Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > Lynda Morales: Jesteśmy pewne swoich sił

Lynda Morales: Jesteśmy pewne swoich sił

fot. FIVB

Portorykanki pozostają niepokonanym zespołem w tegorocznych rozgrywkach World Grand Prix. Jak przyznaje wielu obserwatorów, jest to jedna z drużyn, która względem zeszłego sezonu zrobiła ogromny krok w przód i aspiruje do gry w I dywizji WGP. – Gramy znacznie lepiej niż w zeszłym sezonie. Mamy utalentowane zawodniczki, które w tym czasie bardzo się rozwinęły. Tak w ofensywie, jak i w defensywie – w każdym elemencie ten zespół gra lepiej niż rok temu. Mam nadzieję, że to, wraz ze zwycięstwami, które nakręcają naszą dobrą grę, pomoże nam wygrać ten turniej – mówi środkowa reprezentacji Portoryko, Lynda Moralez.

Przed spotkaniem byłyście zdecydowanymi faworytkami meczu z Kenią. Wygrałyście pewnie, 3:0, ale w trzeciej odsłonie Kenijki rzuciły się w pogoń, która o mały włos nie zakończyła się dla nich powodzeniem.



Lynda Morales: – Grałyśmy już przeciwko Kenijkom wcześniej, trzy tygodnie temu, wtedy również udało nam się zwyciężyć 3:0. Myślę, że w trzecim secie nie grałyśmy tego, co potrafimy w ataku. Po prostu nie było takiej skuteczności, jaka być powinna. Rozgrywałyśmy piłkę dobrze, ale kiedy przychodziło do trzeciego kontaktu, zbyt często piłka lądowała gdzieś poza boiskiem. W pierwszej partii funkcjonowało wszystko, zarówno rozegranie, jak i nasza atakująca i skrzydłowe zachowały swój rytm. Była dynamika, szybkość, to był nasz styl gry.

Z tak dużą przewagą, jaką miałyście przez większą część spotkania, chyba nie jest łatwo zachować maksymalną koncentrację?

– Czasami być może tak, ale dla nas najważniejsze jest to, by zachować nasz wysoki poziom. Kiedy przychodzi do meczów z zespołami, które prezentują nieco niższe umiejętności, jest taka tendencja, że samemu również gra się gorzej. My skupiłyśmy się na tym, by zachować szybkość w ataku i dyscyplinę, jeśli chodzi o blok. Myślę, że to nam się udało.

Czy to dobrze, że z Polkami zmierzycie się dopiero ostatniego dnia turnieju we Włocławku?

– Tak. Podobnie jak tydzień temu mamy troszkę czasu, by przystosować się do innego miasta, hali, zmiany czasu. Mamy możliwość rozegrać się w tych wcześniejszych meczach, dzięki temu jesteśmy lepiej przygotowane do gry z Polkami. Na pewno na naszą korzyść działa to, że już jesteśmy przyzwyczajone do tej strefy czasowej, znamy ten zespół, miałyśmy tydzień czasu, by lepiej rozpracować rywalki i będziemy gotowe do niedzielnego starcia.

Na pewno liczycie też na to, że powtórzy się historia sprzed tygodnia, kiedy to na zakończenie zawodów w Zielonej Górze byłyście lepsze od biało-czerwonych…

– Wydaje mi się, że wbrew pozorom nie zagrałyśmy wtedy swojego najlepszego meczu. Miałyśmy swoje „momenty”, ale wciąż mamy duże rezerwy. Popełniłyśmy dużo błędów, jeżeli dobrze pamiętam, to tylko w pierwszym secie oddałyśmy rywalkom aż osiem punktów, przy jednym, jaki sprezentowały nam Polki. Naszym celem powinno więc być ograniczenie tych błędów.

Rok temu reprezentacja Portoryko zakończyła rozgrywki w II dywizji na czwartym miejscu. Teraz waszym celem jest awans do elity?

– Oczywiście naszym celem jest zwycięstwo. Bardzo chciałybyśmy awansować i w przyszłym roku zagrać w I dywizji. Każda z nas by sobie tego życzyła.

Twoim zdaniem ta reprezentacja dojrzała, ten postęp jest zauważalny?

– Zdecydowanie! Gramy znacznie lepiej niż w zeszłym sezonie. Mamy utalentowane zawodniczki, które w tym czasie bardzo się rozwinęły. Tak w ofensywie, jak i w defensywie – w każdym elemencie ten zespół gra lepiej niż rok temu. Mam nadzieję, że to, wraz ze zwycięstwami, które nakręcają naszą dobrą grę, pomoże nam wygrać ten turniej.

Ten sezon kadrowy będzie dla was bardzo intensywny. Wszystko podporządkowane jest jednak występowi w igrzyskach olimpijskich?

– Właściwie jest jeszcze jeden turniej, na którym nam zależy, Puchar Panamerykański. Każdy mecz, każde zawody służą nam jako przygotowanie, budujemy też swoje nastawienie mentalne przed igrzyskami olimpijskimi. Oczywiście najważniejsze jest, by zagrać jak najlepiej na najważniejszej imprezie czterolecia. Wykorzystujemy do tego każdą możliwość, czy to na treningach, czy podczas meczów, by osiągnąć ten najwyższy poziom.

Mecz z Kenijkami to dopiero początek waszych zmagań we Włocławku. Czego spodziewasz się choćby po meczu z reprezentacją Argentyny? To będzie pojedynek nie tylko o punkty, ale też o prestiż…

– W kolejnych meczach musimy przede wszystkim zwrócić uwagę na błędy, o których wspomniałam. Mecz przeciwko reprezentacji Argentyny jest dla nas ważny też z tego względu, że to właśnie z nią zagramy na igrzyskach olimpijskich. Chcemy zobaczyć, jak zaprezentujemy się na jej tle. Jesteśmy pewne swoich sił, dotychczas zawsze dobrze spisywaliśmy się w starciach z Argentynkami, ale na pewno pomoże nam to w rozpracowaniu, poznaniu lepiej tego zespołu.

Zostawmy na chwilę reprezentację, przechodząc do rozgrywek klubowych. Miałaś okazję grać w wielu miejscach na świecie, w Turcji, Brazylii, na Filipinach. Co dalej?

– Rok temu grałam w lidze portorykańskiej. Udało nam się zdobyć mistrzowski tytuł. Jeśli chodzi o przyszły sezon, to jeszcze nie mogę nic powiedzieć, ale bardzo bym chciała grać za granicą, bardzo to lubię. Do tego dążę, ale oficjalnie jeszcze nic nie jest przesądzone.

Uważasz, że grając w lidze portorykańskiej, da się osiągnąć najwyższy, światowy poziom, tak jak udało się to tobie?

– Tak, jak najbardziej. Liga jest coraz silniejsza, ja jestem zawodniczką Caguas, zespołu, który w ostatnich trzech latach regularnie sięgał po mistrzowski tytuł. Jestem częścią bardzo dobrej drużyny, która pozwoliła mi się rozwinąć jako zawodniczce, z tego jestem szczególnie zadowolona.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-06-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved