Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME M, gr. A: Grecja z pierwszym triumfem, Francuzi pokonali Bułgarów

ME M, gr. A: Grecja z pierwszym triumfem, Francuzi pokonali Bułgarów

W Montpellier rozpoczęła się już 5. kolejka mistrzostw Europy. W grupie A doszło do starcia Rumunii z Grecją – obie te ekipy do tej pory nie zaznały smaku zwycięstwa w turnieju. Spotkanie udanie rozpoczęli gracze Rumunii, walki nie brakowało, ale w trzech kolejnych setach lepsi byli Grecy i to oni zgarnęli komplet oczek. W drugim meczu Francuzi nie mieli większych problemów z pokonaniem Bułgarów.



Spotkanie Rumunii z Grecją rozpoczęło się od wymiany sił w ataku (4:4). Szybciej nieco wyższą przewagę wypracowali Rumuni, najpierw po bloku Mihaia Gheorghity, a następnie serwisie Cipriana Mateia, prowadząc 7:5. Taki stan rzeczy nie utrzymał się długo, po greckiej stronie siatki w ataku brylował Protopsaltis i walka rozpoczęła się od nowa. W grze na styku celne zgrania przeplatały niewymuszone błędy własne, Rumuni kolejno niwelowali dystans, aby po zerwanych atakach ponownie gonić rywala. Po etapie nierównej gry swojej drużynie sygnał do ataku dał Matei, po raz kolejny uaktywniając się w bloku. Idąc za ciosem Bartha zapunktował serwisem i to Rumunia mogła się pochwalić dwupunktową zaliczką przy stanie 14:12. To właśnie aktywność w bloku i ryzyko podejmowane w polu serwisowym pozwalały drużynie Danuta Pascu kontrolować sytuację (18:15). Po raz kolejny w turnieju Greków z opresji wyprowadził Protopsaltis, cierpliwa gra pozwoliła reprezentantom Grecji zmniejszyć stratę do jednego oczka (22:21). Mimo nerwowości na ostatniej prostej Rumuni utrzymali tę zaliczkę, obejmując prowadzenie w meczu (25:23).

Nie mniej zacięty był kolejny fragment meczu, zerwany atak Petreasa pozwolił lepiej rozpocząć Rumunom. Również podopieczni trenera Pascu nie byli bezbłędni, po serii potknięć gra się nieco unormowała. Tym razem na dłuższej przestrzeni rywalizacji żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyższej zaliczki. W szeregach Greków nieco bardziej widoczny był Andrea Fragkos, dobra postawa tego zawodnika miała odzwierciedlenie na tablicy wyników (7:7). Rumuni wciąż mogli liczyć na regularnego Aciobanitei, a kiedy piłkę w aut posłał Prostopsaltis sytuacja Greków znacznie się pogorszyła. Równie szybko Fragkos i jego koledzy zniwelowali dystans, atutem zespołu Dimiriosa Andreopoulosa w tej części spotkania był celny serwis. Grecja w ekspresowym tempie odrobiła straty. Kiedy po błędzie Protopsaltisa w końcówce ponownie to siatkarze z Rumunii prowadzili 20:19, wydawać się mogło, że kluczowa faza seta będzie powtórką z odsłony premierowej. Nic bardziej mylnego, przy wymianie sił w ataku konieczne było rozegranie końcówki seta na przewagi (23:23, 24:24). Rumuni podali rywalom pomocną dłoń, popełniając błędy w ataku. Otrzymanej szansy Grecy nie zmarnowali, wygrywając 26:24.

Podobnie układał się trzeci set meczu, w ataku mocnym punktem swojego zespołu był Fragkos, oczekiwane rezultaty przynosiła również zagrywka Filippova (10:9). Duet Bala/Lica niezmiennie dbał o dobre noty Rumunów w ataku, utrzymując kontakt punktowy to zawodnicy Danuta Pascu byli o krok dalej, po asie serwisowym Aciobanitei prowadząc 17:15. Losy seta odwrócił Protopsaltis, który po słabszym fragmencie w drugiej partii wyraźnie się odbudował. Rumuni mieli swoje szanse w meczu, Protopsaltis z Petreasem udowodnili jednak, że Grecja radzi sobie z nerwowymi końcówkami (25:27).

W czwartej partii podopieczni trenera  Andreopoulosa nie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydeł, ustawienie z Filippovem w polu serwisowym pozwoliło Grekom zbudować kilkupunktową zaliczkę. Do oczek zdobywanych w ataku Protopsaltis dodał skuteczne bloki. Przy prowadzeniu 8:3 Grecja sprawiała wrażenie zespołu kontrolującego sytuację. W tej części meczu swoje noty w ataku poprawiali jeszcze Petreas z Fagkosem (7:14). Tej szansy Grecy nie zmarnowali, tym razem wygrywając pewnie. Formalności dopełnił Andreas Fragkos (19:25).

Rumunia – Grecja 1:3
(25:23, 24:26, 25:27, 21:25)

Składy zespołów:
Rumunia: Aciobanitei (18), Bala (17), Mihalcea (9), Gheorghita (7), Matei (6), Spinu (4), Bartha (1), Cristudor (libero) oraz Kantor (Libero), Lica (11), Balean (3), Dumitru, Olteanu
Grecja: Zoupani (19), Protopsaltis (17), Fragkos (14), Petreas (8), Pelekoudas (7), Filippov (3), Raptis (2), Zisis (libero) oraz Kokkinakis (libero), Koumentakis, Voulkidis


Drugi mecz rywalizacji w Montpellier rozpoczął się po myśli gospodarzy. Praktycznie od pierwszych akcji można było zauważyć dominację Francuzów w ataku. Na skrzydłach znakomicie radzili sobie Kevin Tillie i Stephen Boyer. Benjami Toniutti mógł liczyć również na dokładne dogrania swoich kolegów, co pozwalało mu uaktywniać na środku Le Goffa. Po zagraniu Lyneela dystans wzrósł do trzech oczek (9:6). Sygnał do ataku dał swoim kolegom Sokołow, za ciosem poszedł Seganow, jednak wciąż zespół trenera Prandiego musiał szukać serii punktowych. Francuzi przetrzymali ten atak kontynuując swoją dobrą grę, znakomita passa Le Roux w polu serwisowym ustawiła grę (14:10). Ze zmiennym szczęściem atakował Sokołow, na zagrania Bułgarów odpowiadał Boyer (20:16). W końcówce seta Sokołow i jego koledzy zmniejszyli stratę do dwóch oczek, finisz należał jednak do Trójkolorowych. Nie do zatrzymania był Stephen Boyer (25:19).

Drugi set to ponownie dominacja podopiecznych trenera Tillie, kilkupunktową zaliczkę Trójkolorowi wypracowali przy serii zagrywek Kevina Tillie (5:2). W kontratakach nie zawodzili Boyer z Lyneelem. Tę serię przerwał co prawda Skrimow, jednak pojedyncze skuteczne zagrania Bułgarów były tylko tłem dla dobrze dysponowanych Francuzów. Dopiero Seganow na spółkę z Sokołowem pomogli swojej drużynie. Kiedy punktowy blok do zagrań swoich kolegów dodał Atanasow nadzieje sympatyków Bułgarów wróciły (10:8). Siła środka Francuzów i kolejne zagrywki Le Roux zmusiły trener Prandiego do reakcji (14:9). Nie oglądając się na rywali gospodarze prowadzili swoją grę, ataki Lyneela i Boyer gwarantowały spokój (18:14). Podobnie jak w pierwszym secie również w tej partii ataki Sokołowa w końcówce pozwoliły Bułgarom nieco zbliżyć się do przeciwnika (20:18). Zagrania Le Roux i ataki Lyneela dopełniły formalności (25:20).

Zryw Bułgarów w końcówce drugiego seta mógł jeszcze zapowiadać nieco więcej walki w trzecim secie. Zagrania Atanasowa zdawały się to potwierdzać (2:1). Zagrywki Lyneela oraz ataki Tillie powstrzymały zapędy gości (4:2). Trójkolorowi zdawali się dopiero rozkręcać, w ślady znakomicie zagrywających kolegów poszedł Boyer (8:3). Podopieczni Laurenta Tillie byli bezlitośni dla rywali, przy kolejnej serii punktowej wyszli na prowadzenie 13:5. Trener Prandi przystąpił więc do rotowania składem, boisko opuścił niewidoczny w ataku od dłuższego czasu Sokołow. Problemy rywali z przyjęciem pogłębił jeszcze Benjamin Toniutti (16:6). Swoje noty w tej partii poprawili Boyer z Tillie (19:10). Wykorzystując bezpieczną przewagę trener Francuzów wprowadził jeszcze zmiany w składzie, na boisku pozostał jednak Kevin Tillie, który atakami z lewego skrzydła bezlitośnie omijał bułgarski blok (22:13). W tym secie nic już nie mogło zagrozić Francuzom, którzy zdominowali rywali (25:14).

Francja – Bułgaria 3:0
(25:19, 25:21, 25:14)

Składy zespołów:
Francja: Lyneel (18), Boyer(16), Tillie (11), Le Roux (9), Le Goff (6), Toniutti (1), Grebennikov (libero) oraz Ngapeth i Brizard
Bułgaria: Sokołow (10), Skrimow (8), Josifow (3), Grozdanow (3), Seganow (2), Penczew, Salparow (libero) oraz Atanasow (5), Goczew (5), Kadankow (2), Dimitrow, Todorow i Petrow

Zobacz również:
Wyniki i tabela gr. A mistrzostw Europy mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-09-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved