Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Łukasz Wiśniewski: Sami doprowadziliśmy do nerwowej końcówki

Łukasz Wiśniewski: Sami doprowadziliśmy do nerwowej końcówki

fot. Katarzyna Antczak

W 24. kolejce PlusLigi AZS Częstochowa na własnym parkiecie podejmował ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Faworyci wygrali w trzech setach, jednak szczególnie w drugim secie ostatnia drużyna PlusLigi postraszyła rywali. Trener Ferdinando de Giorgi wykorzystał pojedynek do sprawdzenia rezerwowych. – Cały zespół dzisiaj zaprezentował się dobrze – przyznał po meczu Łukasz Wiśniewski, środkowy zespołu z Kędzierzyna-Koźla.

Chociaż pokonaliście AZS 3:0, to chyba nie możecie tego pojedynku zaliczyć do wygranych gładko i bezproblemowo.



Łukasz Wiśniewski:Faktycznie nie było to gładkie zwycięstwo, szczególnie w drugim secie. Myślę, że sami doprowadziliśmy do tej nerwowej końcówki. Z tego co pamiętam, trener wspomniał nam, że popełniliśmy dziesięć błędów własnych i stąd ta nerwowość. Zdecydowanie musimy to na przyszłość poprawić.

Pierwszego seta wygraliście do 14, w kolejnym secie graliście na przewagi. Wielokrotnie mówi się, że drużyny dostosowują się do gry przeciwników. Czy w waszym wypadku również nastąpił taki efekt?

Ciężko powiedzieć. Na pewno jeżeli zdecydowanie wygrywa się pierwszego seta, to gdzieś z tyłu w głowie siedzi takie coś, że drugiego zacznie się równie łatwo. Zazwyczaj obraca się to przeciwko nam. Po raz kolejny to się sprawdziło. Na szczęście to my przypieczętowaliśmy zwycięstwo w drugiej partii i w całym meczu cieszymy się ze zwycięstwa 3:0.

Pan rozegrał dzisiaj bardzo dobre spotkanie, a mimo to po dwóch setach trener de Giorgi zdecydował się na zmianę i zamiast pana na boisko wszedł Jurij Gladyr. Dlaczego?

– Z tego co wiem, taki był plan. Cały zespół dzisiaj zaprezentował się dobrze. Wszystkie zmiany, które wprowadził trener, można zaliczyć na wielki plus i to może tylko cieszyć przed finałami.

Jesteście w tej komfortowej sytuacji, że zapewniliście sobie już udział w finale. Obserwujecie walkę o to, kto zajmie drugie miejsce?

– Oczywiście że tak. Z tego co wiem, to właśnie Resovia Rzeszów straciła u siebie seta z MKS-em Będzin, więc będzie ciekawie. Dla mnie nie ma znaczenia, kto będzie naszym przeciwnikiem. Przygotujemy się odpowiednio do finału i na każdego będziemy gotowi.

Dzień rozegrania tego spotkania to także czwarta rocznica zdobycia Pucharu Challenge przez AZS Częstochowa, do czego pan również się przyczynił. Wspomina pan to wydarzenie?

– Czasami tak. Szczególnie jak wchodzi się tutaj do nowej hali, w której my już nie graliśmy, widać to trofeum, jest fajnie wyeksponowane. Robi to wrażenie. Czasami to wspominam, mieliśmy wtedy naprawdę super ekipę. Wraca się do tamtych momentów z uśmiechem na twarzy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved