, jakie odbyło się na parkiecie w Brukseli, gospodarze grupy dość pewnie pokonali Słowację.

Po punktowym bloku Jorge Fernándeza Valcárcela Hiszpanie wyszli na prowadzenie 5:3. Dodatkowo kiedy kontratak wykorzystał Andres Jesus Villena różnica ta jeszcze wzrosła. Straty te szybko zostały zniwelowane po punktowej zagrywce Petera Wohlfahrtstättera i dobrym zagraniu Thomasa Zassa (8:8). ,,Czapa” Alexandera Bergera po raz pierwszy w tym spotkaniu pozwoliła ekipie Michaela Warma uzyskać przewagę, którą powiększyli po nie trafieniu w pomarańczowe przez Fernándeza Valcárcela. Zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego w tym fragmencie seta przestała kończyć piłki i tylko element bloku pozwolił im cały czas utrzymywać się w okolicach remisu (15:15). Drużyna prowadząca zmieniała się często i do końca nie było wiadomo, kto ostatecznie lepiej otworzy ten mecz. Nieudany atak Bergera oraz kolejny blok po stronie Hiszpanów sprawił, że to oni uzyskali trzy ,,oczka” więcej i ostatecznie po uderzeniu Víctora Rodrígueza Péreza zwyciężyli 25:23.



Pomimo szybkiego wyjścia Hiszpanów na prowadzenie 3:1 nie zdołali go długo utrzymać. Wobec powyższego przystąpili ponownie do wypracowywania sobie przewagi i po raz kolejny dzięki skutecznemu blokowi im się to udało. Punkty w tym fragmencie seta były zdobywane seriami, a każda ,,ucieczka” była natychmiastowo odrabiana. Po austriackiej stronie ciężar gry na siebie wziął Zass, który był wyróżniającym się zawodnikiem w tym pojedynku. Jednak to zagrania Juana Manuela Gonzáleza dawały Hiszpanom trzypunktową przewagę. Ich przeciwnicy zbliżali się powoli, ale dzięki asom serwisowym nie tylko osiągnęli cel, ale udało im się także objąć prowadzenie. Do końca drugiej partii gra toczyła się punkt za punkt. Końcówkę dobrze rozegrali zawodnicy Fernando Muñoza Beníteza, którzy zapunktowali trzykrotnie pod rząd, co sprawiło, że zwycięzcę miała wyłonić gra na przewagi. W niej lepiej poradzili sobie Austriacy i to oni ostatecznie doprowadzili do wyrównania w całym meczu.

Trzecia część spotkania miała bardzo podobny przebieg jak poprzednia. Zaczęła się od trzypunktowego prowadzenia Hiszpanów, ale dobre zagrania Zassa pozwoliły Austriakom nawiązać kontakt punktowy (7:8). Błędy własne ich rywali doprowadziły do remisu. Ponownie gra toczyła się punkt za punkt i dopiero kolejny blok, tym razem Maximilian Thaller dawał minimalną przewagę zawodnikom Warma, którą roztrwonili już dwie akcje później. Przewidzenie zwycięzcy całego seta, ale i meczu było niezwykle trudne, gdyż oba zespoły prezentowały cały czas zbliżony poziom gry. Dobrze działał element bloku, co niejednokrotnie było spowodowane dobrym czytaniem gry rozgrywających. Decydujący dla losów tego seta okazał się blok Augusto Colito, co sprawiło, że na tablicy wyników zrobiło się 21:23. Jak się później okazało zawodnik ten powtórzył ten element kilka akcji później, dzięki czemu to Hiszpanie wyszli na prowadzenie w całym spotkaniu 2:1.

Czwarty set był jeszcze bardziej wyrównany niż poprzednie. Hiszpanie pomimo gorszego ataku cały czas ratowali się ustawiając skuteczne bloki, dzięki czemu gra cały czas oscylowała w granicach remisu. Na pierwsze dwupunktowe prowadzenie udało się wyjść Hiszpanom po ustawieniu ,,ściany” w wykonaniu Alejandro Vigila (11:13). Nie cieszyli się z niego długo, gdyż tym samym elementem odpowiedział Zass, co doprowadziło do remisu po 14. Zawodnicy Beníteza powtórzyli próbę podwyższenia przewagi do dwóch ,,oczek”, ale po raz kolejny szybko ją roztrwonili własną pomyłką. Aby tradycji stało się za dość wygrane akcje po 20 punktach miały zadecydować o losach tego meczu. Przekroczenie linii trzeciego metra przez Rodrígueza Péreza oraz blok Wohlfahrtstättera sprawiły, że zrobiło się 22:20. Wprawdzie Austriacy zdołali jeszcze wyrównać, ale ostatecznie po wykorzystaniu kontrataku przez Wohlfahrtstättera o zwycięzcy miał zadecydować tie-break.

Po czterech partiach imponująco wyglądali Hiszpanie w elemencie bloku, w którym zdobyli aż szesnaście ,,oczek”. To właśnie jego dobre ustawienie pozwoliło im wypracować sobie pierwsze dwupunktowe prowadzenie w tie-breaku, którego po raz kolejny nie potrafili utrzymać (6:6). Kontratak w wykonaniu Jesusa Villeny sprawił, że zawodnicy zmieniali strony boiska przy wyniku 6:8. Dodatkowo Rodríguez Pérez podwyższył je do trzech ,,oczek”. Różnica ta przy tak wyrównanym meczu mogła się okazać wystarczającą do zwycięstwa w całym spotkaniu. Tym razem Hiszpanie nie dali się dogonić i po skończonym ataku przez Miguela Ángela Fornésa wygrali 3:2 notując pierwsze zwycięstwo na swoim koncie podczas tych mistrzostw.

Austria – Hiszpania 2:3
(23:25, 28:26, 23:25, 25:23, 11:15)

Składy drużyn:
Austria: Wohlfahrtstätter (7), Menner (1), Zass (30), Berger (16), Thaller (4), Jurkovics (7), Kroiss (libero), Ringseis (libero) oraz Landfahrer (3), Kronthaler, Tröthann (2), Tusch, Grabmüller i Ibrahimović (5)
Hiszpania: De Haro (1), Rodríguez Pérez (12), Fernández Valcárcel (4), Villena (24), Ángel Fornés (9), González (17), Gamiz (libero) oraz Colito (4), Ramon, Vigil (4), Fernandez-Echevarria (2) i Ferrera


Po asie serwisowym Petera Ondroviča Słoweńcy wyszli na prowadzenie 6:4, ale stan taki nie utrzymywał się długo, gdyż Tomáš Kriško nie trafił w boisko, co sprawiło, że na tablicy wyników było po 8. To właśnie błędy własne powodowały, że goście oddawali swoim rywalom sporą ilość punktów za darmo. Pomyłka Petera Michaloviča  oraz dobry blok Sama Deroo pozwoliły uzyskać dwupunktową przewagę Belgom. Podopieczni Andreja Kravárika nie tylko nie potrafili odrobić straty, ale po kolejnym błędzie technicznym przegrywali już 15:18. Wykorzystany kontratak przez Kriško dawał im jeszcze nadzieję na powalczenie w końcówce seta o jego wygranie. Kiedy wydawało się, że są już blisko swoich rywali ponownie zaczęli się mylić (17:20), a dodatkowo nie poradzili sobie z zagraniem Hendrika Tuerlinckxa. Po raz kolejny sygnał do ataku dał Kriško posyłając asa serwisowego, a Juraj Zaťko swoimi blokami doprowadził do wyrównania (21:21). Belgowie nie potrafili zrobić przejścia i dopiero autowe uderzenie Tuerlinckxa przerwało tą ich serię. Ostatecznie po punktowym serwisie Stijna D’Hulsta zwyciężyli 25:23, jednak nie przyszło im to łatwo.

Dwa dobre bloki niewidocznego do tej pory Simona Van De Voorde sprawiły, że Belgowie wyszli na prowadzenie 5:3, a kiedy dołożył kolejny – nawet 7:4. Wprawdzie ich rywale starali się odrobić straty, ale nawet po ich zmniejszeniu nie potrafili dogonić gospodarzy. Dodatkowo utknęli w jednym ustawieniu, w którym stracili aż cztery punkty z rzędu. Ich największym problemem w tym fragmencie partii był brak kończącego ataku. Kiedy Deroo ustawił blok różnica wzrosła do sześciu ,,oczek” i wszystko wskazywało na to, że team Brechta Van Kerckhove pewnie wygra tą partię (11:17). Duża w tym zasługa ich samych, gdyż znacznie poprawili swoją grę w stosunku do premierowej odsłony meczu. Nawet dwa błędy własne Arno Van De Velde nie przeszkodziły im w jego zwyciężeniu. Ostatecznie zawodnicy Kravárika zdołali uzbierać tylko 20 ,,oczek” i chcąc zawalczyć w tym spotkaniu musieli poprawić przede wszystkim swoją skuteczność.

Od początku trzeciej partii gospodarze uciekli swoim rywalom i z biegiem jego trwania stopniowo powiększali swoją przewagę (2:5). W dalszym ciągu ich przeciwnicy mieli problemy z kończącym atakiem, co od razu przekładało się na wynik. Kiedy przy zagrywkach Deroo Belgowie zapunktowali sześciokrotnie pod rząd stało się jasne, że będzie niezwykle trudno zatrzymać ich w tym spotkaniu (5:13). Dodatkowo ekipa gości z każdą rozegraną akcją sprawiała wrażenie, jakby sama już nie wierzyła, że jest w stanie cokolwiek ugrać w tym meczu. Ponadto musieli się zacząć skupiać, żeby nie zanotować wstydliwej porażki, gdyż po asie Pietera Coolmana zrobiło się 6:15. Do końca meczu nic się już nie zmieniło w obrazie gry obu drużyn. Ostatecznie Słowakom udało się uzbierać 15 ,,oczek”, jednak obraz gry zwłaszcza z ostatniej partii będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Przed gospodarzami w dniu jutrzejszym bardzo ważne spotkanie z Serbami, które zapewne wyłoni zwycięzcę grupy B.

Słowacja – Belgia 0:3
(23:25, 20:25, 15:25)

Składy drużyn:
Słowacja: Michalowić (7), Krisko (10), Ondrowić (6), Patak (8), Krajowić (1), Zatko (2) Witko (libero) oraz Macucha, Palgut, Kovać (5), Gawenda (4), Firkal i Inhat (libero)
Belgia: Tuerlinckx (12), Deroo (14), D`Hulst (1), van de Velde (3), van de Voorde (5), Rousseaux (17), Stuer (libero) oraz van den Dries (1), Valkiers, Baetens, Coolman (4) i Ribbens (libero)

Zobacz także:
Wyniki i tabela grupy B mistrzostw Europy mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved